Jakość Powietrza w Tarnowie: Przyczyny i Działania
- Szczegóły
Krakowski Alarm Smogowy prowadzi własne badania jakości powietrza, szczególnie skupiając się na mniejszych miejscowościach, w których brak jest stacji Państwowego Monitoringu Środowiska. Prowadzone są pomiary bieżące, archiwalne, transektowe, ciągłe i okresowe.
Badania i Raporty o Jakości Powietrza
Aby zgłębić temat zanieczyszczenia powietrza, jego przyczyn i skutków, przeprowadzane są liczne badania i analizy. W zespołach badawczych znajdują się specjaliści z różnych dziedzin, współpracujący z naukowcami zewnętrznymi, począwszy od ekspertów z obszaru energetyki, poprzez ekonomistów, aż po lekarzy.
Aktualna Sytuacja w Małopolsce
W Małopolsce obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia przed wysokim zanieczyszczeniem powietrza. Alert objął miasto Nowy Sącz oraz powiaty myślenicki, nowotarski i suski, jednak dane z sieci pomiarowej pokazują, że problem ma znacznie szerszy zasięg i dotyczy niemal całego regionu. Najgorsza sytuacja panuje w południowej i zachodniej części województwa. W Sułkowicach w gminie Andrychów stężenie pyłu PM10 osiągnęło poziom 229 µg/m³, a PM2.5 181 µg/m³, co oznacza wielokrotne przekroczenie dopuszczalnych norm. W tych lokalizacjach jakość powietrza określana jest jako bardzo zła, co może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, szczególnie przy dłuższej ekspozycji.
Zła sytuacja dotyczy również Krakowa. W wielu punktach pomiarowych w mieście stężenia PM10 przekraczają 100 µg/m³, a jakość powietrza określana jest jako zła lub niekorzystna. Podobne problemy występują także w Myślenicach, Dąbrowie Tarnowskiej, Wadowicach, Jordanowie, Kętach czy Skawinie. Relatywnie lepsza sytuacja panuje w rejonach górskich i północno-wschodniej części województwa. W Zakopanem, Nowym Targu, Uściu Gorlickim, części Podhala oraz w wybranych gminach Sądecczyzny jakość powietrza określana jest jako dobra lub bardzo dobra.
Apel o Ostrożność
Służby sanitarne i środowiskowe apelują do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności. Zaleca się ograniczenie przebywania na świeżym powietrzu, zwłaszcza dzieci, osób starszych, kobiet w ciąży oraz osób z chorobami układu oddechowego i krążenia. W miarę możliwości warto korzystać z oczyszczaczy powietrza w domach, a w przypadku konieczności wyjścia na zewnątrz rozważyć użycie masek antysmogowych z odpowiednimi filtrami. Główne przyczyny obecnego pogorszenia jakości powietrza to niekorzystne warunki atmosferyczne, brak wiatru oraz intensywne emisje z domowych pieców i kotłów grzewczych. Władze przypominają o bezwzględnym zakazie spalania odpadów oraz niskiej jakości paliw. Aktualne dane o jakości powietrza są na bieżąco aktualizowane w systemach monitoringu i aplikacjach mobilnych.
Przeczytaj także: Rola Inspekcji w ochronie powietrza
Przyczyny Smogu w Tarnowie
Tarnowski smog zostanie poddany naukowej analizie. Pracownik Katedry Ochrony Środowiska z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej opracuje mapę smogową miasta, która pomoże w walce z tym szkodliwym zjawiskiem. Pierwsze wnioski zostaną opublikowane w grudniu tego roku. Za projekt odpowiada dr inż. Marek Hyc. Na swoje badania otrzymał on grant naukowy w wysokości 15 tysięcy złotych. Celem pracy jest stworzenie mapy Tarnowa z uwzględnieniem miejsc, które są najbardziej zanieczyszczone smogiem. Pozwoli to dokładnie zbadać przyczyny złej jakości powietrza w mieście.
Według naukowca, smog nad Białą pojawia się głównie za sprawą niskiej emisji powstającej przy ogrzewaniu domostw oraz spalin wytwarzanych przez pojazdy mechaniczne. W Tarnowie zaobserwowano analogię do zasady Pareto, czyli stosunkowo mała liczba mieszkańców odpowiada za ponadnormatywną jakość powietrza. W ocenie naukowców kotły i piece powinny przechodzić przeglądy techniczne, od których, podobnie jak w przypadku pojazdów na stacji diagnostycznej, zależałby ich dalszy los. Obecnie, również w Tarnowie, pojawiają się próby wprowadzenia restrykcyjnych rozwiązań, uważają oni że emocje są złym doradcą i są gotowi wesprzeć swoim doświadczeniem proces ratowania Tarnowa od smogu - stwierdził dr inż.
Wstępne wyniki badań zostaną zaprezentowane w grudniu, podczas konferencji naukowej dotyczącej ochrony środowiska i energetyki, która odbędzie się w Gliwicach. Z kolei wiosną 2020 roku na tarnowskiej PWSZ, dr inż Marek Chyc przedstawi pełną analizę zebranych danych.
Działania Mieszkańców i Władz Miasta
Mieszkańcy i władze miasta wspólnie walczą ze smogiem. - Z licznych rozmów, jakie odbyłem ostatnio z tarnowianami, wyłania się wizerunek MPEC jako podmiotu kluczowego w walce o czyste powietrze w Tarnowie. Wasze dokonania są rzeczywiście imponujące, ale dziś najistotniejsze jest jednak pytanie: co dalej?
Krzysztof Rodak, prezes MPEC Tarnów: - Temat jakości powietrza był przez wiele lat ignorowany i próbując się z nim przebić, w partnerstwie z samorządem, czułem się często mocno niezrozumiany. Padały zarzuty, że monopolizujemy miasto siecią ciepłowniczą, że lepiej budować indywidualne źródła energii, bo to zapewnia większą konkurencję… Efekt? My zlikwidowaliśmy źródła trującej niskiej emisji, czyli domowe i lokalne kotłownie węglowe, o łącznej mocy 100 MW - taka moc może ogrzać miasto Dębica. W tym samym czasie powstało jednak ok. 60 MW nowych źródeł niskiej emisji.
Przeczytaj także: Analiza jakości powietrza w Serocku
- Czyli niska emisja pełna pyłów i trucizn nie jest wcale spadkiem po PRL-u?
Krzysztof Rodak: - Nie. Zafundowaliśmy ją sobie wszyscy w obecnym stuleciu. W latach 80. poprzedniego wieku ludzie masowo przechodzili na gaz, a 20 lat później obserwowaliśmy proces odwrotny - masowe przechodzenie na węgiel, a to dlatego, że gaz podrożał i nie wprowadzono żadnych mechanizmów ochronnych.
- Gdzie w Tarnowie występuje niska emisja?
Krzysztof Rodak: - Na osiedlach domków jednorodzinnych i na starym mieście. Decyduje ekonomia. Mieszka tam wielu ludzi, których nie stać na zmianę źródła ciepła na inne paliwo niż węgiel. Niska emisja jest więc w znacznym stopniu dzieckiem biedy, obrazem sytuacji ekonomicznej społeczeństwa. Trudno obarczać biednych ludzi winą za to, że palą w piecach tym, czym palą. Oni nie robią tego na złość. Wielu chętnie zmieniłoby źródło ciepła, by przestać truć.
- Czyli nie wystarczy ludziom uświadomić, że trują?
Przeczytaj także: Pomiary zanieczyszczeń w Stacji Czernica
Krzysztof Rodak: - Absolutnie nie wystarczy. Prowadzimy szeroką akcję informacyjną i edukacyjną, aby mieszkańcy dostrzegali ten ważny problem i tworzyli społeczną presję na decydentów odpowiedzialnych za mechanizmy waliki z niską emisją. Świadomi ludzie będą naciskać, by zakazać rzeczy, które im szkodzą. Bez penalizacji ograniczenia niskiej emisji proces nie ruszy. I to jest kluczowa sprawa: jeśli nie zakażemy niskiej emisji, to niewiele w tym zakresie zrobimy. Czyli nie poprawimy jakości naszego powietrza w rozsądnym terminie - powiedzmy: dziesięciu lat. Musimy dla dobra większości zakazać trucia przez mniejszość.
- I to da efekt?
Krzysztof Rodak: - Zakazowi musi bezwzględnie towarzyszyć efektywny program wsparcia, dzięki któremu ludzie, którzy trują siebie i innych, będą mogli bezboleśnie przejść z ciemnej na jasną stronę mocy. Mówiąc najprościej: potrzeba pieniędzy. Musimy doprowadzić do sytuacji, by spalanie węgla zwyczajnie się ludziom nie opłacało, a stosowanie ekologicznych rozwiązań leżało w zasięgu możliwości.
- Wielu mieszkańców musi najpierw ocieplić swoje domy, bo dzisiaj grzeją całą okolicę i zmiana źródła ciepła na MPEC lub gaz po prostu by ich zrujnowała.
Krzysztof Rodak: - Te dwie sprawy - termomodernizacja budynku oraz zamiana źródła ciepła - są ze sobą ściśle powiązane. Najczystszą energią jest energia zaoszczędzona. Domy trzeba ocieplić i muszą działać programy wsparcia, by ludzi było na to stać. Dziś wielu mieszkańców domków jednorodzinnych mówi tak: za ogrzewanie gazem płacę tysiąc złotych miesięcznie, nie stać mnie na to, więc palę węglem, co kosztuje mnie 500 zł miesięcznie. To się wydaje racjonalne, a wcale nie jest. Bo gdyby ten dom był przyzwoicie ocieplony to potrzebowałby nawet kilka razy mniej ciepła niż dotąd. A to oznacza, że jego właściciel płaciłby za ogrzewanie z MPEC lub za paliwo gazowe mniej niż teraz płaci za węgiel!
- Skąd ludzie mają wiedzieć, czy ich dom zużywa za dużo ciepła?
Krzysztof Rodak: - Mieszkańcy budynków, którzy korzystają z ciepła systemowego znajdą te informacje na naszej stronie internetowej - www. analizy.mpec.tarnow.pl. Odbiorcy uzyskają tam także dane dotyczące efektywności energetycznej ogrzewanych budynków. Są budynki w Tarnowie zużywające sześć razy więcej ciepła niż te najbardziej efektywne.
- Co to jest ta efektywność?
Krzysztof Rodak: - Prosty przykład: Ćwierć wieku temu ówczesny system ciepłowniczy w Tarnowie zużywał ponad 100 tys. ton węgla rocznie do ogrzania niespełna 1 mln metrów kw. Dzisiaj tarnowski MPEC zużywa trzy razy mniej węgla do ogrzania 2,2 mln metrów kw. I wszyscy mają komfort, nikt nie dzwoni, że mu zimno. Ale jeszcze przed nami długa droga, bo są w Tarnowie budynki potrzebujące sześć razy więcej ciepła niż te efektywne energetycznie. Mieszkańcy powinni to wiedzieć, mieć świadomość, że niepotrzebnie codziennie za własne pieniądze zużywają energię lub paliwa. To daje impuls do zmian.
- Dzięki temu nie tylko zapłacą za ogrzewanie mniej, ale i Tarnów wreszcie pozbędzie się smogu. A co to w ogóle jest ten smog, z czego się składa i skąd się bierze?
Marek Chyc, Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Tarnowie: - Smog powstaje wskutek zanieczyszczenia powietrza, olbrzymiej emisji spalin, przy niesprzyjających warunkach pogodowych. Wyróżniamy dwa rodzaje smogu: kalifornijski (Los Angeles) i londyński. W Polsce występuje ten drugi. Jego nazwa upamiętnia tragedię z 1952 roku, kiedy z powodu olbrzymiego nagromadzenia toksycznych substancji w powietrzu w ciągu zaledwie kilku dni zmarło 4 tys. osób, a w kolejnych dniach jeszcze 8 tysięcy. Wielka Brytania w 1956 r.opracowała pierwszą w świecie ustawę o ochronie powietrza. Główny nacisk położono w niej na likwidację zasilanych paliwami stałymi źródeł energii małej mocy.
- Czyli domowych i osiedlowych kotłowni, przede wszystkim węglowych. Dlaczego?
Marek Chyc: - Bo właśnie one produkują najwięcej toksycznych zanieczyszczeń, składających się na smog.
- A nie przemysł?
Marek Chyc: - Polska już w 1966 r. wprowadziła przepisy o ochronie powietrza zmierzające do ograniczenia emisji przemysłowej. Coraz ostrzejsze normy wraz z niebywałym postępem technologicznym doprowadziły do tego, że poziom emisji z fabryk, elektrowni i elektrociepłowni radykalnie się zmniejszył. Natomiast nic nie zrobiono z tzw. niską emisją, czyli tym, co wychodzi z kominów domowych kotłowni opalanych węglem czy drewnem. I ta niska emisja jest dzisiaj zdecydowanie najistotniejszym źródłem zanieczyszczeń.
- Jakich?
Marek Chyc: - W domowych kotłach starego typu spalamy nieefektywnie ogromne ilości kiepskiego węgla, zawierającego mnóstwo pyłów i siarki. W efekcie w powietrzu, którym wszyscy oddychamy, są toksyczne pyły zawieszone, tlenki azotu, tlenki siarki (przemieniające się w kontakcie z μgłą w kwas siarkowy), rakotwórczy benzo(a)piren, metale ciężkie - rtęć, kadm, ołów… Spalając w domowych kotłach śmieci dorzucamy do tego silnie trujące dioksyny… Według wiarygodnych międzynarodowych analiz, długość życia przeciętnego Polaka skraca się przez to o 12 miesięcy…
- I to wszystko nie przez samochody, jak w kółko powtarzają niektórzy mieszkańcy?
Marek Chyc: - Nie. Według Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, z niskiej emisji pochodzi aż 52 proc. pyłów atmosferycznych i 87 proc. benzo(a)pirenów. Udział spalin samochodowych jest wielokrotnie mniejszy.
- Czyli nawet całkowite zatrzymanie komunikacji w mieście nie rozwiąże problemu smogu?
Marek Chyc: - Nie. Jedynym rozwiązaniem jest radykalne ograniczenie emisji spalin z kominów naszych domów. W PWSZ tę tematykę mocno rozwijamy. W przyszłym roku na kierunku ochrona środowiska zamierzamy o 100 procent zwiększyć liczbę godzin dydaktycznych z przedmiotu ochrona atmosfery. Dodatkowo z grantu norweskiego pozyskaliśmy środki, dzięki której zamontowaliśmy półprofesjonalną stację meteorologiczną, która w połączeniu z działającą na terenie uczelni stacją monitoringu powietrza umożliwia studentom i pracownikom badania naukowe na potrzeby publikacji, prac dyplomowych itp. Wszystko po to, by lepiej zrozumieć problem smogu w naszym mieście i skuteczniej go rozwiązywać, bo każde miasto ma swoją specyfikę.
- Pani doktor, czy to, o czym mówi nam tutaj pan dr Chyc - wszechobecne trucizny, rakotwórcze substancje w powietrzu wdychane w niektóre dni przez tarnowian - to jest naprawdę duży problem?
Irena Rajtar, specjalista chorób płuc: - Olbrzymi. I coraz większy. Pacjentów ze schorzeniami dróg oddechowych przybywa nam, niestety, w zatrważającym tempie. Każdy, czy mu się to podoba, czy nie, narażony jest na wdychanie owych pyłów i trujących substancji. Przed pyłami PM10, o większej średnicy, nasz organizm jakoś się jeszcze broni - pyły te zatrzymywane są przez górne drogi oddechowe, stąd nękające nas coraz bardziej katary, niektórzy mają je wręcz przez cały czas.
- Ludzie mówią: alergia.
Irena Rajtar: - Tak, po części jest to alergia na to, co znajduje się w naszym powietrzu. Przez pyły mieszkańcy mają też nawracające zapalenia krtani, gardła, tchawicy. Kaszlemy, wielu zgłasza się z męczącym kaszlem, którego przyczyną jest ewidentnie pył zawieszony. I jak to leczyć - nie usuwając przyczyny?
- Czyli niskiej emisji z domowych kotłów…
Irena Rajtar: - Właśnie! A to jeszcze nic. Znacznie większego spustoszenia w naszych organizmach dokonują mniejsze pyły, czyli PM2,5. Są tak małe, że przenikają do krwi. Mamy przez to przewlekłe zapalenia oskrzeli, nawracające zapalenia płuc, dziwne duszności nawet u pacjentów, którzy nigdy nie chorowali. Rośnie ilość astm oskrzelowych, których nie ma np. na Wybrzeżu. Przeziębienia i grypy oraz inne choroby przebiegają u nas ostrzej i trwają dłużej, a skutki bywają tragiczne. Pan doktor Chyc wspomniał o rakotwórczym działaniu benzo(a)pirenów i innych substancji obecnych w smogu. One zbierają u nas swoje tragiczne żniwo. Przedwczesne zgony, nawet w młodym wieku, trzydziestu kilku lat, są ściśle związane z jakością powietrza.
- Tarnowianie są tego wszystkiego świadomi?
Krzysztof Jeż, stowarzyszenie Powietrze Tarnów: - Założyliśmy nasze stowarzyszenie dopiero w styczniu tego roku, a to dlatego, że nie mieliśmy pojęcia o problemie. Żyliśmy w przekonaniu, że ze smogiem zmaga się Kraków, a nas to w ogóle nie dotyczy. Kiedy dwa lata temu jeden z kolegów przenosił się do stolicy Małopolski, to jednym głównych naszych argumentów przeciwko tej emigracji była jakość powietrza: „Po co będziesz sobie niszczył zdrowie!”. Wysyłałem mu potem złośliwe esemesy z odczytami ze stacji pomiarowych, żeby pokazać, jak tragicznie jest w Krakowie, a jak dobrze w Tarnowie. Ale po pół roku to się zmieniło. WIOŚ zamontował nową stację pomiarową przy ul. Ks. Sitko i tej zimy okazało się, że również w Tarnowie mamy smog, co więcej - liczba dni z paskudnym powietrzem była w obu miastach podobna. Ale liczby nie kłamią, poza tym ludzie sami widzieli, co się dzieje z powietrzem w najtrudniejsze dni, czym muszą oddychać. To zainicjowało zmianę myślenia,mam nadzieję, że podobną do tej, jaka zaszła w Krakowie. Nagle wszyscy dostrzegli problem, mówi się o nim. Coraz więcej osób szuka przyczyn i skutecznych rozwiązań.
- Faktycznie jest tak źle?
Krystyna Gołębiowska, kierownik oddziału WIOŚ w Tarnowie: - Nasza stacja przy ul. Bitwy pod Studziankami jest usytuowana tam, gdzie jest największe skupisko bloków, a więc pokazuje jakość powietrza, którym oddycha najwięcej tarnowian. Pokazuje rzetelnie, zgodnie z wymogami prawa. To są urządzenia najnowszej generacji. Druga nasza stacja, komunikacyjna, zlokalizowana na terenie PWSZ, pokazuje, jak na jakość powietrza wpływa ruch samochodowy. Wskazania są tam średnio o 20 proc. wyższe niż na pierwszej stacji.
- Te odczyty są dla tarnowian dobre?
Krystyna Gołębiowska: - W 2016 r. średnioroczne stężenia pyłu PM10 były niższe od normy, która wynosi 40 μg na metr sześć. Na pierwszej stacji było to 31, na drugiej - 37…
- To znaczy, że problemu w Tarnowie nie ma?
Krystyna Gołębiowska: - Nigdy nie mówiliśmy, że w Tarnowie są dotrzymane warunki dotyczące stężeń średniodobowych oraz częstości przekraczania wartości dopuszczalnych. Czystym powietrzem oddychamy od maja do września. Natomiast problem pojawia się w sezonie grzewczym. W efekcie stężenia pyłu PM10, PM2,5 i benzo(a)pirenu są w Tarnowie przekraczane przez większą ilość dni w roku niż dopuszcza prawo. Widzieliśmy to zwłaszcza ostatnio: w styczniu i lutym było wiele dni bez wiatru, albo wiaterek był malutki przy niskich temperaturach i od razu mieliśmy przekroczenia norm.
- Z powodu niskiej emisji?
tags: #jakość #powietrza #Tarnów #przyczyny

