Podróż do Egiptu: Wspomnienia z pokładu "Ravenny"

Wspomnienia z podróży do Egiptu, rozpoczętej w Neapolu na pokładzie angielskiego statku "Ravenna" w dzień Bożego Narodzenia. Statek ten, należący do Peninsular and Orient Company, nie zatrzymywał się nigdzie aż do brzegów egipskich, skąd kontynuował podróż do Indii.

Już na pokładzie "Ravenny" można było dostrzec twarze i usłyszeć mowę nieznaną w Europie, co zapowiadało egzotyczną podróż. Załoga składała się prawie wyłącznie z Hindusów.

Pogoda była dobra, niebo błękitne, a toń wyginała się jak lśniąca blacha. Monotonne głosy Hindusów ciągnących liny mieszały się z potężnym rykiem statku, który drżał wewnętrznie, dając znać o godzinie odjazdu.

Neapol, miasto cudów i greckich snów, musiał zostać opuszczony. Szczególnie ciężka była wigilia poprzedzająca podróż, spędzona w mglistej atmosferze, podsycanej widokiem umierającego człowieka wniesionego do hotelu.

Zatoka Neapolitańska zachwycała delikatnością i miękkością ogólnego tonu, rzadko spotykaną na Morzu Śródziemnym. Słońce powoli staczało się na Ischię, a "Ravenna" sunęła jak rybitwa, rozbijając śrubą turkusy, perły i opale.

Przeczytaj także: Sterowniki i usterki ASUS K52J

Postanowiono czuwać, by zobaczyć Wyspy Liparyjskie i wulkan Stromboli, który niczym olbrzymia latarnia oświecał ciemną pustosz morską. Okręt z fantazją wspinał się na falach, ale do celu było jeszcze daleko. Chmury, niczym smoki, zaczęły pędzić po niebie, przesłaniając księżyc i gwiazdy.

W salonie na dole pogasły światła, a na pokładzie ruch ustał. Słychać było jedynie dzwon strażniczy i miarowe "gda, gda, gda!" maszyny. Morze szumiało nocnym szumem, w którym można było usłyszeć głosy, nawoływania i westchnienia.

Obfity deszcz spędził z pokładu i uniemożliwił zobaczenie Stromboli. Ranek zastał w Cieśninie Mesyńskiej. Dzień był blady i chłodny, a brzeg sycylijski prezentował się szaro i smutno. Jeden promień słońca mógłby od razu rozświetlić go feerią barw.

Statek mknął blisko sycylijskiego brzegu, jakby się przekradał. Czasy się zmieniły: Charybda nie wciągała już wody, a Scylla straciła zęby. Cieśnina nie była już niebezpiecznym przesmykiem morskim.

"Ravenna" przeszła burzę przed przybyciem do Neapolu, więc teraz nie robiła sobie z byle czego wielkich rzeczy. Fala urwała szalupę, a pasażerowie wylatywali z łóżek. Opowiadano o tym spokojnie, jak o zwykłym epizodzie podróży.

Przeczytaj także: Zastosowanie wężyków do filtra osmozy

Podróżni, prócz nas i młodego Hindusa, to sami Anglicy. Kilka młodych kobiet przechadzało się po pokładzie, a młody Hindus leżał na fotelu, z niechęcią zapalając fajkę. Młody radża wyglądał jak usmolony kapcan w szarym pidżaku i czapce.

W ogóle brakowało charakterystycznych figur. Nawet kapitan miał dobrotliwą twarz angielskiego fermera. Szary czas usposabiał szaro, a na twarzach znać było trochę nudy. Kilkumiesięczne dziecko stanowiło great attraction, wrzeszcząc od rana do wieczora.

Pogoda była zmienna. Deszcz trzepał przechadzających się po pokładzie, a ogół podróżnych wolałby albo zupełną pogodę, albo uczciwą burzę.

Trzeciego dnia morze zaczęło się mocno huśtać. W południe chwiejba powiększyła się, a z nią razem zawrót głowy i apatia. Morze przybrało ciemną barwę, a na tym tle widać było białe runa fal. Statek wspinał się, zanurzał dziobem w odmęt i przechylał się z boku na bok. Wieczór i noc nie przyniosły poprawy, a na drugi dzień było jeszcze gorzej. Nie przeszkadzało to nabożeństwu, ale do obiadu zamiast czterdziestu osób siadło ledwie piętnaście. Statek wił się i przewracał, zupełnie jak chory człowiek.

Piątego dnia nastąpiła zupełna zmiana. Morze, Ptak Budził promień słońca. Niebo było pogodne, ale blade, a morze spokojne. Powietrze wypełniała nieopisana słodycz, a wiatru nie było. Mgła zbiegała się na krańcach widnokręgu, jakby w fantastyczne budynki. Statek płynął spokojnie, a za nim ciągnęły całe stada mew. Nagle rozległy się głosy: Look here! look here! i kilkanaście rąk wskazywało na małą szarą ptaszynę, podobną do skowronka, siedzącą na linie koło burty. Był to zwiastun ziemi, znak, że podróż dobiega końca. Wkrótce nadleciała cała gromadka ptaków.

Przeczytaj także: Odwrócona osmoza: Twój przewodnik

Słońce podnosiło się coraz wyżej i z każdą chwilą robiło się cieplej. To przecież egipskie słońce przyświecało. Morze i powietrze pełne były blasków.

Przez szkła widać było budynki Damietty, palmy i żółte piaski. Aleksandrię i Rosettę minięto na taką odległość, że ich wcale nie było widać.

Port-Said to doki, latarnie, magazyny i obdrapane kamienice pomalowane na żółto, wzniesione na żółtym piasku ławicy. Jeszcze statek nie stanął, a już było widać, że miasto nie ma w sobie nic godnego uwagi. Tu i owdzie wznosiła się wieżyczka kościelna i wysmukły minarecik.

Tabela: Porównanie wrażeń z podróży

Miejsce Opis Wrażenia
Neapol Miasto cudów, grecki sen Długie oczekiwanie, smutna wigilia
Zatoka Neapolitańska Delikatność i miękkość tonu, migoczące blaski Przepyszna, relaksująca
Cieśnina Mesyńska Szary brzeg sycylijski, mgła Smutna, brak słońca
Morze Śródziemne Zmienna pogoda, burza Huśtanie, choroba morska
Egipskie wybrzeże Słodycz powietrza, ptaki Spokój, nadzieja
Port-Said Dokki, magazyny, obdrapane kamienice Brak godnych uwagi miejsc

tags: #odwrocona #twarz #gebena #co #to #jest

Popularne posty: