Ambasador Innowacji: Opinie o Nawilżaczach Powietrza
- Szczegóły
Większość z nas miała okazję poznać składające się nań symptomy "zespołu suchego oka": podrażnienie, skłonność do tarcia oczu, pieczenie pod powiekami. Czasem pojawiają się przemijające zaburzenia postrzegania: obraz, jaki do nas dociera, staje się rozmyty. Lekkie przypadki takiego podrażnienia zwykle znikają po zastosowaniu któregokolwiek z kilku tuzinów leków oferowanych bez recepty.
Zmieniło się jednak postrzeganie samego zjawiska przez lekarzy: dawniej za "zespół suchego oka" winiono brak płynu zwilżającego gałkę oczną. Obecnie uważa się to zaledwie za jeden z pierwszych objawów dolegliwości; do rangi głównego winowajcy podniesiono natomiast stan zapalny. Właśnie z myślą o skuteczniejszym zwalczaniu zapalenia część okulistów poleca obecnie, w sytuacji, gdy tradycyjne środki nawilżające zawiodą, krople, zawierające (w bardzo niewielkim stężeniu) cyklosporynę.
Autorzy tradycyjnych podręczników fizjologii i okulistyki żywili przekonanie, że "smar łzowy" składa się niejako z trzech warstw: wewnętrznej, śluzowej, na którą składają się wydzieliny komórek spojówki, czyli błony wyściełającej wewnętrzną stronę powiek i gałkę oczną; środkową, wodnistą warstwę, za której powstanie odpowiadają gruczoły łzowe; wreszcie cienką, zewnętrzną warstwę cząstek tłuszczu, wydzielanego przez gruczoły tarczkowe (tzw. gruczoły Meiboma) znajdujące się po wewnętrznej stronie tarczki powieki.
Nowe odkrycia anatomów i fizjologów każą odejść od podziału na trzy "frakcje" płynu łzowego, wyróżniające jego dwie zasadnicze składowe: gęstszą, śluzową, znajdującą się w bezpośredniej bliskości gałki ocznej, oraz zewnętrzną, w której przeważają cząsteczki kwasów tłuszczowych, w tym amidy kwasu oleinowego.
Większość aktywnych związków organicznych - w tym hormony stymulujące wzrost i odnawianie się komórek naskórka, cytokininy zwalczające infekcję pływają rozpuszczone w wewnętrznej warstewce. Tłusta warstwa zewnętrzna jest istotna także dlatego, że utrudnia parowanie wody i związków w niej rozpuszczalnych.
Przeczytaj także: Pytania i odpowiedzi o filtrach RO
"Smar łzowy", jeśli zasila oko we właściwej ilości, zaś jego skład nie odbiega od normy, spełnia wiele istotnych zadań. Stanowi pierwszą barierę fizyczną, która chroni gałkę oczną przed zakażeniem, ułatwia usuwanie drobnych zanieczyszczeń, nawilża mechanizm oka. Musi być ona przejrzysta i, co równie istotne, jednorodna, bez okazjonalnych zgęstnień. Wykluczone jest wszystko, co mogłoby deformować proces postrzegania.
Dr Jason S. Rothman, specjalista od syndromu suchego oka z przychodni Ophtalmic Consultants z siedzibą w Bostonie, przyrównuje zdrowy "smar łzowy" do cieniutkiej warstewki wody na przedniej szybie samochodu, obecnej tam, gdy nasz pojazd opuszcza myjnię. Jeśli woda rozproszona jest równomiernie, nie mamy kłopotu z widzeniem przez nią i śmiało jedziemy naprzód; stare lub zanieczyszczone wycieraczki mogą sprawić, że na powierzchni szyby rychło pojawią się smugi.
"Zespół suchego oka" przez lata uważano za dolegliwość błahą i rychło ustępującą, związaną wyłącznie z niedoczynnością kanalików łzowych, łatwe wysychanie oczu, lub połączenie obu tych przyczyn. Dziś również nie wyklucza się ich. W przekonaniu lekarzy jednak u początku wielu dolegliwości związanych z oczami pojawia się stan zapalny, którego pierwszym skutkiem jest utrata wilgotności przez "smar łzowy".
Naturalnie, niepokój o zbyt przesuszone powietrze trzeba cenić. Na pewno przyczynia się do tego używanie klimatyzacji w lecie i zbyt forsowne ogrzewanie wnętrz w zimie. W przypadku wysokiej, nienaturalnej suchości powietrza, płyny z gałki ocznej i innych odsłoniętych powierzchni ciała ulatniają się znacznie szybciej niż zwykle.
Zwykle proste mruganie pozwala nam uzupełnić ilość płynu łzowego i wyrównać jego rozmieszczenie na powierzchni gałki ocznej. Zwykle też mrugamy, najczęściej nieświadomie, najdalej co 10 sekund. Wszystkie czynności, które upośledzają mruganie - a należą do nich zarówno praca przed komputerem jak i oglądanie telewizji czy prowadzenie samochodu - można uznać za zwiększające ryzyko zapalenia. Gałka oczna pozostaje wówczas dłużej sucha.
Przeczytaj także: Zgłaszanie awarii oczyszczalni ścieków
Czynnikiem ryzyka okazuje się również wiek: starsze gałki oczne są bardziej wysuszone, ponieważ wszelkie gruczoły, w tym łzowe i tarczkowe, z wiekiem zwalniają pracę. Z wiekiem zaczynają również opadać dolne powieki, a tym samym trudniej o precyzyjne, quasi-hermetyczne odseparowanie oka od świata zewnętrznego podczas mrugania czy snu.
Statystycznie syndrom suchego oka znacznie częściej dotyka kobiety niż mężczyzn, ponieważ mają one niższy poziom androgenów (męskich hormonów płciowych), zaś gruczoły tarczkowe zwykle pobudzane są do działania po stymulowaniu ich receptorów przez androgeny.
"Choroby autoimmunologiczne", czyli schorzenia, w których system odpornościowy zwraca się przeciwko własnemu organizmowi w miejsce mobilizacji przeciw infekcjom, również mogą mieć wpływ na zmianę składu "smaru łzowego". W konsekwencji mogą się przyczyniać do powstania syndromu suchych oczu.
Najczęściej bywa on jednym z wielu ubocznych objawów reumatoidalnego zapalenia stawów; zaczerwienione, opuchnięte oczy bywają też dla specjalistów sygnałem, że pacjent cierpi na syndrom Sjögrena. Jest to stosunkowo rzadkie schorzenie autoimmunologiczne, atakujące gruczoły ślinowe, łzowe i inne tkanki, mające za zadanie wydzielać płyny ustrojowe.
Również zapalenie powiek może spowodować upośledzenie czynności gruczołów tarczkowych, co powoduje, że "smar łzowy" traci swój składnik powstały z kwasów tłuszczowych, a w konsekwencji znacznie szybciej paruje. Można tu mówić o "rodzinach" chorób.
Przeczytaj także: Cronos Blue Water - czy warto?
Statystycznie zapalenie powiek znacznie częściej zdarza się osobom dotkniętym alergiami, atopowym zapaleniem skóry, rumieniem lub przewlekłym łojotokiem. Zespół suchych oczu może wreszcie stanowić skutek uboczny używania często przepisywanych leków.
To wszelkiego rodzaju preparaty antyhistaminowe, beta blokery, często stosowane w terapii schorzeń serca, oraz środki antydepresyjne wykorzystujące mechanizm selektywnego spowolnienia wychwytu serotoniny, takie jak Celexa i Prozac. Niektóre sprzedawane bez recepty krople do oczu zawierają też… konserwanty.
Najczęściej jest to chlorek benzalkonium - środek chemiczny przyczyniający się do wysuszenia spojówki, lecz zarazem sprawdzony jako skuteczny w leczeniu niektórych postaci zaćmy. Należy też wspomnieć o skutkach ubocznych terapii laserowej polegającej na mikronacinaniu rogówki w sposób, pozwalający wyeliminować krótko- lub dalekowzroczność. Zmiany pooperacyjne ustępują na szczęście stosunkowo szybko.
Znacznie bardziej niepokojące są powikłania wynikające z noszenia soczewek kontaktowych. Soczewki unoszą się na powierzchni gałki ocznej, trochę na kształt "pływających wysp", właśnie za sprawą płynu łzowego. I syndrom suchych oczu, nieraz prowokowany pojawieniem się soczewek, może zarazem na długo lub na trwale uniemożliwić ich stosowanie.
Zanim jednak zrezygnujemy z tego ułatwiającego życie rozwiązania, zawsze warto najpierw wypróbować nowy płyn sterylizujący soczewki, lub wręcz - same soczewki wykonane z innego, być może niealergizującego materiału. Do nieprzemyślanych posunięć często prowokują pierwsze objawy zapalenia spojówek, popularnie znanego pod nazwą "królicze oczy". Większość tego rodzaju stanów zapalnych pojawia się na podłożu wirusowym i jedynym rozwiązaniem jest odczekanie tygodnia lub dwóch.
Czym innym jest jednak zapalenie spojówek na podłożu bakteryjnym - w takim przypadku zawsze istnieje możliwość zastosowania antybiotyku. Za rodzaj winowajców mogą być również uznane alergie, choć w tym przypadku częstszym objawem jest zwiększona płaczliwość i uczucie swędzenia, a nie rzeczywiste przesuszenie oczu.
Jakakolwiek byłaby przyczyna tych objawów, warto zachować sceptycyzm wobec "Visine" i innych kropli sprzedawanych bez recepty. "Magiczny zanik zaczerwienienia", który obiecują producenci, dokonuje się za sprawą obkurczania drobnych naczyniek krwionośnych.
Bez mała wszystkie specyfiki tego rodzaju zawierają silny środek obkurczający, znany jako tetrahydrozolina. Naczynia krwionośne znieczulają się jednak z czasem na działanie tego związku, szczególnie, jeśli stosowany jest zbyt często. W konsekwencji uruchamia się mechanizm błędnego koła: konieczne staje się stosowanie coraz większych ilości specyfiku, by osiągnąć ten sam wynik.
Oczywiście, okazjonalne użycie kropel typu "Visine" nie pociąga za sobą żadnych skutków ubocznych, jeśli jednak zdarza się to państwu coraz częściej, warto odwiedzić okulistę. Nie wszystkie produkty z serii "Visine" zawierają tetrahydrozolinę. Należą do nich także sztuczne łzy sprawdzonej jakości, niezawierające silnych środków obkurczających i nadające się do stosowania przez dłuższy czas.
Zła wiadomość dla osób z podrażnionymi spojówkami brzmi następująco: nie istnieje żaden specyficzny test lub metoda diagnostyczna, która pozwalałaby na jednoznaczne zdiagnozowanie syndromu suchych oczu. Większość okulistów z pewnością w pierwszej kolejności sięgnie po lampę szczelinową (silne źródło światła połączone z mikroskopem rogówkowym, ułatwiające badanie zwłaszcza przedniej części oka - przyp. Onet), urządzenie, pod którym siadamy, opierając brodę na podpórce, podczas, gdy lekarz zagląda, nie oślepiając pacjenta, w głąb gałki ocznej.
Nieraz zakrapla się oko substancją z nieszkodliwym barwnikiem, co ułatwia obserwację "smaru łzowego" na powierzchni gałki ocznej. Tzw. test Schirmera wykorzystuje niewielkie (5 x 35 mm) skrawki bibuły, umieszczane w worku spojówkowym i pozwalające na oszacowanie objętości łez wydzielanych przez każde z oczu. Wyniki jednak nie zawsze są miarodajne. Badanie oka i wyniki testów często jednak okazują się wtórne dla trafności stawianej diagnozy. Decydujące, szczególnie w łagodniejszych postaciach schorzenia, są symptomy i reakcja pacjenta.
Często problem udaje się rozwiązać bez jakiejkolwiek ingerencji w organizm pacjenta, jedynie poprzez zmianę jego otoczenia. W przesuszonym powietrzu, w jakim przychodzi nam spędzać coraz więcej czasu, zwykły nawilżacz przynieść może dużą ulgę. Uniwersalną radą (pytanie, czy łatwą do zastosowania) jest też ograniczenie czasu spędzanego przed silnie jonizującym ekranem (komputera czy telewizora), Z pewnością skorzystają na tym nie tylko organy wzroku...
Dla większości osób uskarżających się na podobne dolegliwości rozwiązaniem jest jednak sięgnięcie po typowe środki bez recepty, najczęściej - ze względu na łatwość aplikowania - krople. Grupę tych produktów zwykle określa się mianem "sztucznych łez" . Dość nieprecyzyjnie, zważywszy, że brak im hormonów wzrostu, substancji odżywczych, antybakteryjnych cytokinin i szeregu innych substancji biologicznie czynnych.
"Sztuczne łzy" zawierają za to, w odróżnieniu od prawdziwych, celulozę, dzięki której stają się lepkie i bardziej zawiesiste. Zwykle dodawany jest do nich również glikol polietylenowy lub jedna z postaci alkoholu poliwinylowego, dzięki czemu są bardziej jednorodne. Ze względu na kontakt z wrażliwą i podatną na infekcje tkanką, zwykle zawierają również konserwanty.
Sztuczne łzy powinny być aplikowane dosyć oszczędnie. Zalecana dawka początkowa nie powinna przekraczać jednej kropli do każdego oka aplikowanej cztery razy dziennie. Można sięgać po nie częściej. Wówczas jednak, ze względu na fakt, że konserwanty mogą wywoływać dodatkowe podrażnienia, pacjentom zaleca się stosowanie nieco kosztowniejszych "łez", konfekcjonowanych w małych, jednorazowych pojemnikach. Taki sposób pakowania wyklucza konieczność używania konserwantów.
Sztuczne łzy dostępne są na rynku również w postaci maści lub żelów. Jako znacznie gęstsze, mogą czasowo upośledzić widzenie, większość ludzi używa ich jedynie bezpośrednio przed snem.
"Łzy" z cyklosporyną są zwykle stosowane dopiero wówczas, gdy pacjenci wypróbowali już środki sprzedawane bez recepty i przekonali się o ich zawodności. Jak wynika z badań epidemiologicznych zaprezentowanych w "Archives in Ophtalmology" z roku 2008, ponad 70 proc. ze 191 badanych pacjentów - którym stosowanie zwykłych kropli nie przyniosło ulgi - dobrze zareagowało na terapię cyklosporynową.
Argument ten przekonuje jednak dalece nie wszystkich okulistów - wielu z nich zachowuje dystans wobec nowej terapii, ponieważ cyklosporyna nie przyniosła ulgi żadnemu pacjentowi. Czasami może to wynikać z niecierpliwości: ten rodzaj terapii przynosi skutki dopiero po pewnym czasie, zazwyczaj nie prędzej niż po sześciu do ośmiu tygodni. Dla wielu chętnych zaporową może się okazać również cena.
tags: #ambasador #innowacji #nawilżacz #powietrza #opinie

