Historia i popularność wody butelkowanej w Polsce w latach 90.
- Szczegóły
Polacy piją coraz więcej wody butelkowanej. W 2006 r. wypijaliśmy jej średnio 76,5 l na głowę, czyli blisko dwa razy więcej niż jeszcze w 2001 r. Produkcja wody butelkowanej to wielki biznes i… wielki sukces marketingu.
Dlaczego tak się dzieje? Wystarczy uświadomić sobie, jak wielu z nas odnosi wrażenie, że woda mineralna czy źródlana korzystnie wpływa na zdrowie i pomaga dłużej zachować młodość. Wodę z butelki kojarzymy z czymś czystym, naturalnym, dziewiczym. Dlatego sądzimy, że jest zdrowsza od wody z kranu.
- Dla mnie woda to coś, co jest człowiekowi potrzebne do życia. Najważniejsze, żeby była bezpieczna. Od oddziaływania na zdrowie są wody lecznicze, a każda inna woda służy jedynie nawadnianiu organizmu - mówi Teresa Latour, z Państwowego Zakładu Higieny w Poznaniu.
Tymczasem producenci na butelkach zwykłych wód mineralnych i źródlanych informują o ich korzystnym wpływie na nasze zdrowie - wynika z kontroli przeprowadzonej w 2006 r. przez Inspekcję Handlową. Jak uznali specjaliści z Inspekcji, robią to nielegalnie. Celem kontroli było przede wszystkim zbadanie i ocena prawidłowości oznakowania wód w świetle obowiązujących przepisów.
Okazało się, że do ideału jeszcze daleko. - Prawidłowość oznakowania naturalnych wód mineralnych i źródlanych budzi wiele zastrzeżeń - stwierdza Inspekcja w raporcie z kontroli. Prawie co piątą ocenioną partię inspektorzy zakwestionowali z uwagi na różnego rodzaju uchybienia oznakowania.
Przeczytaj także: Właściwości wody butelkowanej z lodowca
Za bardzo niekorzystne z punktu widzenia ochrony interesów konsumenta Inspekcja Handlowa uznała widniejące na ponad 40% zakwestionowanych wód zbędne i nierzetelne slogany reklamowe typu „wyjątkowa”, „doskonała”, „rekomendowana przez…”, „wyjątkowo klarowna”, „najwyższa jakość gwarantowana”, „niezwykły smak” itp., mające na celu wyłącznie nakłonienie nas do wyboru danego produktu. Zamieszczając na etykietach różnego rodzaju dodatkowe informacje reklamowe w wielu przypadkach producenci przypisują wodom właściwości zapobiegania chorobom lub ich leczenia.
Oto kilka przykładów napisów na butelkach uznanych przez Inspekcję Handlową za nieuprawnione:
- „Ze złoża wody leczniczej. Zapobiega chorobom naczyniowo-sercowym i nowotworowym. Spowalnia proces starzenia się, obniża poziom cholesterolu, reguluje ciśnienie tętnicze krwi, pomaga w trawieniu. Pomocna w zapobieganiu i leczeniu osteoporozy, wspomaga leczenie anemii”.
- „...Rekomendowana przez International Fitness Federation - IFF Women World Tour ze względu na optymalną kompozycję minerałów i mikroelementów. Idealna dla osób prowadzących aktywny tryb życia”.
- „...Rekomendowana przez lekarzy Instytutu Kardiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Doskonały smak, oczyszcza organizm, korzystnie wpływa na zdrowie i urodę, zawiera magnez, wapń”.
- „Woda czerpana z najczystszych ekologicznie terenów Beskidu Sądeckiego, które oszczędził wielki nowoczesny przemysł. O jej czystości mikrobiologicznej, przyjemnym smaku i wyjątkowej klarowności decydują zasoby pierwotnie czystej wody umiejscowione w głębokich warstwach skalnych gór Krzyżowej i Jaworzyny”.
- „...Naturalna woda mineralna pochodzi ze źródła o krystalicznej czystości chemicznej i mikrobiologicznej”, „...doskonała woda o wysokich walorach zdrowotnych”.
Badania pokazują, że woda z kranu wcale nie odbiega jakością od wody butelkowanej. Często mamy też do czynienia z umieszczaniem nazwy źródła lub miejsca wydobycia wody wielokrotnie mniejszą czcionką od czcionki nazwy handlowej. W jednym przypadku kontrola stwierdziła nawet oferowanie wody pod nazwą „woda niegazowana - krystalicznie czysta”, która była czerpana bezpośrednio z sieci wodociągowej w Ostrowie Wielkopolskim. Jak ustalono, woda ta nie posiadała kwalifikacji PZH, a przedsiębiorca wprost z kranu rozlewał ją do butelek.
Wygląda więc na to, że wystarczy wlać wodę do butelki, a dla przeciętnego konsumenta nabierze ona zupełnie nowych właściwości. Wielu konsumentów udaje się przekonać o zdrowotnym działaniu wody właśnie za sprawą umieszczanych na etykietach haseł. Tymczasem właściwości lecznicze mają tylko specjalne wody - jak sama nazwa wskazuje - wody lecznicze.
Niektóre wody lecznicze o bardzo różnorodnym składzie i licznych związkach, takich jak bor, arsen, bar czy fluor, można pić wręcz tylko na zalecenie lekarza, ściśle przestrzegając dawek. A co z pozostałymi wodami butelkowanymi - tymi, które tak chętnie pijemy na co dzień? Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nie istnieją przekonujące dowody naukowe, które potwierdzałyby występowanie korzystnych efektów picia wody mineralnej.
Przeczytaj także: Zalety i wady wody destylowanej w butelkach
Skoro woda butelkowana nie daje nam żadnych wyjątkowych korzyści zdrowotnych, to dlaczego tak chętnie wydajemy grube pieniądze kupując ją całymi zgrzewkami? Przecież wystarczy odkręcić kurek kranu i pić wodę niemal za darmo. Wielu konsumentów jednak tego nie robi, bo uważa kranówkę za niezdrową: boimy się, że może zawierać chorobotwórcze bakterie, zanieczyszczenia chemiczne i w końcu - twierdzimy, że ma gorszy smak.
W Polsce mit niesmacznej, brudnej i śmierdzącej chlorem wody wodociągowej powoli przechodzi do historii. W wielu miastach wprost do kranu doprowadzana jest woda ze studni wierconych na dużych głębokościach (np. w Olsztynie od 50 do 320 m). W Łodzi z kranów leci ponoć najlepsza woda w Polsce, pochodząca w ponad 90% ze studni głębinowych. Nawet w Warszawie, gdzie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji inwestuje w modernizację ujęć, stacji uzdatniania i wodociągów, płynie coraz lepsza i smaczniejsza woda z kranów.
Woda z kranu podlega w Polsce bardziej restrykcyjnym wymaganiom niż woda sprzedawana w butelkach. Poddaje się ją licznym procesom uzdatniania, zarówno fizycznym, jak i chemicznym, w trakcie których usuwane są zanieczyszczenia chemiczne i bakterie. Tymczasem, jak wynika z testów wykonywanych przez „Świat Konsumenta”, to właśnie wody butelkowane - półtoralitrowe, pięciolitrowe, a zwłaszcza pięciogalonowe - mogą zawierać więcej bakterii niż normy dopuszczają w wodzie z kranu.
O tym, że kranówka wcale nie jest gorszej jakości od wody butelkowanej, przekonaliśmy się w 2005 r. Wtedy w badaniu wykonanym na zlecenie „Świata Konsumenta” porównano wody źródlane z wodą pobraną z sieci wodociągowej w Warszawie i Berlinie. Analiza składu mineralnego nie pokazała większych różnic między wodami źródlanymi i badanymi wodami z kranu.
Te ostatnie zawierały nawet wyższe ilości wapnia i magnezu niż oceniane wody źródlane, między innymi niż najbardziej popularna w Polsce woda Żywiec Zdrój. Badania czystości chemicznej wykazały, że także zanieczyszczenia, takie jak żelazo, amon i azotany występowały na porównywalnym, zgodnym z wymaganiami poziomie. Jedynie zawartość azotynów była wyższa niż w ocenianych wodach źródlanych, ale wciąż poniżej dopuszczalnych limitów. Również czystość mikrobiologiczna obu wód z kranu nie budziła żadnych zastrzeżeń.
Przeczytaj także: Która woda lepsza: Filtrowana czy butelkowana?
Woda od wody wyglądem się nie różni. Ale różnice między dostępnymi w sklepie rodzajami wód są wbrew pozorom spore. Podstawowym kryterium podziału wód mineralnych jest zawartość składników mineralnych, tzw.
- Woda mineralna: Zawartość jej składników mineralnych wynosi co najmniej 1000 mg/l bądź zawartość co najmniej jednego składnika mineralnego (np.
- Woda stołowa: Jest produkowana z wody źródlanej, a więc z niską zawartością minerałów.
Aby pozbyć się z wody kranowej bakterii, stosuje się chlor. To właśnie pozostałości tego związku w wodzie budzą największe obawy konsumentów. Produktami ubocznymi dezynfekcji wody chlorem są trihalometany (THM), które mogą powodować raka. Jednak plusy chlorowania wody kranowej znacznie przewyższają ryzyko. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia ryzyko zachorowania na raka w wyniku picia wody zanieczyszczonej THM jest od 100 do 1000 razy mniejsze od ryzyka śmierci spowodowanej groźnymi bakteriami obecnymi w wodzie niechlorowanej.
Jeżeli w wodzie z kranu przeszkadza nam zapach chloru, istnieje prosty sposób, aby się go pozbyć: wystarczy włożyć kranówkę w dzbanku lub butelce na kilka godzin do lodówki - zapach chloru zniknie. Dobry smak i dobra jakość wody z kranu to nie jedyne argumenty zwolenników kranówki.
Dziś na świecie coraz głośniej mówi się o negatywnym wpływie produkcji wody butelkowanej na środowisko naturalne. O tym, że litr wody z kranu jest 500 razy tańszy i 300 razy mniej szkodliwy dla środowiska, przekonywał na początku roku burmistrz Londynu, Ken Livingstone. Ponieważ woda butelkowana bywa importowana nawet z drugiego krańca Ziemi, co zwiększa emisję gazów cieplarnianych, wezwał konsumentów do bojkotu wody z butelek.
Z jednej strony hasła wychwalające zbawienny wpływ wody butelkowanej na nasze zdrowie, z drugiej - oskarżenia natury etycznej rzucane pod adresem amatorów wody z butelki. Bezsprzeczne jest jedno: woda jest niezbędna do życia. To, jaką wybierzemy, zależy od nas.
Przez lata rzeki i kranówkę łączyła podobna opinia - lepiej trzymać się od nich z daleka. Burmistrz Londynu Ken Livingstone już 15 lat temu wypowiedział wojnę kupowaniu butelkowanej wody i zachęcał mieszkańców do picia kranówki. - Mamy w Katowicach dobrej jakości wodę w sieci, dlatego nie widzę powodu, żeby z tego nie korzystać. Ma to również swoje uzasadnienie ekonomiczne i praktyczne. Nie tylko oszczędzamy pieniądze, ale też ułatwiamy sobie życie.
Globalny rynek wody butelkowanej wart jest dziś ponad 300 miliardów dolarów. W samej Polsce - ponad 5 miliardów złotych. Liczby te z roku na rok rosną, tak jak liczba wyprodukowanych przez globalne korporacje plastikowych butelek - bo tym przede wszystkim się zajmują. A wszystko dlatego, że woda z dobra powszechnie dostępnego stałą się towarem, na którym można świetnie zarobić.
Butelkowana woda na szeroką skalę pojawia się w XIX wieku, kiedy spadają koszty szkła, a na popularności zyskują wody źródlane - przede wszystkim w związku z ich domniemanymi właściwościami zdrowotnymi. Mają być remediami na rozmaite choroby i dolegliwości, szybko stają się również symbolem statusu i stylu życia elit.
Do początku XX wieku ich popularność rośnie, ale w związku z rozwojem sieci hydraulicznych i kanalizacji znacząco poprawia się dostępność wody pitnej w domach czy miejscach pracy. Powszechny staje się również proces chlorowania, który poprawia jej czystość i bezpieczeństwo. Popularność wody butelkowanej spada przez większość dwudziestego wieku, aż do lat siedemdziesiątych - w 1973 roku amerykański inżynier Nathaniel C. Wyeth patentuje butelkę PET, która znacząco ułatwia transport i obniża ceny butelkowania.
W obliczu nowego dostępnego tworzywa, które ma szansę radykalnie powiększyć rynek wody, a co za tym idzie zyski, firmy rozpoczynają szeroko zakrojone kampanie marketingowe, które mają uczynić z wody butelkowanej produkt pierwszej potrzeby.
Jedną z marek, które rozpoczynają agresywny marketing jest Perrier, który podkreśla swój francuski rodowód i pozycjonuje się jako woda premium - zdrowa i elitarna. Na przestrzeni kilku lat amerykańska sprzedaż Perriera rośnie z 3 milionów butelek w 1975 roku do około 200 milionów cztery lata później, a firma ma 85% udziału w rynku.
Konkurentem Perriera i innych firm butelkujących wodę były największe korporacje spożywcze, które próbowały wyrugować ze społeczeństwa zwyczaj picia wody i przekonywać do przestawienia się na słodzone, gazowane napoje. Wiedzieli bowiem, że butelkowana woda zawsze będzie alternatywą dla wody z kranu - dostępnej za darmo, z którą bardzo trudno się konkuruje.
Wkrótce dają jednak za wygraną - w 1992 roku szwajcarskie Nestlé przejmuje Perriera, a dwa lata później Pepsi zaczyna pracować nad swoją własną marką wody - Aquafina. Najdłużej opierała się Coca Cola, przekonana, że woda będzie obniżać sprzedaż jej flagowych napojów, jednak i ta poddała się i w 1999 roku wprowadziła na rynek swoją pierwszą markę wody Dasani.
W obliczu dominacji rynku przez kilka globalnych korporacji, wróg pozostał jeden - darmowa woda, dostępna w kranie, w każdym domu. Rober S. Morrison, wiceprezes PepsiCo miał w 2000 roku powiedzieć[1], że ich „największym wrogiem jest woda z kranu”, a Susan D. Wellington prezeska wydziału napojów firmy Quaker Oats, produkującej między innymi napój Gatorade mówiła wprost „kiedy skończymy, woda z kranu będzie służyć do mycia naczyń czy brania prysznica”.
Konkurowanie z dostępną za darmo kranówką okazało się prostsze niż można by się spodziewać- wystarczyło zasiać ziarno niepewności w kontekście czystości, bezpieczeństwa i jakości. Niektóre korporacje po prostu podkreślały w swoich reklamach wyjątkową czystość i świeżość swoich produktów, przedstawiając górskie strumienie, ośnieżone szczyty i piękne krajobrazy nietknięte przez człowieka - i to pomimo faktu, że istotna część wody dostępnej na rynku nie pochodzi z górskich strumieni a jest po prostu przefiltrowaną, butelkowaną wodą z kranu.
Sprawy nie ułatwiał fakt, że od lat siedemdziesiątych, w erze prywatyzacji i deregulacji rynków, systematycznie niszczono zaufanie do wszystkiego co publiczne. Szerokim echem odbijały się też przypadki zanieczyszczenia wody w publicznych wodociągach - takie jak epidemia pasożytów okryta w Milwaukee w 1993 roku, która spowodowała zatrucia u dziesiątek tysięcy osób. Ale takie przypadki zdarzały się również w sektorze prywatnym - w 1990 roku laboratoria w Północnej Karolinie wykazały, że w wodzie Perrier występował rakotwórczy benzen, co spowodowało, że ostatecznie w wyniku skandalu wycofano z rynku 160 milionów butelek wody. Podobny przypadek znamy z Polski - w czerwcu 1999 roku w wodzie Bonaqua, butelkowanej przez Coca Colę w Środzie Śląskiej stwierdzono obecność pleśni i bakterii E. coli, w związku z czym wycofano z rynku ponad 8 milionów butelek, a marka wkrótce została całkowicie wycofana z rynku i ostatecznie zastąpiona dostępną do dziś Kropą Beskidu.
W obliczu takiej konkurencji walkę podejmowały samorządy, zaczęły reagować, dementować pogłoski i wskazywać na wyniki badań, z których jednoznacznie wynika, że w większość miast w krajach rozwiniętych woda z kranu jest równie czysta i zdrowa, co woda butelkowa, a niejednokrotnie nawet bardziej bezpieczna. Wodociągi Warszawskie od lat prowadzą akcję „Warszawska kranówka”[9], w ramach której informują o tym, że woda z kranu jest w stolicy bezpieczna do picia, spełnia restrykcyjne normy krajowe i europejskie, wyjątkowo tania - kosztuje mniej niż 1 grosz za litr.
Jak wskazują twórcy akcji Reuters Tonąc w plastiku[10], w ciągu godziny na świecie zużywa się 55 milionów butelek plastikowych. Jednego dnia - 1,3 miliarda, a w ciągu roku niespełna 500 miliardów. Pomimo ekologicznych deklaracji producentów większość z nich nigdy nie zostanie poddana recyklingowi, bo zupełnie się do tego nie nadaje. Część z nich trafi do downcyclingu - powstanie z nich inny produkt o niższej wartości, zwykle niemożliwy do dalszego przetworzenia. Ale z zużytej butelki nie powstanie kolejna nowa butelka - trafią na wysypisko śmieci albo wielkie wyspy plastiku rosnące na oceanach. Co więcej, produkcja wody butelkowanej jest wyjątkowo marnotrawna, jak wykazywały rozmaite śledztwa dziennikarskie[11] - dla przykładu do „wyprodukowania” jednego litra wody Dasani w Kaliforni, Coca Cola Company wykorzystuje 1,6 litra wody z podziemnych źródeł.
Woda w szklanych butelkach czy plastikowych? Co wybrać dla zdrowia i smaku?
Stosunkowo nowym trendem konsumenckim stało się ostatnimi czasy kupowanie wody mineralnej w szklanych butelkach, co ma swoje odzwierciedlenie zarówno wśród konsumentów indywidualnych jak i w polityce zakupowej firm. Woda mineralna w szklanych butelkach z oczywistych względów jest nieco droższa od tej sprzedawanej w plastikowych opakowaniach PET, niemniej jednak jej zalety - zarówno zdrowotne, jak i ekologiczne - w pełni rekompensują nieco wyższy koszt zakupu.
Woda mineralna w butelce PET - czy to naprawdę zdrowy wybór?
Plastikowe opakowania na wodę kryją zagrożenia dla zdrowia i środowiska. Wydają się wygodne, ale mogą być szkodliwe. Przyjrzyjmy się bliżej ich negatywnym aspektom.
Pierwszą i najważniejszą kwestią jest wpływ zastosowanego opakowania na zawartość butelki. Otóż badania przeprowadzone przez niemieckich naukowców z Johann Wolfgang Goethe University wykazały, iż woda przechowywana w opakowaniach PET zawiera czynniki chemiczne, które działają podobnie do estrogenu i mają negatywny wpływ na nasz organizm. Takimi czynnikami jest np. bisfenol A (BPA) bądź antymon. U kobiet powodują m.in. zaburzenia miesiączkowania, u mężczyzn : feminizację kształtów bioder czy powiększanie się piersi. Natomiast zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia zakrzepów i zatorów czy zaburzenia funkcji wątroby dotyczą obu płci.
Te szkodliwe substancje już przy temperaturze powietrza przekraczającej 20 stopni Celsjusza zaczynają sie wydzielać do wody, którą pijemy każdego dnia i to w niemałych ilościach. Woda mineralna czy źródlana, która została zabutelkowana w opakowanie PET zanim trafi do hipermarketu musi pokonać na swojej drodze wiele etapów łańcucha dostaw, w związku z czym można powątpiewać czy na każdym etapie była przewożona i magazynowana w optymalnych warunkach dla tego plastikowego opakowania. Zwłaszcza, że jak napisaliśmy wyżej niektóre substancje zaczynają wydzielać się do wody już w temperaturze powyżej 20 stopni Celsjusza.
Jakie zagrożenia niesie zatem plastikowe opakowanie?
- Zaburzenia hormonalne - BPA może powodować problemy z cyklem miesiączkowym u kobiet oraz feminizację sylwetki i powiększanie piersi u mężczyzn.
- Ryzyko zakrzepów i chorób wątroby - Substancje uwalniane z plastiku mogą zwiększać ryzyko zaburzeń krążenia i problemów z wątrobą u kobiet i mężczyzn.
- Migracja szkodliwych substancji - Pod wpływem temperatury powyżej 15°C plastikowe butelki mogą uwalniać do wody toksyczne związki chemiczne.
- Niepewność transportu i magazynowania - Na drodze od producenta do sklepu woda w butelkach PET często jest przechowywana w warunkach sprzyjających przenikaniu plastiku do jej składu.
Odpady plastikowe: globalne wyzwanie
Problem odpadów plastikowych jest bardzo poważny w skali światowej. Warto pamiętać, że mniej niż 1% plastiku na świecie podlega recyklingowi, a każdego roku do oceanów trafia około ośmiu milionów ton plastiku. W Polsce rocznie na wysypiska trafia około 110 tysięcy ton jednorazowych butelek PET. Jednorazowe butelki mogą trwać od 100 do nawet 1000 lat.
Oto kilka niepokojących faktów:
- Tylko 50% butelek PET jest poddawanych recyklingowi
- Do produkcji jednej butelki PET zużywa się 3 litry wody
- Rocznie zużywa się 17 milionów baryłek ropy naftowej do produkcji PET
Warto zauważyć jednak, że niektóre plastikowe butelki są uznawane za bezpieczniejsze. Oznaczone są one symbolami HDP lub HDPE. Jednakże nadal nie dorównują one jakości szkła.
Wybierając wodę w szklanych butelkach, dbasz o swoje zdrowie i wspierasz ekologię naszej planety. Nasza planeta stoi przed ekologicznym kryzysem, a jednorazowe opakowania plastikowe są głównymi winowajcami.
Woda mineralna w szklanych butelkach jest przyjazna środowisku
Szklane butelki są wykonane w 100% z surowców występujących naturalnie, dzięki czemu nie przyczyniają się one do zatruwania środowiska. Ponadto dzięki segregowaniu śmieci i recyklingowi jest to materiał wielokrotnego użytku, ekologiczny oraz przyjazny środowisku. Tego samego niestety nie można powiedzieć o plastikowych opakowaniach, które mogą się rozkładać od 100 do nawet 1000 lat.
Historia i rozwój szklanych opakowań
Pierwsze szklane naczynia pojawiły się już około 1500 roku p.n.e. w Egipcie i były to przedmioty luksusowe, chętnie wybierane jako podarki dla najbardziej majętnych arystokratów. Technika dmuchania szkła została wprowadzona już w I wieku p.n.e. Niemniej na wynalezienie szklanej butelki musieliśmy czekać aż do XIX wieku. Następnie wraz z rozwojem technologicznym szklane opakowania stały się bardziej dostępne cenowo dla większej grupy ludzi.
Lepszy smak czyli woda w szklanych butelkach
Woda jest niezwykle delikatnym produktem. Ponieważ nie posiada koloru, zaś jej aromat i smak są ledwie wyczuwalne, obecność jakichkolwiek substancji obcych może spowodować zmianę jej własności organoleptycznych. Dlatego właśnie to szkło, które nie wchodzi w reakcje z przechowywaną w nim substancją jest idealnym opakowaniem dla wody.
Nie każdy z nas jest sommelierem wody, który potrafi bezbłędnie wyczuć nawet drobną różnicę w jej strukturze. Wystarczy jednak przypomnieć sobie smak coca-coli czy oranżady sprzedawanych właśnie w szklanych butelkach, a potem to nasze zaskoczenie gdy pijemy ten sam napój z opakowania plastikowego. Od razu zrozumiecie o co mi chodzi - smak napoju w szklanej butelce jest lepszy a sam napój jakby… bardziej orzeźwiający.
Szkło jest całkowicie neutralne i nie wpływa na charakterystykę przechowywanego napoju. Dzięki temu możemy delektować się czystym, naturalnym smakiem wody mineralnej bez zakłóceń i obcych naleciałości.
- Brak obcych zapachów i posmaków
- Zachowanie oryginalnego aromatu
- Gwarancja świeżości
- Szkło nie reaguje chemicznie z wodą
Czy czułeś kiedyś „plastikowy” posmak wody?
Woda przechowywana w plastiku może zmieniać swoje właściwości organoleptyczne. Nawet jeśli nie wyczuwamy tego od razu, z czasem możemy dostrzec subtelną różnicę w smaku. To efekt interakcji wody z cząsteczkami plastiku.
Woda mineralna w szklanej butelce to elegancja i wytworność
Nieodzowną zaletą markowej wody mineralnej w szklanych butelkach, oczywiście poza jej naturalnym smakiem, jest jej wygląd - wytworny i elegancki. Mogłoby się wydawać, że nie jest to ważny szczegół, jednak zasady savoir-vivre - a w szczególności zasady nakrywania do stołu, są nieubłagane. Nigdy na zastawionym stole nie możemy podać wody bezpośrednio z butelek plastikowych. Woda na stole może znaleźć się jedynie w szklanej butelce albo przelana do karafki.
Oczywiście, woda w szklanych butelkach ustawiona nawet na nienakrytym stole, w sali konferencyjnej czy w domu, nada spotkaniu bardziej stylowy charakter.
Kupno wody w szklanych butelkach to nie wydatek a inwestycja w nasze zdrowie. Dlatego właśnie warto zastanowić się nad zmianą naszych dotychczasowych nawyków, o ile jeszcze tego nie zrobiliśmy i zasmakować w markowej wodzie mineralnej. Tak ważną dla naszego organizmu wodę, należy pić tak często jak to możliwe właśnie ze szklanych butelek. W ten sposób zatroszczymy się o zdrowie zarówno nasze jak i bliskich nam osób, a ponadto o środowisko naturalne.
tags: #butelkowana #woda #historia #i #popularność #w

