Woda bakteriologicznie czysta: Pasteur i Koch - pionierzy mikrobiologii

W pierwszej połowie XIX wieku badania nad pochodzeniem życia nie zaprzątały nikomu głowy. Obowiązywał niewzruszony pogląd, że żywe twory biologiczne - takie jak larwy na zepsutym mięsie czy pleśń na starym chlebie - powstają spontanicznie z materii nieożywionej. Również istota epidemii uchodziła za coś tajemniczego. Rozpoznawano je na podstawie objawów, a nie przyczyn, bo z obecności zarazków, którymi zakażali się ludzie, nie zdawano sobie sprawy. Bakteriologia dopiero czekała na swoich odkrywców - z Ludwikiem Pasteurem na czele.

Ludwik Pasteur - chemik, który zrewolucjonizował naukę

Urodzonemu w 1822 r. Francuzowi nie było wcale łatwo skruszyć mur oporu ze strony ówczesnego panteonu uczonych. Pasteur był chemikiem, toteż wśród medyków uchodził za intruza. Urodził się w biednej rodzinie, w której nie było wykształconych przodków. Nie przesiąkł więc w domu zamiłowaniem do nauki - nie był wybitnym uczniem. Lubił za to malować - portretował rodzinę oraz znajomych. I jak twierdzi większość jego biografów, bez tych wczesnych twórczych zamiłowań nie dokonałby swojego pierwszego - jednego z najrzadziej omawianych - odkryć w dziedzinie chemii, o dalekosiężnych implikacjach. Chodzi o chiralność molekularną, czyli istnienie cząsteczek stanowiących swoje lustrzane odbicie, ale charakteryzujących się bardzo różnymi nieraz właściwościami.

Joseph Gal, emerytowany profesor chemii z Uniwersytetu Kolorado, przedstawiając na łamach „Nature Chemistry” zjawisko chiralności, cytuje list, który Pasteur w wieku 18 lat napisał do swoich rodziców w sprawie litograficznego portretu przyjaciela: „Myślę, że wcześniej nie stworzyłem niczego równie dobrze narysowanego i tak dobrze oddającego twarz człowieka. Ale boję się, że na papierze portret nie będzie tak dobry jak na kamieniu; tak się zawsze dzieje. Eureka! Prof. Gal znajduje wyjaśnienie zagadki, dlaczego wielu znacznie bardziej utalentowanym chemikom nie udało się dostrzec fenomenu chiralności. Przypadek? Niekoniecznie. Pasteur był na takie zjawisko po prostu nieobojętny jako artysta.

Gdy w 1854 r. Pasteur objął stanowisko profesora chemii na uniwersytecie w Lille, nie przypuszczał, że wkrótce przyjdzie mu się zmierzyć z kryzysem w lokalnym gorzelnictwie. Ale skoro w 1856 r. jeden z producentów alkoholu opowiedział mu, jak wina psują się i kisną, postanowił zrobić użytek ze swojego mikroskopu. Miał w tym pewne doświadczenie, bo rok wcześniej opublikował artykuł na temat powstawania kwasu mlekowego w kwaśniejącym mleku. Już wtedy zaintrygowały go widoczne pod szkiełkiem „pączkujące organizmy”. Wypatrzył okrągłe ziarenka i podłużne pałeczki. Wkrótce doprowadziło go to do wniosku, że kulistym drożdżom należy przypisać siłę sprawczą fermentacji, a bakteriom - procesy gnicia. Ustalił też doświadczalnie, że jeśli wino nie ma się zepsuć, wystarczy je szybko podgrzać do temperatury 55-60 st. C. Fermentacja wykryta przez Pasteura stała się więc wstępem do wymyślenia procesu pasteryzacji, a stąd już krok dzielił go od obalenia teorii samorództwa.

Żywił wstręt do zarazków. Jak później napisał jego bratanek, przerywanie pracy co kilka godzin na mycie rąk nie wynikało ze zwykłej dbałości o higienę - zdradzało cechy bakteriofoba. „Gdybym miał zaszczyt być chirurgiem, nie tylko używałbym bezwzględnie czystych instrumentów, ale także myłbym ręce z największą starannością” - brzmiały dobitne słowa wygłoszone przez Pasteura na dziedzińcu Académie nationale de ­médecine w Paryżu 30 kwietnia 1878 r. Usiłował nimi obudzić sumienia francuskiego establishmentu medycznego, w którym nie cieszył się szczególną estymą.

Przeczytaj także: Gdzie kupić wodę destylowaną?

Pasteur usłyszał o Niemcu i jego pierwszej przełomowej pracy opisującej odkrycie laseczek wąglika mniej więcej wtedy, gdy przygotowywał dla francuskich akademików pamiętne przemówienie. Nie mógł obok takiej informacji przejść obojętnie - epidemie wywoływanej przez bakterię choroby powodowały tak wielkie straty w europejskim rolnictwie, że mówiono o „czarnej zarazie”. Już pierwsza wiadomość, że Koch zobaczył laseczki wąglika pod mikroskopem i zaczął hodować na pożywkach, wydała się Pasteurowi interesująca.

Robert Koch - współtwórca mikrobiologii

Robert Koch uznał, że Pasteur wkroczył na teren już wcześniej zajęty przez niego, kiedy Pasteur zajął się poszukiwaniami kryjówek wąglika w środowisku naturalnym, a także przystąpił do prac nad opracowaniem szczepionki. Panowie nie szczędzili sobie złośliwości w polemikach naukowych. A Pasteur spoglądał na Kocha z pewną wyższością - nie był doktorem z rubieży, a z Paryża. Rywale musieli się jednak tolerować, gdyż przy powszechnej dezaprobacie każdy sojusznik w głoszeniu hipotez o chorobotwórczości zarazków był potrzebny. A wzajemna niechęć stała się z czasem paliwem do współzawodnictwa, które przynosiło nie byle jakie efekty.

Poszukiwania laseczek wąglika w glebie udało się sfinalizować kilka lat przed odkryciem szczepionki na wściekliznę (1885 r.). Gdy więc Francuz wyśledził, jak laseczki wąglika trafiają z ziemi do pysków owiec i krów, przykazał, aby nie wyprowadzać zwierząt na pastwiska, gdzie chowane są szczątki zmarłego stada: „Pól uprawnych nie wolno wykorzystywać jako cmentarzysk! Chemik marzył, aby przed laseczkami wąglika chronić także ludzi. Ale przede wszystkim, by uodpornić ich przed wścieklizną.

Odo Bujwid - polski uczeń Pasteura i Kocha

W Polsce również nie brakowało wybitnych naukowców, którzy przyczynili się do rozwoju higieny i mikrobiologii. W pierwszej kolejności należy wymienić Odo Bujwida - był uczniem i współpracownikiem Pasteura i Kocha. Został pierwszym profesorem higieny w Krakowie. On też, jako jeden z pierwszych, wprowadził bakteriologię do Polski.

Odo Feliks Kazimierz Bujwid (ur. 30 listopada 1857 roku w Wilnie, zm. Ukończył Wydział Lekarski Uniwersytetu Warszawskiego. Jeszcze w czasie studiów dzięki pomocy Tytusa Chałubińskiego wyjechał na kurs bakteriologii do Berlina. Wyjazd za granicę okazał się przełomowym momentem w życiu młodego uczonego. Kurs prowadzony był przez samego Roberta Kocha i zapoznawał uczestników z najnowszymi osiągnięciami w dziedzinie bakteriologii (w tym metodami hodowli bakterii w warunkach laboratoryjnych).

Przeczytaj także: Inwestycje w Jakość Wody w Proszówkach

Po powrocie z Berlina Odo Bujwid założył w swoim mieszkaniu przy ul. Wilczej w Warszawie laboratorium bakteriologiczne. Była to pierwsza tego typu pracownia w Polsce, w której prowadzone były badania oraz kursy, o które prosili Bujwida jego starsi i młodsi koledzy, chcąc poszerzyć swoją wiedzę z tej dziedziny. Niemal codziennie w swojej pracowni gościł także Chałubińskiego, z którym prowadził tzw.

Drugą ważną podróżą zagraniczną, jaką odbył Odo Bujwid podczas studiów, była podróż do Instytutu Ludwika Pasteura w Paryżu. Tam Bujwid dowiedział się o szczepieniach przeciwko wściekliźnie. Po powrocie z Paryża Odo Bujwid zamienił swoje laboratorium bakteriologiczne w pierwszą w Polsce stację szczepień przeciwko wściekliźnie. Było to miejsce, do którego zgłaszały się osoby z podejrzeniem wścieklizny (najczęściej po pogryzieniu przez psy). Pacjenci przebywali w ośrodku szczepień przez około 12 dni. W tym czasie wykonywano serię zastrzyków przeciwko wściekliźnie. Warszawska stacja szczepień Odona Bujwida była kopią stacji w Paryżu. Bujwid rozbudował pracownię bakteriologiczną, popularyzował także nową dziedzinę medycyny wśród lekarzy na kursach.

Dzięki szkoleniu Bujwid mógł rozpocząć przygotowania do polskiego wydawnictwa poświęconego mikrobiologii - Pięć odczytów o bakteriach, gdzie w sposób przystępny zaprezentował najważniejsze informacje dotyczące bakterii, tj. systematykę drobnoustrojów, sposoby ich hodowli i identyfikacji oraz metody eliminacji mikroorganizmów patogennych. Podzielił się również wiedzą o sposobach otrzymywania szczepionek i surowic, a także ich zastosowaniu. Na początku 1886 roku Bujwid uzyskał dyplom lekarski Uniwersytetu Warszawskiego.

W 1914 roku prof. Bujwid został powołany przez wiedeńskie Ministerstwo Spraw Wojskowych na stanowisko pułkownika-lekarza, w celu utworzenia epidemicznego Laboratorium Twierdzy Kraków. W 1920 roku prof. Bujwid zdecydował o przejściu w stan spoczynku. Od tej pory skupił się na działalności w zakładach przez niego założonych. Stanowiły one pierwszą firmę produkującą biopreparaty w Polsce, pierwotnie przeznaczone do leczenia ludzi. Późniejsze lata badań doprowadziły jednak do opracowania surowicy przeciw różycy świń.

W 1887 roku wydał pierwszy podręcznik bakteriologii lekarskiej - Pięć odczytów o bakteryjach. W 1891 roku otworzył Stację Miejską do Badania Żywności i Artykułów Codziennego Użytku w Warszawie, bazując na wzorcach zachodnich. Ponadto zajął się badaniem zanieczyszczeń wód Wisły pod względem bakteriologicznym. W 1894 roku rozpoczął produkcję pierwszej w Polsce surowicy przeciwbłoniczej, co spowodowało istotny spadek śmiertelności u dzieci chorych na błonicę. Odo Bujwid jest autorem aż 386 publikacji, które starał się jak najszerzej propagować.

Przeczytaj także: Woda mineralna Józef: Zalety

Wpływ odkryć Pasteura i Kocha na dążenie do uzyskania wody bakteriologicznie czystej

Odkrycia Pasteura i Kocha miały ogromny wpływ na rozwój higieny i dążenie do uzyskania wody bakteriologicznie czystej. Dzięki ich badaniom zrozumiano, że mikroorganizmy mogą być przyczyną chorób, a ich eliminacja jest kluczowa dla ochrony zdrowia publicznego. Pasteryzacja, opracowana przez Pasteura, stała się powszechnie stosowaną metodą dezynfekcji wody i innych płynów. Z kolei Koch, identyfikując mikroorganizmy wywołujące konkretne choroby, umożliwił opracowanie skutecznych metod ich zwalczania.

Wiek XIX był przełomowym dla dziejów higieny. Wynikało to m.in. z zauważenia zbieżności między brudem a epidemią. Poza tym inwestycje komunalne - rozwój wodociągów i kanalizacji w największych miastach Europy - wszystkie te czynniki sprawiły, że na początku XX w. stan higieny Europy przedstawiał się dużo lepiej niż 100 lat wcześniej.

tags: #woda #bakteriologicznie #czysta #pasteur #i #kocha

Popularne posty: