Prekursor Jonizacji w Onkologii

Badacze zajmują się zastosowaniem technik laserowej jonizacji/desorpcji (LDI). Jest to proces powodujący naładowanie cząstek wywołany laserem najczęściej o długości fali z zakresu UV. Metody te, wykorzystujące proces transferu energii weszły do laboratoriów w drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku.

Są szczególnie atrakcyjne ze względu na dużą czułość oznaczeń, tolerancję na zanieczyszczenia oraz niewielką ilość próbki potrzebną do przeprowadzenia analiz, co w przypadku cennego materiału ogranicza jego straty. Techniki LDI należące do tzw. metod miękkiej jonizacji mogą wymagać matrycy, najczęściej słabego kwasu, tworzącego kryształy, umożliwiającego proces (MALDI) lub nie. Płytka NALDI.

Są to techniki pozwalające m.in. sekwencjonować białka, poznawać modyfikacje potranslacyjne, identyfikować lipidy i szukać biomarkerów nowotworowych.

Produkcja spożywcza to niejedyna dziedzina, w której wykorzystuje się techniki LDI. Jest już kilka ośrodków w Polsce wykorzystujących MALDI w diagnostyce mikrobiologicznej. Są gotowe certyfikaty IVD, które umożliwiają identyfikację mikroorganizmów do celów klinicznych.

Najbliższym ośrodkiem, z którym współpracują chemicy z UMK, jest szpital w Grudziądzu. Tam MALDI wykorzystywane jest do identyfikacji mikroorganizmów u osób z trudno gojącymi się ranami, z wrzodami, stopami cukrzycowymi. Mikroorganizmami zajmuje się dr Michał Złoch z ICNT.

Przeczytaj także: Ozonowanie – opinie pacjentów z Nysy

Naukowcy opracowują metodę identyfikacji mikroorganizmów, których normalnymi technikami nie da się oznaczyć albo otrzymuje się słabe wyniki. Poza tym dr Złoch razem z dr. Markusem Kostrzewą pracują nad komercyjnym testem umożliwiającym badanie lekooporności, który będzie wdrażany w szpitalach niemieckich. Dzięki temu medycy będą wiedzieć nie tylko, z jaką bakterią mają do czynienia, ale taż na jakie leki jest odporna.

Wraz z dr hab. Dorotą Gabryś z Narodowego Centrum Onkologii w Gliwicach realizujemy projekt Opus, w którym będziemy wykorzystywać techniki LDI do identyfikacji mikrobiomu u osób z nowotworem układu moczowo-płciowego poddanych radioterapii - mówi prof. Pomastowski. - Okazuje się, że radioterapia nie tylko powoduje, że źle się czujemy, ale także wpływa na nasz mikrobiom.

Jeżeli chodzi o farmaceutykę, techniki rozwijane przez toruńskich naukowców szczególnie sprawdzają się w kontekście produkcji preparatów na bazie mikroorganizmów. - Potencjał aplikacyjny jest duży, czego dowodem są granty, które dostajemy na MALDI - mówi prof. Pomastowski. - Jeden z projektów kierowany przez prof. dr. hab. Bogusława Buszewskiego z Katedry Chemii Środowiska i Bioanalityki dotyczy wykorzystania techniki MALDI do opracowywania metod identyfikacji mikroorganizmów niższych niż bakterie, czyli wirusów.

Chcemy opracować metodę będącą konkurencją dla PCR (Polymerase Chain Reaction - badanie genetyczne powszechnie stosowane w diagnostyce wielu chorób, polegające na wielokrotnym powielaniu specyficznego fragmentu DNA za pomocą enzymu polimerazy). Z kolei dr Buszewska-Forajta w swoim projekcie poszukuje markerów raka prostaty w moczu, krwi i tkance.

MALDI może być również wykorzystywane do tzw. bezpośredniej analizy np. antybiotyków w moczu, antybiotyków we krwi. Nie trzeba niczego wyodrębniać, wystarczy tylko wziąć kroplę moczu i za chwilę mamy wynik.

Przeczytaj także: Nawilżanie powietrza a astma: ważne informacje

Podsumowując, LDI wykorzystujemy do analizy wszystkiego, co da się zjonizować, co jest warunkiem powstania m.in. niskocząsteczkowych leków, antybiotyków, związków, takich jak roślinne cyklitole - tłumaczy prof. Pomastowski. - Badamy lipidy z jaja kurzego, z mleka, z moczu, jako markery nowotworowe.

Dr hab. Katarzyna Rafińska z Katedry Chemii Środowiska i Bioanalityki zajmuje się hodowlą roślin wspomaganych nanocząsteczkami, przez co są bardziej odporne na infekcje bakteryjne albo na suszę. I rodzi się pytanie, dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że produkują białka wiążące wodę, dające odporność.

Obecnie w laboratoriach diagnostycznych do identyfikacji mikroorganizmów stosuje się głównie konwencjonalne techniki opierające się na testach biochemicznych, które są czaso- i pracochłonne oraz często są nieodpowiednie do rozróżnienia gatunków podobnych fenotypowo. Jednakże szybki rozwój biologii molekularnej umożliwił zastosowanie bardziej precyzyjnego narzędzia diagnostycznego, jakim jest zastosowanie reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR), a następnie sekwencjonowanie fragmentu genu 16S rRNA.

Obecnie technika sekwencjonowania 16S rRNA jest uważana za "złoty standard" w identyfikacji mikroorganizmów. Metody biologii molekularnej charakteryzują się wysoką czułością, dokładnością, mocą dyskryminacyjną i odtwarzalnością. Jednak oprócz licznych zalet ich zastosowanie wiąże się również z licznymi ograniczeniami.

Głównym problemem jest długi czas potrzebny do uzyskania wiarygodnego wyniku - do 3 dni. Ponadto koszty analizy są uznawane za bardzo wysokie, co znacząco ogranicza wykorzystanie tej technologii w rutynowej diagnostyce. Szacuje się, że identyfikacja za pomocą techniki LDI w wariancie wspomaganym matrycą (MALDI) może obniżyć koszty analizy o ponad 50 proc.

Przeczytaj także: Zastosowanie radioterapii

Techniki LDI mają jednak podstawową wadę - sprzęt niezbędny do ich realizacji jest horrendalnie drogi. Ale jednostkowa analiza, gdy naukowcy zaczynają działać rutynowo, już się opłaca. Istnieją prace Amerykanów, które pokazują, że np. Główne zalety tej technologii to szybkość i prostota analizy, a także dokładność uzyskanych wyników.

Identyfikacja bakterii za pomocą MALDI-TOF MS zrewolucjonizowała świat diagnostyki mikrobiologicznej, oferując identyfikację gatunków w ciągu kilku minut z dokładnością, która odpowiada, a często przewyższa konwencjonalne systemy identyfikacji. Niestety metoda ta ma również wiele ograniczeń.

Jednym z największych problemów jest wciąż niewystarczająca liczba widm zdeponowanych w komercyjnych bazach danych, które są wykorzystywane w laboratoriach posługujących się tą metodą. Inną wadą jest to, że w celu uzyskania widma dobrej jakości konieczne jest zdobycie czystych kultur mikroorganizmów o stosunkowo wysokiej liczbie komórek w próbce, co przedłuża czas potrzebny do uzyskania wyniku o konieczność przeprowadzenia etapu hodowli.

Ponadto skład pożywki hodowlanej i rodzaj matrycy zastosowanej podczas analizy może również istotnie wpływać na wydajność identyfikacji. Podobnie jak w przypadku metod biologii molekularnej, MALDI może nie być w stanie właściwie rozróżnić widm niektórych blisko spokrewnionych gatunków bakterii, co prowadzi do braku lub błędnej identyfikacji.

Obecnie na rynku polskim brakuje laboratoriów, które oferowałyby rozwiązania tych problemów, które jednocześnie byłyby konkurencyjne w stosunku do innych metod. Wadą MALDI jest też wysoki poziom skomplikowania danych. W trakcie jednej analizy zbiera się setki różnych widm, a w formie matematycznej są to dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy danych jednego powtórzenia, a badacze robią takich powtórzeń tysiące.

Poza tym MALDI daje odpowiedź na pytanie, co konkretnie w naszej próbce się znajduję, czy to czego szukamy w niej występuje, czy nie. Nie jest natomiast techniką pozwalającą określić, ile mamy czegoś w próbce, nie służy do analiz ilościowych. W przypadku białek badania mogą być jedynie półilościowe.

Jeżeli chodzi o wirusy, można powiedzieć, że w próbce jest ich tyle, żeby przekroczyć granicę detekcji, czyli więcej niż, ale nie konkretnie ile. - Przeciwciała to są białka, więc będziemy wiedzieli orientacyjnie, ile ich jest i do tego służy technologia SELDI - tłumaczy prof. Pomastowski. - Można w cudzysłowie powiedzieć, dodajemy znaną ilość związku, który się przyłącza do białka i w wyniku strzału następuje jego rozpad i my po sygnale jesteśmy w stanie wskazać, ile konkretnie tego związku jest i aproksymować to do stężenia białka. Stąd mówi się, że są to analizy półilościowe.

tags: #prekursor #jonizacji #w #onkologii

Popularne posty: