Piractwo: Dyskusja o Zjawisku
- Szczegóły
Ostatnio pojawiło się kilka tematów traktujących o piractwie. Uważam, że istnieje potrzeba dyskusji nad tym zjawiskiem. Rozmowa o piractwie nie jest łatwa. Bo po pierwsze, nie bądźmy hipokrytami.
Piractwo a Fansuby i Skanlacje
Ile z 275 recenzji na Wszechbiblii Anime pochodzi z serii, które oglądaliśmy w telewizji? A no właśnie. Jeśli chodzi o anime, fansuby są praktycznie jedyną sensowną opcją, nie dlatego, że są za darmo, ale dlatego, że alternatywą jest sprowadzanie płyt z anime z Wielkiej Brytanii lub USA, na co raczej nikt z nas nie ma pieniędzy. Mogę oczywiście powiedzieć, że kiedy anime będzie wydawane w Polsce, to pierwsza ustawię się w kolejce po ulubione tytuły... Tyle tylko, że prawdopodobnie większość amatorów anime zadowoli się darmowymi fansubami i daruje sobie zakupy.
Z drugiej strony jednak wzdragam się przeciwko publikowaniu na forum adresów torrentów czy innych sieci p2p. Oczywiście, dużo w tym założenia, że jak ktoś chce, to na pewno znajdzie. Forum trzymajmy bez tego typu ozdób. IMO podejście "linki nie, dyskusje tak" jest dobre. Jak dotąd często spotkałam sie z sytuacją - wydano w Polsce - koniec z wydawaniem danego fansubu. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś mniej uczciwy, kto będzie chciał zarobić. Ale bezpieczniej i uczciwiej będzie linków nie podawać.
Powiem jeszcze, że skłonna jestem znacznie ostrzej traktować kwestie skanlacji mang. Właśnie dlatego, że są tańsze i że często dotyczą tytułów wydawanych w Polsce. Ze skanlacjami sprawa wygląda podobnie - zamiast czytać recenzję można sobie ściągnąć jeden tomik i sprawdzić czy się podoba, czy też nie.
Moralne i Prawne Aspekty Piractwa
Wymienianie się bez pobierania żadnych opłat, czyli np. ściąganie z netu to dla mnie nie jest piractwo, skoro nie moge dostać danej serii/filmu w Polsce. Te kilkadziesiąt złotych na DVD to dla mnie sporo, i przed zakupem wole obejrzeć dany tytuł, a nie kupować kota w worku. Linki każdy sobie może znaleźć sam, choć niektóre interesujące strony są mało znane i trudno do nich dotrzeć - dlatego osobiście nie widzę nic przeciwko podawaniu tego typu adresów.
Przeczytaj także: Leczenie Tożsamości Odwrotnej
Właściwie problem polega na tym, że przedmiotem naszych rozwarzań jest informacja, coś co nie istnieje realnie, a jest abstrakcyjne. Ściągając anime albo mange kopiujesz czyjś pomysł, czyli de facto popełniasz plagiat. Nie mniej jednak porzyczając komuś książkę czy kasetę (nawet legalnie) czy nawet puszczając w ruch zasłyszaną w necie plotkę robimy to samo.
Inna sprawa, że - cokolwiek bym nie przedsięwziął - nie mam ani możliwości, ani upoważnienia, ani moralnego prawa, by zabronić komukolwiek ściąganie czegokolwiek z netu. Nie mniej jednak temat dyskusji jest mocno kontrowersyjny. Dlatego proponowałbym by - na publicznym forum - po prostu sprawę przemilczeć. Linki do torrentowni, sprzedarz kopii itd. Co kto robi skrycie jednak niech będzie sprawą jego własnego sumienia. Piractwo samo w sobie jest zle, to oczywiste. Dlatego stosuje zdrowa polityke "co wydano, swiete jest" i konsekwentnie, sam sie sobie dziwiac niejednokrotnie, kupuje ulubione tytuly w wersji tomikowej.
Dobra, ale my tu omawiamy tylko, czy można o tym mówić na forum. I ja popieram Zega - lepiej nie, po co się ma ktoś potem dochrzaniać? Hmm, a wiec patrzac od strony prawa, czy posiadania kopii oryginalow
EDIT = znalazłem ustawę:>.Cytat: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. Art. 1. Art. 1.Cytat: Art. Ściganie czynów określonych w art. 115, 116 ust. 1, 2 i 4, art. 117 ust. 1, art. 118 ust. 1 oraz art.
Czyli jeśli dobrze rozumiem do sądu może winnego podać... autor;>. Piractwo może i złe, ale póki nie wejść w paradę firmom, które się zajmują anime/mangami w Polsce, psa z kulawą nogą to nie obejdzie.
Przeczytaj także: Gwiazda: Symbol nadziei w Tarocie
Przyczyny Piractwa i Dostępność Produktów
Uważam że piractwo jest złe tylko wtedy, gdy można coś dostać po ludzkiej cenie na polskim rynku. Gdyby nie piraty nie zapoznałbym się z niczym z zakresu M&A oprócz może Dragon Balla. A twórczość producentów potrafię docenić, dlatego np. wolałem kupić sobię za ciężką kasę tomik mangi GITS zamiast sciągać jakieś skany z netu. niektórych niestety nie stać na zakup oryginalnej płytki czy gry, więc skoro mogą załatwić sobie piracką wersje, która prawie nie różni się od prawdziwej... cóż czemu się tu dziwić... nie każdy ma dostęp do netu...
Pirackiego oprogramowania prawie nie używam, bo wszystko, czego do szczęścia potrzeba, można ściągnąć za darmo z Internetu. Gorsza sprawa jest z materiałami rozrywkowymi, a to głównie dlatego, że wielu produktów kupić się po prostu nie da albo jest to bardzo trudne. Do tej kategorii zaliczają się produkty stare (w przypadku oprogramowania - tak zwany "abandonware") oraz nie dystrybutowane w kraju (chociażby większość anime). W ich przypadku jest się wręcz skazanym na piractwo.
Kradzież dotyczy obiektów materialnych, więc jeśli ktoś coś zyskuje w wyniku kradzieży, ktoś musi to stracić. Piractwo dotyczy informacji, jej skopiowanie oznacza co najwyżej brak zysków dla ludzi ją sprzedających, osoba, od której informacja jest kopiowana nie ponosi żadnych strat. Współczesne prawo mówi, że autor może określić warunki korzystania ze swoich dzieł.
Pewnie już to parę razy zostało powiedziane, ale moim zdaniem piractwo nie zniknie nigdy, dopóki ceny piratowanych towarów (muzyka, filmy, software), będą tak okropniaście wysokie (mając do wyboru kupić, dajmy na to, płytkę "Magnetic Fields" Jarre'a w sklepie za 65 złotych, a za 15 zł u pirata, wybór jest bardziej, niż oczywisty). Zwłaszcza, gdy standardowym odbiorcą tych towarów jest młodzież, która utrzymuje się z kieszonkowego.
Natomiast kiedy CD wchodziły na rynek, przeciętny człowiek nie mógł zrobić sobie kopii, więc producent mógł sobie brać ceny z księżyca. A teraz, gdy prawie każdy ma dostęp do nagrywarki CD, cena płytek się niewiele zmieniła (jeśli w ogóle)... EDIT: Jeśli przez kopiowanie do użytku prywatnego chodzi np. o nagranie jakiegoś filmu, co leci w TV (sam w ten sposób zdobyłem koncert Jarre'a, w inny sposób bym tego nie miał), a nie kopiowanie z taśmy na taśmę (bo po co mi po dwa razy to samo?), to nie widzę w tym nic złego.
Przeczytaj także: Sterowniki i usterki ASUS K52J
Tak, ceny dla mnie muszą stać w jakiejś relacji do wartości... Krótko mówiąc, za płytę DVD mogę dać 30 zł, przy 40 się zastanowię, za 50 kupiłabym chyba tylko super-wystrzałową-nowość... Pomału ceny grawitują w tę stronę, ale bardzo pomału. Za normalne, jednopłytowe CD bez bajerów to wydaje mi się, że 15-20 zł byłoby rozsądną ceną...
totem - mowisz o kosztach produkcji plyt, ale dochodza tez koszta licencji. one sa wg. cen zachodnich, a tamte liczone sa na zachodnie zarobki, czyli jest to skala tak x4. Ale na artystach żeruje cała kasta koncernów nagraniowych i ich prawników... przyzwyczaili się że da się wydoić więcej, i nie chcą przyznać że złote czasy się skończyły.
Gdyby można było zasysać oficjalnie, z szybkich serwów, choćby i raw-y, po 0.70-1.00 za odcinek... czyli max 4 zeta... to niby co, mamy teraz taniej? 4 odcinki Gunslinger Girl - 70 zł. Pogratulować. W kwestii tytułowej zgadzam się ze zdaniem totema. Kwestia piractwa pochodzi w prostej linii od wysokich cen. Niestety jak ktoś ma do wyboru oryginał za kilkadziesiąt zeta (gdzie często może 3-4 piosenki są coś warte) to kupuje za tyle ile warte są te 3 piosenki tyle że na bazarze... Nie mówię że to dobrze ale wytwórnie też nie są święte.
tags: #osoba #grająca #na #pc #odwrócona #plecami

