Czyszczenie i Konserwacja Sportowych Filtrów Powietrza Simota

Coraz więcej kierowców decyduje się na wymianę tradycyjnych filtrów powietrza na sportowe produkty marek takich jak K&N, HKS, Simota czy Pipercross. Powody są różne: chęć zwiększenia mocy pojazdu, zmiana dźwięku silnika, a także oszczędność pieniędzy.

Filtr powietrza - zwykły czy sportowy?

Producenci filtrów powietrza zalecają wymianę swoich produktów co 20-30 tysięcy kilometrów. Częstotliwość wymiany zależy jednak od warunków eksploatacji pojazdu. Wymiana filtra powietrza może iść w parze z wymianą oleju i filtra oleju, czyli co 8-15 tysięcy kilometrów.

Różnica pomiędzy standardowymi filtrami bibułowymi a sportowymi wynika z konstrukcji i materiałów. Standardowe filtry mają gumową lub kartonową ramkę i część filtrującą z zagniatanej bibułki. W sportowych filtrach część filtrująca wykonana jest z trwalszego materiału, zabezpieczona siateczką z cienkiego stopu, zwiększającą trwałość elementu.

Zwiększenie twardości elementu chroni filtr przed przedziurawieniem w przypadku zassania większych drobin. Dodatkowo, sportowe filtry powietrza dają możliwość czyszczenia, dzięki czemu można wykorzystywać je powtórnie.

Czyszczenie i konserwacja sportowego filtra powietrza

Sugerowana częstotliwość wymiany filtrów jest różna, tak samo różne będą okresy czyszczenia i impregnacji produktu. Simota sugeruje konserwację co 8-10 tysięcy kilometrów, a K&N nawet co 50 tysięcy mil.

Przeczytaj także: Sędziszów Filtr Powietrza do Astry H - Testy i Opinie

Jak wyczyścić sportowy filtr powietrza?

  1. Spryskanie filtra środkiem czyszczącym.
  2. Pozostawienie środka na 10-15 minut.
  3. Pozostawienie filtra do osuszenia.

Jak widać, to naprawdę proste!

Dla wielu modeli samochodów tego typu rozwiązanie, poza zwiększeniem mocy, poprawą reakcji silnika na gaz, zmianą dźwięku pod maską (przy wymianie filtra płaskiego na np. stożkowy), daje również walory estetyczne.

Stożkowy filtr powietrza - co daje w praktyce?

Decyzja o montażu stożka jest często podyktowana chęcią poprawy parametrów auta. Wielu producentów tanich zamienników obiecuje spektakularne przyrosty mocy, jednak realia są bardziej stonowane. Eksperci i dane z hamowni wskazują, że realny przyrost mocy w przypadku samego montażu filtra oscyluje zazwyczaj w granicach 3-5%. Warto jednak podkreślić, że „stożek” rzadko jest modyfikacją samodzielną. Stanowi on doskonałą bazę do dalszego tuningu.

Większa ilość tlenu dostarczona do cylindrów otwiera drogę do modyfikacji oprogramowania silnika (chiptuningu) czy zmian w układzie wydechowym. Dopiero wtedy potencjał swobodnego przepływu powietrza zostaje w pełni wykorzystany. Ponadto, kierowcy często zgłaszają poprawę w parametrze, jakim jest reakcja na gaz. Silnik z odetkanym dolotem chętniej wkręca się na obroty i żywiej reaguje na polecenia prawej stopy, co subiektywnie potęguje wrażenie dynamiki, nawet jeśli szczytowa moc wzrosła nieznacznie.

Dla wielu entuzjastów to właśnie dźwięk jest głównym powodem montażu stożka. Fabryczne układy dolotowe są projektowane z myślą o ciszy i komforcie - posiadają rezonatory i tłumiki szmerów ssania. Montaż otwartego filtra stożkowego usuwa te bariery. Efektem jest charakterystyczny, basowy dźwięk silnika, który pojawia się zwłaszcza przy mocnym wciśnięciu pedału przyspieszenia. Podczas spokojnej jazdy auto może brzmieć niemal seryjnie, ale pod obciążeniem generuje rasowy pomruk, upodabniający nawet mniejsze jednostki do samochodów typowo sportowych. Dodatkowym walorem akustycznym jest słyszalny syk zasysanego powietrza („wuuuush”), który jest muzyką dla uszu fanów motoryzacji.

Przeczytaj także: Jak wymienić filtr w Vespa LX 50?

Nie można pominąć estetyki. Po otwarciu maski, fabryczna, czarna, plastikowa puszka wygląda po prostu nudno. Zastąpienie jej kolorowym filtrem stożkowym (często czerwonym, niebieskim lub z elementami karbonu) oraz, w wielu przypadkach, polerowaną lub chromowaną rurą dolotową, diametralnie zmienia wygląd komory silnika. Nadaje jej sportowego sznytu, kojarzonego z autami wyścigowymi czy sceną driftową.

Choć markowy filtr stożkowy kosztuje kilkukrotnie więcej niż papierowy zamiennik (często kilkaset złotych), jest to inwestycja jednorazowa. Tego typu rozwiązanie to filtr wielokrotnego użytku. Zamiast wyrzucać go co przegląd, poddajemy go procesowi czyszczenia i nasączania.

Potencjalne problemy i jak ich unikać

Tuning wymaga świadomości. Nieprawidłowe podejście do tematu filtrów stożkowych może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Zjawisko „Heat Soak” polega na zasysaniu przez filtr rozgrzanego powietrza bezpośrednio z komory silnika. Gorące powietrze ma mniejszą gęstość i zawiera mniej tlenu niż zimne, co prowadzi do spadku sprawności procesu spalania i w konsekwencji do utraty mocy.

Zwiększona przepustowość powietrza odbywa się pewnym kosztem. Struktura bawełny nasączonej olejem jest bardziej „otwarta” niż zbita struktura papieru. O ile markowe produkty (takie jak K&N czy Pipercross) utrzymują wysokie standardy, o tyle tanie, chińskie zamienniki mogą przepuszczać drobinki kwarcu i pył w silniku. Dostanie się zanieczyszczeń do komory spalania działa jak papier ścierny na gładzie cylindrowe i pierścienie tłokowe.

Przeczytaj także: Oczyszczacz Duux: konserwacja filtra

Wiele filtrów stożkowych to tzw. filtry mokre, wymagające nasączania olejem. Jeśli użytkownik przesadzi z ilością preparatu podczas serwisu, nadmiar oleju zostanie zassany do układu dolotowego. Może on osadzić się na delikatnym elemencie pomiarowym przepływomierza (MAF - Mass Air Flow sensor). Skutki? Komputer sterujący (ECU) dobiera niewłaściwą mieszankę paliwowo-powietrzną, co objawia się nierówną pracą silnika, spadkiem mocy, a często zapaleniem kontrolki „Check Engine”.

Ryzyko to dotyczy głównie układów typu CAI (Cold Air Intake), gdzie filtr umieszczany jest bardzo nisko, np. w nadkolu lub w zderzaku, aby łapać najzimniejsze powietrze. W przypadku wjechania w głęboką kałużę, filtr może zadziałać jak odkurzacz i zassać wodę zamiast powietrza. Woda jest nieściśliwa - jej dostanie się do cylindrów powoduje tzw. uderzenie hydrauliczne (hydrolock), co zazwyczaj kończy się pogięciem korbowodów i całkowitym zniszczeniem silnika.

Jak prawidłowo zamontować filtr stożkowy?

Aby uniknąć opisanych wyżej problemów i cieszyć się z zalet stożka, montaż musi zostać przeprowadzony zgodnie ze sztuką tuningu. Nie wystarczy „wcisnąć” filtra na rurę.

Pierwszym krokiem jest demontaż całej obudowy seryjnego filtra powietrza. Kluczowym zadaniem jest znalezienie dla stożka miejsca, które jest możliwie najdalej od źródeł ciepła (kolektora wydechowego, bloku silnika). Absolutną koniecznością jest montaż stożka wraz z odpowiednią izolacją. Należy zbudować lub kupić dedykowaną grodź termiczną (separator), która fizycznie oddzieli filtr od gorącej strefy silnika. Alternatywą są gotowe rozwiązania typu „Airbox” - stożki zamknięte w obudowie karbonowej lub plastikowej, do której doprowadza się doprowadzenie zimnego powietrza za pomocą elastycznej rury.

Podczas instalacji należy zwrócić uwagę na średnicę montażową. Jeśli średnica wlotu filtra różni się od średnicy rury dolotowej lub przepływomierza, konieczne jest zastosowanie redukcji i łączników silikonowych. Niezbędny może okazać się również specjalny adapter przepływomierza, który pozwoli przykręcić fabryczny sensor do nowego układu.

Konserwacja filtra stożkowego

W przeciwieństwie do filtrów papierowych, stożka nie wymieniamy, lecz serwisujemy. Regularna konserwacja filtra jest warunkiem utrzymania jego przepustowości i zdolności zatrzymywania brudu.

Jak często to robić?

  • Silniki Diesla (oraz jazda w dużym zapyleniu): co ok. 10 000 km
  • Silniki benzynowe (oraz jazda w normalnych warunkach): co ok. 15 000 - 20 000 km

Procedura czyszczenia wymaga użycia dedykowanych środków chemicznych - zazwyczaj jest to zestaw do czyszczenia i nasączania. Spryskaj go obficie preparatem czyszczącym (Cleaner) i odczekaj ok. 10-15 minut. Pozostaw do samoistnego wyschnięcia. Gdy filtr jest suchy, nasącz go precyzyjnie dedykowanym olejkiem. Pamiętaj o umiarze, aby nie „zalać” przepływomierza.

Czy warto?

Odpowiadając na pytanie „czy warto?”: to zależy od Twoich oczekiwań. Jeśli liczysz na to, że sam filtr stożkowy zamieni Twoje miejskie auto w wyścigówkę i doda 20% mocy - srodze się zawiedziesz.

Pamiętaj jednak o złotej zasadzie: jakość ma znaczenie. Unikaj najtańszych zamienników „no-name”, które mogą przepuszczać kurz. Inwestuj w produkty renomowanych marek, takich jak K&N, Pipercross czy Simota, które gwarantują balans między przepływem a filtracją.

W przypadku samodzielnego montażu filtra, realny przyrost mocy wynosi zazwyczaj od 3 do 5%, co w silniku o mocy 100 KM daje zysk rzędu 3-5 KM - często trudny do wyczucia podczas codziennej jazdy. Kierowcy częściej odczuwają subiektywną poprawę dynamiki dzięki lepszej reakcji na gaz i zmianie dźwięku silnika.

tags: #filtr #powietrza #simota #czyszczenie #konserwacja

Popularne posty: