Bronisław Trentowski: Refleksje o Nauce, Wierze i Postępie w Kontekście Polskiego Społeczeństwa
- Szczegóły
Od 1848 roku Bronisław Trentowski nie wystąpił na widok z żadnym ważniejszem, umiejętności mistrzowskiej poświęconem dziełem przed drogim mu narodem; za który walczył jako żołnierz powstańczy; za którym tęsknię i usycha, dla którego pracuje piórem w oddali i samotności wielkiej, a którego dobra bardziej, niż własnego zbawienia pragnę.
Przyczyna tego podwójna: Coraz okropniejsze położenie kraju, zwrot Europy całej na piekielne manowce stare, muzułma-nizm chrześciański w zażartej walce z oświatą chrze-ściańska, cierpienia tułacza; wszystko to razem przyprawiło mię o dziesięcioletnie niemoc, a raczej nawałnicę nerwową, w której było dość konań, lecz nie wiele zielonoświątkowych chwil, przynoszących Ducha świętego i podających natchnione pióro do ręki. Choroba długa, uporczywa, krzyżowo męcząca, sprawiła mi niepowetowaną w zawodzie pisarskim przerwę.
Ustały u nas Przeglądy, światłu, postępowi i umiejętności poświęcone, takie np. jak niegdyś Kwartalnik Krakowski i Rok Poznański. Na miejscu ich królowały pisma w duchu i kierunku średniowiecznym, który był tak zuchwały, iż przyodział się, zgoła w pa- tryotyczny, święty nam płaszcz. Wężową mądrością umiał nas wyprowadzić w las. I panował, dzieląc się władzą z wrogami, również ociemnienia naszego żądającymi!
Rzucano klątwy na filozofią, poniewierano rozum ludzki i umiejętność niepodległą, której przypisywano polityczne i społeczeńskie rozburze; potwarzano, a nawet prześladowano uprawiączów i przyjaciół światła. O, straszliwe było to dziesięciolecie! Nie sam Mikołaj ducha nam dławił! Głos swobodniejszy i słowo, oświecić kraj chcące, nie nalazły przyjęcia w czasopismach.
Dzieło filozoficzne szukało daremnie czytelnika, a więc i wydawcy. Powróciło się w najohydniejszy Polski upadającej czas, jaki widziało się od Jana III. do Stanisława Augusta, wyjąwszy chyba, że nie spalono Łyszczyńskiego i dano tak zwanemu makaronizmowi po-kój! Było ognia wiarowego siła, a światło utaiło się tam i sam pod popiołem. Stany te bolały mnie mocno i nie mogły mi dopomódz do zdrowia. Potrzeba mi było wyczekiwać przyszłości lepszej, albowiem dla chwil barwy takowej pracować i pisać nie warto!
Przeczytaj także: "OK" - gest uniwersalny?
Wydąję zatem to, co miało wyjść dopiero po mej śmierci, kiedyś, gdy i dla nas zaświeci raz przecie słoneczniejsze niebo. Żem milczeć musiał tak długo, polski świat umiejętny nie straci na tem, ale zapewne zyska. Dzisiaj choroba nerwowa, to tyle, co za dawnych czasów żywot na pustyni, gdzie skupiało się w sobie, co rozproszyłoby się w rozległym, a co chwila odmiennym świecie.
I osoba pisarza i rzecz jego wzmogła się, dojrzała. Duch się wyklarował, jak stary miód.
Otrzymuje tu czytelnik trzy księgi dzieła, poświęconego wszech naukom i umiejętnościom, postępowi i światłu. Chodzi im o danie obrazu oświaty europejskiej przez wszystkie jej lśniejące przybytki, a to na wysokości bieżącego dnia, tudzież o podniesienie oświaty tej własną siłą na górniejszy stopień i o unarodowienie jej nad Wisłą i Dniestrem. Kuszę się nadto o pogodzenie umiejętności z wiarą, bez popadnienia w niewolnictwo scholastyki średniowiecznej; a zarazem o wyświecenie rzetelnej, wiekuistej, iście niebiańskiej wartości chrześcijaństwa i katolicyzmu, bez nucenia pieśni z pod mogił starego ludzkości europejskiej smętarza. W ogóle, zamiary dzieła tego są ważne, śmiałe, nowymi czasy brzemienne.
Rozbudzenie ducha narodowego, którego Bóg uposażył tak szczodrze, a który, niestety, w braku szkół porządnych i własnych, tudzież przez zrozpaczenie i lenistwo zaniedbał się sam, i puszczenie go ubitą odemnie, oraz od innych drogą postępu; oto gorące życzenie moje!
Czemu dzieło to przybrało miano Panteonu wiedzy ludzkiej? Już ze wstępu wymiarkuje czytelnik sam, czemu nazwałem tak mą pracę. Musiałbym w przedsłowiu tem rozpisać się szeroce, jak Hegel przy swojej fenomenologii ducha, gdybym chciał ofiarować czytelnikowi bliższe o dziele tem sprawozdanie, a uwiadomić go o wszystkich mych, w duszy grających zamiarach i chęciach, - o tem, com już pozyskał, czego jeszcze szukam, za co walczę i czemu w pewnych razach postąpiłem sobie tak, a nie inaczej, - słowem, gdybym miał dać dokładny poczet z całej, przywiedzionej tu osnowy. Ale to trąciłoby na miejscu tem albo śmieszną obietnicą, albo śmieszniej-szą jeszcze przechwałką własną. Y/olałem więc poradzić sobie wprost przeciwnie. Uczynię to sprawozdanie dopiero w księdze trzeciej, najważniejszej, najwięcej rzeczy nowych w sobie zamykającej, a i to dopiero na samym końcu dzieła. Tam będę mógł mówić, nie już o czczych obietnicach i dobrych chęciach, ale o rzeczach dokonanych i danych, które każdy poznał i ocenił.
Przeczytaj także: Anatomia rzeki w kontekście szczupaka
Filozof pochlebiać nie umie. Obowiązkiem jego wypowiadać prawdę bezwzględną. Niechaj więc czytelnik nie spodziewa się tego, ażebym się do wyobrażeń jego stosował; ażebym je chwalił i uwielbiał, starając się o tak zwane Captare benrvolentiam! Gdybym kusił się nawet o to; nie podołałbym temu. daleko! Autor i czytelnik nie znają się tu nawzajem. Drugi ocenić może pierwszego za pomocą książki tej; ale jak pierwszy ocenićby mógł drugiego? Wreszcie, komu się należy nauczycielstwo, czy pisarzowi, lub czytelnikowi?
Rzeczy zachodzą tu, równie najwyższe, jak najniższe, a często niezmiernie trudne. Starałem się więc przedewszystkiem o jasność. Dla niej poświęcałem, rad nie rad, czasami głębokość i filozoficzne wywody, a zawsze wdzięki stylowe, dla których nie jestem wcale obojętny. I tuszę, że wykład mój jest wszędy tak prosty i dostępny, iż zrozumie go każdy, kto zechce tego szczerze, by też mu i zbywało na uniwersyte-ckiem wykształceniu.
Czytelnik najdzie w tem dziele pewną ilość powtarzań, i rzeczy i słów. Niechaj nie bierze ich za opieszałość, ani za słabowite przepominanie tego, co się już raz jeden wyrzekło. Powtarzania te zachodzą z następujących trzech powodów:
- Przedstawia się tutaj nie rzeczy, które za każdym razem wyczerpać trzeba całkowicie i przez wszystkie ich możebne poczty naukowe, podając o nich na jednem miejscu to, co tylko wyczyniło się gdzie i kiedy; lecz nauki i umie-jetności różne, oraz mnogie ich stanowiska, kędy o jednej i tej samej rzeczy prawi się często, a coraz inaczej.
- Pragnąłem niektóre prawdy wrazić koniecznie w umysł czytelnika, który, jak wiadomo, nie uczy się dzieła umiejętnego po szkolnemu, z uwagą napiętą od początku do końca i z piórem w ręku, lecz przegląda je lekko jak romans; który czytać prawdziwie nie umie, a szuka li zabawki w książce; - powtarzam więc mu to, o co mi chodzi, przy nagodzie, jaka się nawija.
- Jako w poezyi, tak i w umie-jętności dysze rytmiczność, wymagająca powtórzenia albo pewnych zwrotek, albo początku na samym końcu.
Oddawna nie żyję na ojczystej ziemi, gdzie wpływy byłyby bez wątpienia i dla, mnie i dla narodu najpożyteczniejsze. Pierwszą więc księgę dzieła tego ułożyłem w Niemczech, obcując z profesorami i ludźmi ducha; drugą w Paryżu, party wy obrażeniami, stronnictwami i kipiącą ciągle namiętnością, najdujących się tam Rodaków; trzecią zaś znów w Niemczech. Jakkolwiek to nie zmieniło bynajmniej ducha mojego i jego jednozgodności z sobą samym; przecież barwiło i cieniowało go może inaczej.
Choć wiele, niezmiernie wiele przeciwko mnie już pisano; nie odpowiadam ani tu, ani w dziele na robione mi, zazwyczaj bardzo niesłuszne zarzuty. Nie znam nic obrzydliwszego nad polemikę w obronie osoby własnej. Któż nie wie, że krytykuje się pisarzy pospolicie, nie w chęci oddania im sprawiedliwości, jako przykazuje Bóg; lecz albo usiłując wbić ich w błoto, aby samemu okazać się od nich mędrszym i dzielniejszym; albo też, co gorsza, we sprawie kościelnego, politycznego, lub innego jakiego stronnictwa? Tu ocenia się ich, jak domowe lub dzikie zwierzęta. Jeżeli nie można lwa, tygrysa i t. p. użyć ku pożytkowi własnemu; to trzeba powitać ich zabójczą kulą !
Przeczytaj także: Sterowniki i usterki ASUS K52J
Polecam ją gorąco, albowiem ona codzień rzadsza. Pierwiastek etyczny albo równoważy się z pierwiastkiem naukowym, albo nawet prze-maga nad nim w tych księgach.
Także prawda, a prawda goła i rzetelna, ciąży mi na sercu. Wypowiadam też ją bezwzględnie, lubo znam potęgę tych, co mi tego nieprzebaczą, i lubo sam stać mógłbym się smutną jej ofiarą. Niech dzieje się wola Boża co do mojego losu! Ale prawda zbawi tych, którzy ją poznali i uczcili.
tags: #rzeka #odwrócona #nawrócona #co #to #jest

