Nawilżacz Powietrza Oskar: Testy i Opinie – Czy Warto?
- Szczegóły
Wszyscy wiemy, jak ważne jest odpowiednie nawilżenie powietrza w pomieszczeniach, szczególnie w okresie grzewczym. Dzięki odpowiedniemu poziomowi wilgotności kurz i roztocza unoszące się w powietrzu opadają, ułatwiając oddychanie. Właśnie wychodzimy z okresu grzewczego, ale w wielu domach problemy z nadmierną suchością powietrza zauważalne są także latem. Ewaporacyjny nawilżacz powietrza Oskar szwajcarskiej firmy Stadler Form dotarł do naszej redakcji w ostatnim czasie.
Czym jest nawilżacz ewaporacyjny Oskar?
Oskar pracuje w oparciu o technologię ewaporacyjną, najbardziej zbliżoną do naturalnego nawilżania, którego tak bardzo brakuje nam podczas okresu grzewczego. Jest to jeden z rodzajów nawilżaczy, obok parowych, wirnikowych i ultradźwiękowych. Głównym elementem ewaporacyjnych nawilżaczy jest duża turbina i filtr (lub filtry) z materiału higroskopijnego.
Turbina zasysa powietrze do nawilżacza, które zbiera drobne ilości wody z wilgotnych filtrów i jest wypychane z powrotem do pomieszczenia. Działanie tego typu nawilżaczy można porównać do sposobu, w jaki wiatr osusza kałuże. Zaletą tych nawilżaczy jest oczyszczenie wody i powietrza przez filtry oraz niewielkie zużycie prądu.
Wygląd i wykonanie
Nawilżacz dotarł do nas w oryginalnym opakowaniu z nazwą, logo producenta, modelem i zdjęciami. Pudełko wyposażone zostało w ułatwiającą transport plastikową rączkę. Wymiary nawilżacza to 290x243x243mm, a jego waga wynosi 3,15 kg. Dostępne kolory Oskara to czarny, biały, jagodowy i srebrny. My otrzymaliśmy urządzenie do testów w kolorze białym. Wykonany został z plastiku dobrej jakości.
Nawilżacz złożony jest z dwóch części: dolnej będącej pojemnikiem na wodę i górnej, która zawiera turbinę i elektronikę sterującą. Oba elementy pasują do siebie idealnie i złożenie ich nie jest problemowe. Na górze Oskara jest kratownica, przez którą wydobywa się nawilżone powietrze. Na niej zamontowano włącznik, przełącznik prędkości i przycisk regulacji higrostatu z diodami pokazującymi tryby pracy.
Przeczytaj także: Cronos Blue Water - czy warto?
Umieszczono tu także diodę sygnalizującą brak wody w pojemniku oraz włącznik „trybu nocnego”, który wyłącza wszelkie elementy świecące. Bardzo istotny element, gdy w pokoju śpią małe dzieci. Ta dioda odrobinę rozprasza gdy nie jest wyłączona. Kabel zasilający został umocowany na stałe do urządzenia i nie jest niestety zbyt długi.
Funkcje i komfort użytkowania
Nawilżacz używa dwa filtry, które zgodnie z zaleceniami producenta powinny być wymieniane co 2-3 miesiące. Uzupełnianie wody w nawilżaczu jest bardzo proste, ponieważ wodę można nalać do zbiornika z konewki czy dzbanka. Nie trzeba odłączać, nosić ciężkiego urządzenia do zlewu.
Urządzenie na pierwszym stopniu mocy jest praktycznie niesłyszalne, na drugim jest już ciut gorzej. O ile w dzień ten dźwięk nie przeszkadza specjalnie tak w nocy już zdecydowanie tak. Proponujemy przestawienie w nocy mocy na pierwszy stopień i możemy spać spokojnie. Zastosowana technologia odparowywania zapewnia niskie zużycie energii na poziomie 15 W. Tworzenie mgły jest niewidoczne.
Test w warunkach domowych
Ustawiamy nawilżacz na poziomie 45% i wydaje się być ten poziom utrzymany. Wodę dolewaliśmy raz dziennie. Test przeprowadzony został w pomieszczeniu sypialnym. Urządzenie pracowało kilka godzin w ciągu dnia i całą noc. Powietrze było lżejsze i dużo łatwiej się oddychało.
Nawilżacz powietrza okazał się być dla nas prawdziwym ratownikiem. Z tego względu, że zimą przechodzę najprawdziwsze katusze. Miejsce, w którym mieszkamy, pięknie położone na Kaszubach, charakteryzuje się cudownym mikroklimatem - przyjeżdżają tu na wypoczynek np. ludzie z problemami astmatycznymi, właśnie w celach prozdrowotnych. Z tego względu, że otaczają nas 3 jeziora, miejscowość może poszczycić się dużą wilgotnością powietrza. Problem zaczyna się zimą, gdy włączamy system grzewczy w domu i uruchamiamy kominek.
Przeczytaj także: Poradnik: Wybór nawilżacza
Bardzo suche powietrze w domu dawało się nam już tak we znaki, że postanowiliśmy w końcu coś z tym problemem zrobić. I to nie byle jakiej firmy, bo szwajcarskiej - Stadler Form, cenionego powszechnie lidera w swojej branży. Jak myślicie? Czy ucieszyłam się? Oczywiście, że tak. Po pierwsze dlatego, że liczyłam mocno na rzeczywistą poprawę warunków funkcjonowania w zimowym „suchym” domu, po drugie - że ROBERT czyli nawilżacz powietrza z dodatkową funkcją oczyszczania mógłby być odpowiedzią na moje modły o jakiś magiczny sprzęt, ratujący nasze domowe powietrze przed „pyło/kurzem” kominkowym.
Gdy włączyłam Roberta pierwszy raz, higrometr stojący w salonie pokazywał 30 % - to bardzo mało. A ile powinno być optymalnie? Od 40% do 60%. Szybko przeczytałam instrukcję ( wielki plus za możliwość aromaterapii) i uruchomiłam. Na efekty nie czekaliśmy zbyt długo. Nasz nawilżacz powietrza zaczął pracować, a już po pół godzinie poziom wilgotności w domu wzrósł o 6 stopni. Po kolejnej udało się go podnieść o kolejne 10 stopni. I nagle wszystko stało się proste:)
Na pewno macie takie momenty w swoim życiu, kiedy z ulgą stwierdzacie, że w końcu skończyły się jakieś problemy - dla mnie było to wtedy, gdy zobaczyłam na higrometrze wyczekiwane 50% i odetchnęłam w końcu z ulgą:) Jakość powietrza zmieniła się od razu. Oczywiście na lepsze.
Największe zalety Roberta (Stadler Form)
- Świetnie poradził sobie z dużą przestrzenią salonu. Wielkość pomieszczenia w jakim efektywnie pracuje to maksymalnie 80 mkw.
- Działa bez zarzutu, w szybkim tempie doprowadzając wilgotność powietrza do żądanej.
- Ma funkcję rozprowadzania aromatów - wystarczy kilka kropel olejku aromatycznego np. ułatwiającego oddychanie przy przeziębieniach.
- Bardzo intuicyjne elektroniczne menu gwarantuje łatwość obsługi. DZIAŁA bez zarzutu.
- Odczuwalny komfort przy oddychaniu i nasz brak kaszlu potwierdziły tylko, że powietrze na pewno jest dużo bardziej czyste niż przed używaniem Roberta.
- Świetnie zaprojektowany sprzęt. Reklamowany przez producenta jako mocny, oszczędny typ.
Oskar w pokoju dziecka
Ten mniejszy sprzęt testowaliśmy w pokoju naszego synka. Ale to, co mnie chyba najbardziej ujęło ( oczywiście oprócz głównych zalet związanych z nawilżaniem) to fakt, że jest to sprzęt bezgłośny i „niewidoczny” - bo kontrolki umożliwiają regulację jasności w trybie nocnym. W małym pokoju dziecka sprawa głośności jest dość istotna, stąd mój zachwyt nad nienaganną pracą Oskara.
Czy nawilża? OCZYWIŚCIE i to rewelacyjnie, a dozownik zapachów i w tym przypadku daje możliwość stosowania aromaterapii - zimą stosuję olejki ułatwiające oddychanie i dobrze wpływające na pracę dróg oddechowych. Rożnicę wilgotności widać na higrometrze - znów ledwie ponad 30% na początku i ponad 40 % po godzinie działania. Tak swoją drogą, jeśli nie macie jak sprawdzić wilgotności powietrza, to polecam TEN higrometr, z którego korzystaliśmy przy odczytach. Mały, ładny i skuteczny:)
Przeczytaj także: Ultradźwiękowy nawilżacz powietrza
Alternatywy dla Oskara
Stadler Form Oskar to popularny nawilżacz powietrza. Uważamy, że w podobnej cenie możemy kupić nawilżacz powietrza o lepszej wydajności.
| Model | Powierzchnia | Wydajność (wg producenta) |
|---|---|---|
| Klarta Humea Grande | Do max. | |
| Klarta Humea WiFi | Do max. 35 m² | |
| Xiaomi Smartmi Evaporation Air Humidifier 3 | Do max. | |
| Philips HU4801/01 | Do max. 29 m² | |
| Philips HU4803/01 | Do max. 33 m² |
Podsumowanie opinii użytkowników
Użytkownicy chwalą Oskara za:
- Fajny, minimalistyczny design.
- Cichą pracę.
- Prostą obsługę.
- Skuteczne nawilżanie.
- Funkcjonalność i przyjemny wygląd.
Niektórzy zwracają uwagę na koszty związane z wymianą filtrów.
Oskar to urządzenie na które na pewno warto zwrócić uwagę. Minusem urządzenia jest częsta wymiana filtrów które kosztują około 50 zł za sztukę, a i samo urządzenie do najtańszych nie należy - 550 zł. Na początku byłem dość sceptycznie nastawiony ze względu na cenę, ale teraz uważam, że Oskar jest warty wszystkich pieniędzy!
tags: #nawilżacz #powietrza #Oskar #test #opinie

