Anime Dziewczyna Odwrócona: Co to Znaczy?

Na pozór zupełnie różne podejścia do fandomu m&a dwóch przyjaciół ze Stumilowego Lasu zostają skwitowane przez Puchatka stwierdzeniem „To na jedno wychodzi”. Powyżej Kubuś Puchatek i Prosiaczek wymienili swoje spostrzeżenia na temat bycia mangowcem. I to jest kwestia, którą będę chciał poruszyć tutaj, teraz, zaraz, czyli mangadō - droga mangowca.

Mangadō - Droga Mangowca

Jest lipiec 2003. Zdjęcia z konwentów zachęcają do wybrania się na pierwsze takie imprezy w życiu. Od roku 2002 czytuję „Kawaii”, oglądam pierwsze anime zdobyte z pełną świadomością zdobycia wysoko niedowartościowanego w naszym kraju japońskiego produktu. Michio w „Kawaii” tak nakręca człowieka, że zaczyna myśleć o m&a jak o tajemniczym stowarzyszeniu, dzięki któremu stanie się wyjątkowy. Tworzy się dla mnie jakiś nowy, bardzo interesujący świat. A nie ma nic bardziej pociągającego dla młodego człowieka, niż danie mu jakiejś drogi, dzięki której poczuje się oryginalniejszy od innych, a w dodatku, będzie czerpał z tego faktyczną przyjemność. W lipcu 2003 jadę na pierwszy konwent. Ja moją mangadō obieram w latach 2002-2003. Są osoby, które zainteresowały się i weszły w ten świat wcześniej. Duża część zainteresowała się później i z roku na rok przybywa wyznawców drogi mangowca. Myślę, że ten półświatek, ten fandom ciągle ma właśnie taką magię, która sprawia, że młodzi ludzie (starsi oczywiście też, choć nie w takim stopniu) wciągają się w ten świat.

Być Mangoistą…

Są ludzie, którzy obejrzeli „Naruto” i popędzili na konwent z kocimi uszami na główce, starając się wzbudzić zainteresowanie kwakoporterów. Myślę, że zbędne będzie dokładne opisywanie tej religii. Kubuś z Prosiaczkiem już dość dobrze opisali połowę. Pokrótce: zazwyczaj poprzez zainteresowanie mangą i anime z czasem wkręcamy się w fandom m&a. Są ludzie, którzy od lat oglądają anime i mają gdzieś acp i konwenty, i cokolwiek. Wejście w fandom często oznacza spadek zainteresowania stricte m&a i początek interesowania się sprawą konwentów. Jedziemy coś zrobić dla ludzi. Jedziemy być kimś wśród ludzi. Jeździmy dla ludzi, spotkać się z ludźmi, pogadać o wszystkim tylko nie o anime. To piszę oczywiście lekko generalizując, aczkolwiek nie odbiega to daleko od prawdy. Niektórzy zostają na długie lata, niektórzy znikają szybko. To jest właśnie droga mangowca. Co się wiąże z moim świeżo ukutym terminem mangadō?

Sake i Śpiew…

Ma trochę inne działanie niż wiele grup społecznych, bowiem niesie ze sobą trochę zagrożeń. Jak to często bywa z grupami społecznymi, do których należą zazwyczaj młodzi ludzie, fandom m&a jest narkotykiem. Pamiętam, że kiedyś mocno zakorzeniony był termin otaku na określenie człowieka, który się zatracił w fandomie m&a. Dziś te parę lat minęło, a ja obcuję z niejedną grupą społeczną, w której w jakimś stopniu jestem mile widziany i akceptowany. Gdy miałem 15 lat i zacząłem regularnie pojawiać się na krakowskich spotkaniach mangowych, wyczekiwałem niemal z nabożnym uwielbieniem sobót, kiedy to o 14:00 moje życie kwitło - tak mi się wydawało. Czułem się tam akceptowany. Aczkolwiek różnie to bywa. Fandom m&a kusi tym, że mangowcy zazwyczaj prezentują wysoki poziom empatii. Łatwo nawiązujemy kontakty. Mówi się o tym, więc wspominam o tym i ja. W zasadzie większość osób, z którymi jakkolwiek zamienisz słowo, staje się Twoimi znajomymi. Potrafimy silnie wciągnąć nową osobę w towarzystwo. Z czasem z niektórymi zawiążą się bardzo silne kontakty.

Fandom m&a stanie się łatwym do osiągnięcia azylem dla osób z różnymi problemami. Gdzie w takim razie jest niebezpieczeństwo? Tutaj, gdzie każdy jest akceptowany (a często im człowiek dziwniejszy tym bardziej rozpoznawalny), taki człowiek może osiąść. To samo dzieje się ze światkiem MMORPG, pewnie fantastów, czy jakichś innych grup społecznych. Choć nie we wszystkich są tak silne więzi międzyludzkie. Problem rodzi się w miejscu, gdzie osoba, która ma jakiś kontakt ze światem, izoluje się od niego, uznając fandom m&a za swój jedyny prawdziwy dom. Dodam jeszcze, że dla wielu ludzi m&a to uzupełnienie ich stylu bycia/niebycia.

Przeczytaj także: Tajemnicza dziewczyna przed kościołem

Dla wielu droga mangowca to droga do stania się kimś, tylko często to „kimś” jest bardzo na pokaz. Jest coś takiego jak fandomowe parcie na szkło. Jest jeszcze niemal odwrotny aspekt. A niektóre osoby fandom w taki czy inny sposób sam wypycha na szkło. Każda grupa społeczna potrzebuje swoich idoli. Jest to niebezpieczne… dla idoli. Zastanawiał się ktoś kiedyś skąd się wziął temat Wacka Dajmosa? To nieistotne, aczkolwiek to jest dobry przykład tego, jak fandom sam sobie stworzył mit.

Jednak Dajmos nie jest jedyną osobą w takiej sytuacji. Dajmos dzięki poczuciu humoru poradził sobie z sytuacją, w której został postawiony. Też jestem dość rozpoznawalny i dostałem raz czy dwa SMS-y w stylu „Deru, nie wiem czy wiesz, ale masz fanklub w takiej a takiej szkole!”. Niektóre osoby są, powiedzmy, wypchane do pozycji bycia kimś. Niektóre, widząc (płynny i nieklarowany) temat szych fantomu, też starają się do nich przynależeć. Często, aby być jak największym kimś w fandomie m&a, trzeba jak najwięcej krzyczeć, biegać i wydurniać się - najlepiej przed obiektywem kwakoporterów. Jednak może to ich również skrzywdzić. Zazwyczaj młodych ludzi postawionych w tych sytuacjach. Jest to niebezpieczne, choć zazwyczaj mija. Może są wyjątki, ale uważam, że to wszystko wpływa na rozwój ludzi.

Mangadō Sensei…

Fandom daje ogrom możliwości. Jak już wiecie po tej lekturze, sam od paru lat idę drogą mangowca. Na szczęście nie wszytko jest takie złe. Fandom m&a daje masę możliwości rozwoju. Nie chcę całego tekstu pisać w czarnych barwach. Chciałem nakreślić dwa główne niebezpieczeństwa związane z byciem w fandomie m&a (według mnie oczywiście). Jednak może to czytać także świeża krew naszego półświatka. Cosplaye to nic innego, jak poważna zabawa w aktorstwo i nauka charakteryzacji - tworzenia strojów.

Kolejny przykład: nie wiem, czy to jest dochodowe zajęcie ani na ile jest czasowo-życiowo obciążające, ale ludzie odpowiedzialni za portale internetowe związane z m&a, ludzie organizujący konwenty, ludzie prowadzący konkursy i panele, jak wspomniałem wcześniej - ludzie udzielający się, zyskują pewność siebie, motywację do pracy nad sobą i pracy dla innych. Prowadzący atrakcje uczą się pewności siebie prowadząc panele i konkursy. Niektórzy szkolą rysunek zafascynowani japońską kreską. Ja sam od paru lat montuję klipy anime, ale wiem, że teraz, z moimi umiejętnościami, być może mógłbym już szukać pracy związanej z montażem. Gwoli ścisłości, Arcziemu i AceManowi jako tako to się udało. Zyskują możliwość robienia czegoś więcej, niż tylko siedzenia na tyłku i oglądania animców, a trzy razy w tygodniu pójścia na do knajpy imprezę. A jak część z was wie, sam pracuję teraz nad konwentem i ciężko tutaj liczyć na jakieś zyski. Ale jest olbrzymia satysfakcja z robienia czegoś dla bliskich, z zyskiwania doświadczenia.

Żyj Życie…

To może być wielki problem, związany z zaklinowaniem się w tej subkulturze, gdy wokół mamy cały świat do odbierania. Czym więc będzie ta cała droga mangowca? To może być masa znajomości, masa zabawy i rozwijającej pracy. Moja rada na to wszystko? Działać dla fandomu, nie narzekać, a motywować i przede wszystkim nie zapominać, że poza m&a jest cały piękny świat do poznania, a mangoiści to nie jedyna warta poznania grupa społeczna. Problemy tutaj przedstawione w dużo mniejszym stopniu dotyczą osób starszych. Taka już natura ludzka. Sami się przekonacie. Aczkolwiek to, z jakim podejściem do świata i jak się wychowamy, mając 15-20 lat, będzie rzutować na całe nasze życie.

Przeczytaj także: Różnorodne materiały w kolażu i fotomontażu

PS. Fragment o Kubusiu Puchatku jest parafrazowany z książki Benjamina Hoffa „Tao Kubusia Puchatka”, którą serdecznie wszystkim polecam.

Przeczytaj także: Kapelusz i perspektywa – studium kompozycji

tags: #anime #dziewczyna #odwrocona #co #to #znaczy

Popularne posty: