Czy w Bydgoszczy woda pitna z Wisły jest bezpieczna?

Sanepid kujawsko-pomorski uspokaja mieszkańców miejscowości położonych wzdłuż brzegów Wisły: nie ma absolutnie żadnego zagrożenia dla wody pitnej.

Fala ścieków, spływająca Wisłą od Warszawy po awarii kolektorów doprowadzających ścieki do oczyszczalni "Czajka", dotarła do Torunia - przekazała Magdalena Stremplewska, rzecznik prasowa Urzędu Miasta. Poinformowała, że nie ma zagrożenia dla mieszkańców, ale zaleca się ostrożność. Mieliśmy już jednak pierwsze sygnały, że zapach wody jest nieprzyjemny - przyznała.

Sytuacja w województwie kujawsko-pomorskim

Olga Radkiewicz z kujawsko-pomorskiej stacji sanepidu w Bydgoszczy także uspokaja. - W naszym województwie nie ma ujęć wody pitnej z Wisły, dlatego tutaj nie ma absolutnie żadnego zagrożenia - podkreśla. - Nie mamy również żadnych kąpielisk na Wiśle - dodaje.

Sanepid mimo wszystko stale monitoruje sytuację i porównuje tak zwane próby zerowe, pobrane przed przepłynięciem zanieczyszczeń, z obecnym stanem. Na razie wyniki tych badań nie wykazały żadnych zagrożeń, ale Radkiewicz radzi nie kąpać się w rzece, ani nie korzystać z jej wody.

W Toruniu woda pitna jest przede wszystkim czerpana z Drwęcy z ujęcia położonego powyżej poziomu Wisły oraz z ujęcia głębinowego w Małej Nieszawce.

Przeczytaj także: Gdzie kupić wodę destylowaną?

Zagrożenia związane z Zachem w Bydgoszczy

Trucizyny ze składowiska dawnych zakładów chemicznych Zachem w Bydgoszczy od lat niszczą zdrowie okolicznych mieszkańców.

Według naukowców, za 10 lat toksyczne substancje dotrą do Wisły. Będzie ich coraz więcej, bo składowiska odpadów po Zachemie są coraz mniej szczelne.

„Rejon dawnego Zachemu to jeden z najbardziej zanieczyszczonych obszarów poprzemysłowych, nie tylko w Polsce, ale również na świecie. To prawdziwa bomba ekologiczna: ponad 20 ognisk zanieczyszczeń oraz zatrucie środowiska gruntowo-wodnego substancjami o dużym potencjale toksyczności, w tym kancerogennymi” - mówi dr Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Naukowiec od 10 lat bada pozachemowskie tereny i przygotowuje plany ich remediacji, czyli oczyszczenia. Dowiódł, że groźne substancje pochodzące z pozachemowskich składowisk, w postaci podziemnych chmur zanieczyszczeń, wędrują w kierunku Wisły szybciej niż prognozowano.

Trafiły już do wód podziemnych na terenie osiedla Łęgnowo-Wieś, gdzie część z prawie tysiąca mieszkańców czerpie wodę z prywatnych studni - do kąpieli, ale też do celów spożywczych i do podlewania upraw.

Przeczytaj także: Inwestycje w Jakość Wody w Proszówkach

Badania prowadzone przez AGH w 2017 roku na terenie osiedla, wykazały poważne skażenia wody w przydomowych studniach, rowach i stawach. W 31 spośród 51 przebadanych studni naukowcy znaleźli fenol, w 6 - toluen.

Do dziś ogromne ilości tych substancji leżą na pozachemowskich składowiskach, skąd wypłukiwane przez opady atmosferyczne trafiają do wód podziemnych i stamtąd do przydomowych studni.

Wynika z nich, że w wodach podziemnych, napływających do osiedla Łęgnowo-Wieś z terenu dawnego Zachemu są także: anilina, niszcząca czerwone krwinki w organizmie człowieka oraz wielopierścieniowe wodory aromatyczne (WWA) uważane za związki mutagenne i rakotwórcze.

W listopadzie 2018 roku, w ramach realizowanego przez miasto Bydgoszcz projektu Interreg Central Europe GreenerSites (nastawionego na rehabilitację terenów poprzemysłowych w środkowej Europie), postawiono w Łęgnowie-Wsi 15 nowych piezometrów, które potwierdziły skażenie wód podziemnych na tym osiedlu: naftalenem, aniliną, nitrobenzenem, chloroaniliną, difenylosulfonem, hydroksybifenylem, toluendiaminą i toluidyną - substancjami charakterystycznymi dla produkcji dawnego Zachemu.

W 6 spośród 8 badanych studni przydomowych (innych niż badane przez AGH) wykryto ponadnormatywne stężenia siarczanów, chlorków, fosforanów, związków azotowych, i tzw. AOX, grupy związków chlorowcoorganicznych, w której występują substancje o właściwościach rakotwórczych i mutagennych. Zawartość toksycznych związków w wodzie znacznie przewyższała amerykańskie i holenderskie normy środowiskowe.

Przeczytaj także: Woda mineralna Józef: Zalety

W rozdawanych na osiedlu Łęgnowo-Wieś ulotkach, ujawniających wyniki badań dotyczących skażenia podziemnych wód, AGH zdecydowanie odradza mieszkańcom: picia wody ze studni, kąpieli w niej, pojenia zwierząt, a także podlewania skażoną wodą upraw.

Naukowcy tłumaczą, że znalezione w podziemnych wodach toksyczne substancje organiczne mogą, w wyniku biokumulacji, przeniknąć do owoców i warzyw.

Już w 1969 roku Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, mając wiedzę o skażeniach, zobowiązało Zachem do nieodpłatnych dostaw wody pitnej dla mieszkańców Łęgnowa i Plątnowa.

Bydgoska rada miejska w swoim stanowisku napisała, że wprowadzenie specjalnej taryfy nie byłoby zrozumiałe dla pozostałych bydgoszczan „ponieważ dopłaty miałyby dotyczyć mieszkańców osiedla, którzy pomimo pełnej wiedzy o zagrożeniu, w dalszym ciągu korzystają ze studni do podlewania swoich ogródków”.

W lutym 2018 roku Kujawsko-Pomorski Urząd Marszałkowski przeznaczył 40 tys. zł na „Pilotażowe badania zdrowotne mieszkańców z obszarów zanieczyszczonych w wyniku działalności dawnych Z.CH. Zachem”. Przebadano 93 osoby mieszkające w Łęgnowie-Wsi od co najmniej 15 lat.

Z badań, przeprowadzonych przez Centrum Onkologii im. F. Łukaszczyka wyszło, że aż 90 proc. przebadanych osób miało nieprawidłowy wynik morfologii krwi z rozmazem (50 kobiet oraz 34 mężczyzn).

Badacze z AGH uważają, że cały obszar osiedla Łęgnowo-Wieś należy uznać za strefę katastrofy ekologicznej, a oczyszczenie gruntu i wody na tym terenie potraktować jako priorytet, ponieważ za 10 lat toksyczne substancje z Zachemu dopłyną do Wisły i chronionego obszaru Natura 2000.

Najgroźniejsza z chmur zanieczyszczeń, przesuwających się w kierunku Wisły i skażających podziemne wody Łęgnowa Wsi wypływa ze składowiska Zielona w Zachemie.

Badacze obliczają objętość zanieczyszczonych chemią wód podziemnych w tym rejonie na 6 mln metrów sześciennych.

W tym dawnym wyrobisku w latach 1950-75 Zachem składował m.in. pofenolowy siarczyn sodowy, pak pofenolowy z produkcji kleju „Rezopol” i toksyczne odpady z produkcji barwników, a potem urządził w tym miejscu plac spalań odpadowych nitrozwiązków i gumowej armatury.

Aby zatrzymać chmurę groźnych zanieczyszczeń z Zielonej, płynących w kierunku osiedla Łęgnowo-Wieś, w 2009 roku Zachem wybudował tzw. ujęcie barierowe. System działał tylko sezonowo (od wiosny do jesieni), ale jak wykazały późniejsze badania, nie był ani efektywny ani szczelny, bo przepuszczał zanieczyszczenia.

W 2016 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nakazała Gamatronikowi uruchomić ujęcie barierowe. Miało to zapobiec rozprzestrzenianiu się zanieczyszczeń z Zielonej w podziemnych wodach.

Decyzją Rady Miasta Bydgoszczy Prezydent Miasta może złożyć wniosek o finansowanie, przygotowany przez miejskie wodociągi. Z pozyskanych pieniędzy będzie można sfinansować m.in. badanie stanu gruntu, wód gruntowych, powietrza i zgromadzonych odpadów.

Sytuacja w Warszawie

Nawet jeśli Wisła wyleje, to bez obaw można korzystać z wody w kranach. Problem mógłby pojawić się jednak wtedy, gdyby poziom wody w Wiśle wzrósł na tyle, by trzeba było wyłączyć oczyszczalnię Czajka. Wówczas wszystkie miejskie nieczystości trafiłyby do Wisły, ale na szczęście poniżej ujęć.

Woda, która płynie w warszawskich kranach, pobierana jest spod dna Wisły i przechodzi proces infiltracji. Choć teraz rzeka jest bardziej mętna i zanieczyszczona, MPWiK zaznacza, że nie ma się czego obawiać.

tags: #bydgoszcz #czy #woda #pitna #z #wisły

Popularne posty: