Czerwona Kalina: Historia, Znaczenie i Współczesne Interpretacje Ukraińskiej Pieśni

Utwór "Czerwona kalina" ma swoje korzenie w muzyce ludowej. Do tej pory powstało kilka wersji pieśni, a za autora obecnie znanej odsłony uznaje się poetę Stiepana Czarneckiego. Kawałek stał się hymnem ukraińskich Strzelców Siczowych, a w późniejszym okresie był także śpiewany przez Ukraińską Powstańczą Armię. W 2022 r. "Czerwona kalina" stała się nieoficjalnym hymnem walki Ukrainy z Rosją. Utwór zyskał popularność dzięki internetowemu nagraniu, które zainspirowało Pink Floyd.

Początki w teatrze

Zacznijmy od samego początku. Kiedy powstała "Czerwona kalina"? Według jednej z historii pierwsza wersja piosenki została napisana przez słynnego poetę, reżysera i dyrektora ukraińskiego teatru "Rosyjska rozmowa" Stiepana Czarneckiego w 1914 r. Po inscenizacji tragedii Wasyla Pachowskiego "Słońce ruiny" był niezadowolony z ostatniej piosenki "Czy nie byłem kaliną na łące", więc dla bardziej optymistycznego finału wstawił piosenkę ludową "Rozlane strome brzegi". Czarnecki przerobił zawarte w niej słowa, aby tekst lepiej pasował do treści sztuki. Ostatni werset pozostał bez zmian. Ponadto ukończył nową melodię związaną z piosenką. Michaił Kossak rozłożył go na instrumenty.

Bez Czarneckiego

Druga historia absolutnie wymazuje udział Czarneckiego w pisanie tekstu pieśni. W 1916 r. lwowska gazeta "Diło" opublikowała rozmowy kompozytora Mychajła Hajworonskiego o pochodzeniu niektórych pieśni strzeleckich, w tym "Czerwonej Kaliny". Według muzyka piosenkę napisał Wasyl Pachowski, autor "Słońca ruiny", a za popularyzację odpowiedzialny był dyrektor teatru Josyp Stadnyk, który wystawił utwór we Lwowie w styczniu 1912 r. Ich zdaniem Czarnecki jedynie dokonał korekty kilku wersów, by były bardziej radosne.

Większość źródeł jednak jest zgodna co do tego, że wpływ Czarneckiego na utwór był ogromny. Niezależnie, czy jedynie zmienił szyk słów w zwrotkach, czy napisał tekst od nowa. Sam nigdy nie twierdził, że jest autorem tekstu, ale podkreślał, że nadał melodii pieśni zupełnie nowe brzmienie.

UPA śpiewa "Czerwoną kalinę"

Na początku "Czerwona kalina" była jedynie przyjemną melodią z ludowymi korzeniami. Jednak w czasie I wojny światowej stała się hymnem Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych. Później był również często wykonywany przez Ukraińską Armię Powstańczą (UPA), a niektórzy nazywają ją hymnem banderowców. UPA jest odpowiedzialna m.in. za zorganizowanie ludobójstwa polskiej ludności cywilnej. Wydarzenia te przeszły do historii jako czystka etniczna w Małopolsce Wschodniej i rzeź wołyńska.

Przeczytaj także: Rodzaje wody mineralnej z Ukrainy

W 1943 r. w Parośli i na Wołyniu oddział UPA zabił ponad 155 osób, w tym dzieci i niemowlęta. Był to pierwszy masowy mord polskiej ludności przez UPA. W ciągu kolejnych dwóch lat zabili ok. 80 tys. Polaków.

"Czerwona kalina" w 2022

24 lutego 2022 r. rosyjskie wojska zaatakowały tereny Ukrainy. Anrdij Chływniuk i jego koledzy z zespołu Boombox przełożyli trasę koncertową po Ameryce Północnej, a wszyscy jego członkowie wstąpili do ukraińskich Wojsk Obrony Terytorialnej. Niedługo później do sieci trafiło nagranie, na którym wokalista wykonuje ludową pieśń "Czerwona kalina". Całość stała się internetową sensacją. Południowoafrykański muzyk The Kiffness stworzył remiks nagrania, aby wesprzeć Ukrainę. W tym momencie filmik ma prawie 7 mln wyświetleń.

Międzynarodowy rozgłos "Kalina" zdobyła jednak, kiedy nagraniem zainteresował się zespół Pink Floyd. Podczas komponowania "Hey Hey Rise Up" udało Gilmourowi połączyć się telefonicznie z Andrijem, gdy ten dochodził do siebie w szpitalu po zranieniu odłamkiem pocisku. "Odtworzyłem mu przez telefon kawałek piosenki i on dał mi swoje błogosławieństwo. Obaj mamy nadzieję zrobić coś razem w przyszłości" - powiedział gwiazdor rocka.

Na początku kwietnia polska i ukraińska młodzież zaśpiewała w Zamojskim Domu Kultury "Czerwoną kalinę". Występ miał być wyrazem solidarności i wsparcia wobec napadniętych przez Rosję Ukraińców.

Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu twierdzi, że przyzwolenie na "gloryfikację banderyzmu" to tylko krok od wznoszenia pomników Stepana Bandery i Romana Szuchewycza, przywódców OUN i UPA. Organizacja upamiętniająca ofiary rzezi wołyńskiej skierowała do prokuratury w Zamościu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Przestępstwo miałoby polegać na propagowaniu banderyzmu.

Przeczytaj także: Znaczenie wody w ukraińskich pieśniach

"Czerwona kalina" pieśnią UPA?

Ujmując najprościej jak się da, "Czerwona kalina" jest pieśnią o wyzwoleniu Ukrainy spod rosyjskiego jarzma. Utwór ma ludowe korzenie. Pełny tytuł pieśni w tłumaczeniu na język polski to "Och, na łące czerwona kalina". W źródłach dostępnych w sieci pojawiają się różne daty jego powstania - najczęściej jest to 1914 rok, ale prawdopodobnie jej początki sięgają dalej. Liczy cztery zwrotki, każda z nich kończy się wersem "I my naszą wspaniałą Ukrainę, hej, hej, rozweselimy".

- "Czerwona kalina" od samego początku była symbolem walki Ukraińców o niepodległość. W 1911 roku pieśń, wówczas składająca się z jednej zwrotki, została wykorzystana w przedstawieniu poety Wasyla Paczowskiego. Wówczas dyrektorem Ukraińskiego Teatru Rozmów we Lwowie był inny znany twórca - Stepan Czarnecki. Utwór bardzo mu się spodobał, ale zmienił ostatnie zdanie na bardziej optymistyczne. Po wybuchu I wojny światowej do Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych wstąpił poeta Hryhorij Truch. Gdy usłyszał pieśń dodał trzy kolejne zwrotki, w których mowa jest o walce z rosyjską niewolą. Mniej więcej w tym kształcie znamy "Czerwoną kalinę" dzisiaj - mówi Kril.

W czasach Związku Radzieckiego wykonywanie pieśni było zakazane. Za śpiewanie groziły represje. Utwór został nieco zapomniany i odżył w latach 90'.

- We współczesnej Ukrainie, ale przed atakiem Rosji, "Czerwona kalina" nie była bardzo popularną piosenką. Rozpromował ją dopiero Andrij Chływniuk swoim wykonaniem na placu przed Soborem Sofijskim, w samym centrum Kijowa. To wykonanie jest bardzo żywe, widać, że Chływniuk śpiewa prosto z serca i nie dziwię się, że to tak trafiło do ludzi - mówi.

Furorę zrobiło nagranie, na którym Andrij Chływniuk ubrany w mundur śpiewa "Czerwoną kalinę" w opustoszałym centrum Kijowa.

Przeczytaj także: Koniczyna Czerwona: Wilgotność i Przechowywanie

- Chływniuk spopularyzował tylko pierwszą zwrotkę utworu. Kolejne trzy traktują o walce Ukraińców z Moskalami - "z moskiewskich kajdan braci Ukraińców wyzwolimy i naszą wspaniałą Ukrainę, hej, hej, rozweselimy" - mówi Mariana Kril.

- Dalej w tekście Ukraina jest porównana do złotych łanów pszenicy. W kolejnej zwrotce strzelcy siczowi idą walczyć z żołnierzami moskiewskimi. W ostatnich wersach mowa zaś o tym, że gdy zawieje wiatr, strzelcy zostaną rozsławieni za wyzwolenie Ukrainy - opowiada i podkreśla: - W tekście utworu próżno szukać nacjonalistycznych wątków i nie spotkałam się w żadnym źródle z taką interpretacją.

Kalka o hymnie UPA powraca w kolejnych publikacjach i wpisach w mediach społecznościowych. Komentarze: "Polacy byli mordowani z 'Czerwoną Kaliną' na ustach", "Piosenka rozrywkowa? Chyba do rozrywania Polaków", "hymn UPA" itd.

W niektórych prawicowych mediach jako pewnik podawana jest informacja, że "Czerwona..." była bardzo popularna wśród upowców i często przez nich śpiewana. Problem w tym, że autorzy nie podają żadnych źródeł, które by potwierdzały czarną kartę w historii pieśni. Może takich źródeł w ogóle nie ma?

"Nie ma żadnych źródeł. Żadnych"

- Na temat "Czerwonej kaliny" przetoczyła się fala bzdur, sądzę zresztą, że kolportowanych w złej wierze. Robienie z piosenki o ludowym rodowodzie "hymnu UPA" to jakaś zupełna aberracja. Niektórzy widzą problem, którego po prostu nie ma - nie istnieją żadne przekazy źródłowe świadczące o tym, że "Czerwona kalina" była hymnem Ukraińskiej Armii Powstańczej, formalnym lub nie. Żadne. Nie było zresztą czegoś takiego jak hymn Ukraińskiej Powstańczej Armii. Swój hymn miała Organizacja Nacjonalistów Ukraińskich, ale to też był zupełnie inny utwór. Nie mamy też żadnych dowodów świadczących o związkach popularnej "Czerwonej kaliny" z nacjonalizmem, choć oczywiście nie możemy wykluczyć, że żołnierze jakichś oddziałów UPA albo członkowie OUN kiedyś ją śpiewali. Po prostu była bardzo popularna.

Historyk podkreśla, że "Czerwona kalina" była nieoficjalnym hymnem, ale Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych, a nie Ukraińskiej Armii Powstańczej.

- W utworze nie ma żadnych antypolskich wątków, w jednej z wersji jest za to wprost mowa o wyzwoleniu z "moskiewskich kajdan" i dlatego taką popularność zyskała po 2014 roku.

Kobieta, niewinność, Ukraina

- W okresie II Rzeczypospolitej stała się dla Ukraińców symbolem walki o niepodległość. We Lwowie powstało wydawnictwo o takiej nazwie, które dokumentowało ukraiński czyn zbrojny oraz wydawało miesięcznik "Litopys Czerwonoji Kałyny". Sama kalina jest zresztą jednym z symboli Ukrainy, głęboko zakorzenionym w ukraińskiej tradycji i kulturze, nie tylko folklorze - tłumaczy historyk.

- Kalina symbolizuje przede wszystkim kobietę i niewinność, ale też Ukrainę. W pieśniach ludowych często pojawia się motyw czerwonej kaliny, którą Ukraińcy sadzą w miejscu zamieszkania, a jeśli się przemieszczają, to biorą ze sobą fragment krzewu, aby pamiętać o domu. A więc symbol Ukrainy, a z drugiej strony symbol czegoś swojego, swoich korzeni, rodu - dodaje.

Nie jest tajemnicą, że rosyjskie działania dezinformacyjne, które mają poróżnić Ukraińców i Polaków, dotyczą też kwestii historycznych. Tuż po ataku Rosji na Ukrainę ostrzegał przed tym Polski Instytut Studiów Międzynarodowych.

Portal Frontstory.pl zauważa, że 24 lutego, gdy rozpoczęła się inwazja, zainteresowanie hasłami dotyczącymi rzezi wołyńskiej wzrosło o 5000 proc.

- Oczywistym jest, że Rosja prowadzi działania dezinformacyjne dotyczące kwestii historycznych. Uważam, że w tym przypadku jest podobnie.

W sprawie wykonania "Czerwonej kaliny" w Zamojskim Domu Kultury oświadczenie wydał szef placówki, Janusz Nowosad. Dyrektor podkreśla, że intencją było "wyłącznie okazanie wsparcia i solidarności walczącym obecnie Ukraińcom i Ukrainkom".

- Uważam, że złożenie wniosku do prokuratury w związku z wykonaniem "Czerwonej kaliny" było, delikatnie mówiąc, niemądre. Przede wszystkim szkodzi dzieciom, które wzięły udział w projekcie, mającym na celu polsko-ukraińskie pojednanie. Trudno mi to inaczej skomentować - mówi nam historyk z Uniwersytetu Gdańskiego.

Zamojski Dom Kultury usunął z sieci nagranie, w którym polska i ukraińska młodzież wspólnie śpiewa piosenkę "Czerwona kalina". Utwór jest uznawany za hymn UPA.

Na początku kwietnia Pink Floyd wypuścił piosenkę "Hey Hey Rise Up", która wprost nawiązuje do "Czerwonej kaliny".

Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie sprawdzi, czy doszło do "propagowania banderyzmu"

Brytyjscy muzycy wypuścił piosenkę "Hey Hey Rise Up", która wprost nawiązuje do "Czerwonej kaliny". W nagraniu wykorzystano wokal Andrija Chływniuka z zespołu BoomBox, który zaśpiewał ją a capella na początku wojny.

Inicjatywę skrytykowało Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, które wykonanie i promowanie utworu "Czerwona kalina" traktuje jako "niezwykle groźną prowokację". Organizacja przypomina, że piosenka była hymnem Ukraińskiej Powstańczej Armii, której członkowie i sympatycy odpowiadali za rzeź wołyńską.

- Wykonanie "Czerwonej kaliny" głęboko rani żyjących świadków historii i ich potomków w imieniu których działamy - uważa z kolei Janusz Bernach, p.o. przewodniczącego stowarzyszenia.

Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu złożyło do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa propagowania banderyzmu przez pracowników Zamojskiego Domu Kultury.

Przedwczoraj nagranie zostało usunięte z sieci ze względu na "tworzące się (niejednokrotnie głębokie) podziały w interpretacji klipu ukraińskiej pieśni". Według dyrektora Zamojskiego Domu Kultury podziały zdominowały i zupełnie przesłoniły intencję organizatorów.

"W obecnym czasie wojny w Ukrainie wszyscy pragniemy pokoju. Intencją Zamojskiego Domu Kultury było wyłącznie okazanie wsparcia i solidarności walczącym obecnie Ukraińcom i Ukrainkom. >>Czerwona kalina<< stała się utworem śpiewanym i interpretowanym na nowo w wielu krajach i przez wielu artystów, którzy również w ten sposób okazali wsparcie Ukrainie. Klip był nową wersją pieśni, opierającą się na współczesnych kontekstach. Nie zapominamy o historii. Nie zapominamy, że dzisiaj także każdy z nas ją tworzy" - czytamy w oświadczeniu Janusza Nowosada, dyrektora Zamojskiego Domu Kultury.

W rozmowie z Onetem prezydent Zamościa Andrzej Wnuk przyznaje, że otrzymał pismo od Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu oraz rozmawiał z osobą odpowiedzialną za ten pomysł z Zamojskiego Domu Kultury.

- Popełniono ewidentny błąd, zwykły ludzki błąd. Nie rozpoznano dobrze tematu. Wynika to z żywiołowego charakteru dzisiejszych czasów. Każdy chciałby pomóc Ukraińcom i pewne rzeczy nie zostały przemyślane. Myślę, że młodzi ludzie, którzy się tym zajmowali, nie do końca rozumieją kontekst historyczny. Możemy się tylko uderzyć w pierś - mówi nam Andrzej Wnuk, prezydent Zamościa.

Samorządowiec cieszy się ze spotkania polskiej i ukraińskiej młodzieży. Jego zdaniem obecna sytuacja w Ukrainie prowadzi do sytuacji, w których więcej można zrozumieć i wybaczyć, ale "niektóre rzeczy pod względem etycznym się nie bronią".

Prezydent Zamościa doskonale zdaje sobie sprawę, że utwór był hymnem Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych. Przypomina też, że w czasie wojny polsko-bolszewickiej, kiedy Zamość był oblegany przez bolszewików, obrońcy miasta śpiewali "Czerwoną kalinę". Jednak później piosenka zaczęła być wykorzystywana przez UPA.

Andrzeja Wnuka nie przekonuje również fakt, że kilka tygodni temu utwór wypromował na cały świat legendarny zespół Pink Floyd. Brytyjscy muzycy wypuścił piosenkę "Hey Hey Rise Up", która wprost nawiązuje do "Czerwonej kaliny". W nagraniu wykorzystano wokal Andrija Chływniuka z zespołu BoomBox, który zaśpiewał ją a capella na początku wojny.

tags: #ukraińska #pieśń #czerwona #kalina #tekst #znaczenie

Popularne posty: