Awaria Kolektora w Oczyszczalni "Czajka" – Przebieg Sytuacyjny i Skutki
- Szczegóły
Do poważnej awarii doszło w oczyszczalni ścieków "Czajka". W związku z tym zarząd MPWiK podjął rano decyzję o tym, żeby dokonać kontrolowanego spustu nieczystości do Wisły - przekazał Rafał Trzaskowski. MPWiK dokonało "kontrolowanego spustu nieczystości do Wisły". Uszkodzone są kolektory, a do rzeki cały czas wpływają ścieki. Zrzut ścieków odbywa się na wysokości ul. Farysa w Warszawie.
Minister środowiska Henryk Kowalczyk przekazał z kolei, że niesprawne są obydwa kolektory i "praktycznie całe ścieki wypływają do Wisły". - Utrzymywanie w tajemnicy tego typu awarii jest wielką nieodpowiedzialnością - dodał. Według MŚ do awarii doszło we wtorek rano.
Mamy do czynienia z ilością 50 tys. metrów sześciennych, która została wrzucona do rzeki Wisły. Są to nieoczyszczone ścieki bytowe - poinformował Krzysztof Gołębiewski z Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Ochrony Środowiska w Warszawie. Jak zaznaczył, obecna awaria jest wyjątkowa i na razie trudno oszacować, czy ścieki stwarzają zagrożenie. Inspektorzy WIOŚ są miejscu zdarzenia.
Zgodnie z informacji sztabu kryzysowego, w którym wzięli udział m.in. przedstawiciele Mazowieckiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, do Wisły dostaje się około 3 m sześc. surowych ścieków na sekundę, co w ciągu doby może powodować zagrożenie zanieczyszczeniem Wisły 260 tys. m sześc.
- Przy takim poziomie wody, wyjątkowo niskim, jest to stężenie ogromne. - Na pewno będzie to ogromna szkoda środowiskowa. Katastrofa ekologiczna - powiedział Kowalczyk. Dodał też, że będą badane próbki wody, szczególnie w tych miejscach, gdzie są ujęcia wody pitnej m.in w Płocku. Zanieczyszczona woda może dotrzeć do Płocka za ok.
Przeczytaj także: Przydomowe oczyszczalnie ścieków Zawiercie
Przedstawiciele mazowieckiego sanepidu zapewniają, że "ujęcia wody pitnej dla Warszawy są bezpieczne i pod stałym wzmożonym nadzorem sanitarnym Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m.st.
Z pisma, które przedstawiły wodociągi warszawskie wynika, że długość awarii może być mierzona w tygodniach - poinformował minister środowiska Henryk Kowalczyk. - Mam nadzieję, że problem zostanie szybko usunięty. Następnie, jako radni, będziemy oczekiwać wnikliwej kontroli, dlaczego doszło do takiej awarii w oddanej zaledwie 6 lat temu i kosztującej 3 mld złotych oczyszczalni. Mazowiecki sanepid również zlecił powiatowym inspektorom sanitarnym wzmożone monitorowanie bezpieczeństwa wody przeznaczonej m.in. do spożycia, jak również jakości wody w kąpieliskach oraz miejscach okazjonalnie wykorzystywanych do kąpieli.
Kolejne Awarie i Działania Naprawcze
Stołeczne MPWiK znów zrzuca ścieki do Wisły. Popsuła się jedna z pomp tłoczących nieczystości do tymczasowego kolektora ułożonego na moście pontonowym. Ścieki płyną tylko jedną nitką bypassa. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji poinformowało w poniedziałek (28 września) na swojej stronie internetowej, że ścieki z lewobrzeżnej Warszawy są transportowane do oczyszczalni "Czajka" jedną nitką tymczasowego rurociągu na moście pontonowym. Druga pozostaje wyłączona z powodu usterki jednej z pomp. Część nieczystości jest zrzucana do Wisły.
MPWiK zapewniło, że intensywnie pracuje nad przywróceniem pełnej funkcjonalności układu. "Szacujemy, iż naprawa pompy wysokiej na trzy metry, o wadze ponad sześciu ton potrwa do godzin porannych 29.09.2020 r." - czytamy w komunikacie.
Do awarii układu przesyłowego doszło 29 sierpnia rano. W ubiegłym tygodniu uruchomiono dwie nitki bypassa, którym ścieki płynęły do oczyszczalni "Czajka". Do tego czasu do Wisły trafiło ponad pięć mln sześc. nieczystości.
Przeczytaj także: Oczyszczalnia oksydacyjna: zasady działania
- Dokładnie tak, jak miało to miejsce rok temu, zdarzają się usterki, np. w tej chwili jest usterka jednej z pomp, która miejmy nadzieję do jutra zostanie naprawiona - powiedział prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, odnosząc się do awarii w oczyszczalni "Czajka".
Jak zaznaczył, "to jest sytuacja naturalna w związku z tym, że to jest tylko i wyłącznie system zastępczy".
Dodał, że od samego początku podjęta została decyzja, by "pracować w kilku scenariuszach" w kwestii "Czajki". - W związku z tym, że zaczęły się prace nad przesyłem pod dnem Wisły, wiadomo było, że prowadzimy prace w trybie awaryjnym, że najpierw będzie jedna rura, a później będą dwie rury i końcowy przesył, który będzie gotowy w ostatecznej formule na wiosnę przyszłego roku - stwierdził prezydent stolicy.
Podkreślił, że w momencie, kiedy zdarzają się ulewne deszcze, to wszędzie na świecie występuje czasowy zrzut części ścieków do rzek przez kilka godzin.
Prezydent odniósł się też do pytań dotyczących przełączenia przesyłu z mostu pontonowego na rurę pod dnem. - Mamy nadzieję, że ta rura będzie gotowa w połowie grudnia i że dojdzie do tego przełączenia. Natomiast nie jesteśmy w stanie wykluczyć scenariuszy nieprzewidywalnych - stwierdził Trzaskowski.
Przeczytaj także: Jak ustawić napowietrzanie?
Zauważył także, że dopiero w momencie, kiedy będzie funkcjonował cały przesył w połowie przyszłego roku, to wtedy będzie można mówić, że wszystko jest gotowe.
- Dzisiaj zależy nam na tym, by jakiekolwiek usterki, czy jakiekolwiek sytuacje awaryjne, zdarzały się jak najrzadziej, tak żeby zapewnić przesył do oczyszczalni przez te wszystkie dni. Natomiast usterki, tak jak rok temu pewnie będą się zdarzały.
Kontrola i Ustalenia Po Awarii
Pół roku po awarii kolektora odprowadzającego ścieki do oczyszczalni "Czajka" inspekcja środowiska ujawniła wyniki kontroli. Jak ustalono, wyciek nieczystości do Wisły spowodował pogorszenie stanu czystości wód na wysokości Warszawy. Wpłynęło to także na jakość wody w Wiśle na terenie województwa mazowieckiego.
W efekcie sierpniowej awarii układu przesyłowego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy, zamiast do leżącej na prawym brzegu oczyszczalni "Czajka", były w całości zrzucane do Wisły. Trwało to od 28 sierpnia do 14 września. Z obliczeń Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wynika, że w tym czasie do rzeki trafiło łącznie 3 642 809 metrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków komunalnych.
Gdy Wody Polskie uruchomiły awaryjny rurociąg na moście pontonowym, docelowo miał on przesyłać 100 procent nieczystości. Jak zaznaczono w komunikacie MWIOŚ, podczas intensywnych opadów deszczu następowało zwiększenie przepływu do kolektora awaryjnego. Okresowo ścieki przelewały się i nieoczyszczone trafiały do Wisły jako zrzut burzowy. Obliczono, że od 15 września do 16 listopada ubiegłego roku awaryjny rurociąg przesłał 12 419 187 metrów sześciennych ścieków. Natomiast z powodu opadów deszczu do rzeki odpłynęło zrzutem burzowym 1 443 342 metrów sześciennych ścieków.
Stan Wód w Wiśle Poniżej Dobrego
MWIOŚ zakwalifikował sierpniową awarię jako "poważną", bo w nieoczyszczonych ściekach występowały substancje uznawane za "szczególnie szkodliwe dla środowiska wodnego" - między innymi rtęć, kadm, aldryna czy trichlorometan. Dzień po rozpoczęciu awaryjnego zrzutu nieczystości ruszyły badania stanu wody w Wiśle. Pobieranie próbek trwało do 17 września. Woda kierowana do laboratorium pochodziła z miejsca zrzutu ścieków na wysokości ulicy Farysa 1, a także z innych punktów na Wiśle, w których zwykle prowadzony jest monitoring stanu rzeki.
"Z przekazanej dotychczas oceny wynika, że w porównaniu do stanu z 2018 r., w punktach na terenie m. st. Warszawy stwierdzono pogorszenie z I klasy czystości wód na stan poniżej dobrego. Na podstawie analizy średnich stężeń przebadanych wskaźników można stwierdzić, że zrzut ścieków spowodowany awarią układu przesyłowego na terenie m. st. Warszawy miał wpływ na jakość wody rzeki Wisły na obszarze województwa mazowieckiego - zaobserwowano zwiększenie stężeń substancji charakterystycznych dla ścieków komunalnych" - poinformowała rzeczniczka MWIOŚ Milena Nowakowska w komunikacie przesłanym naszej redakcji.
Pod koniec sierpnia MWIOŚ wydał też decyzję, która zobowiązała Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji do przeprowadzenia badań, które wyjaśnią przyczyny oraz przebieg i skutki awarii. Wodociągowcy mieli na to czas do 5 września. "Obowiązek ten nie został przez spółkę zrealizowany, w związku z czym MWIOŚ prowadzi wobec niej postępowanie egzekucyjne" - zastrzegła Nowakowska.
Aktualnie trwa analiza całości zgromadzonego materiału kontrolnego oraz uwag do protokołu zgłoszonych przez spółkę, w celu podjęcia dalszych działań pokontrolnych. Prowadzone są także przesłuchania członków zarządu spółki oraz jej pracowników, w celu skierowania wniosków o ukaranie do sądu w związku ze stwierdzonymi podczas kontroli nieprawidłowościami dotyczącymi w szczególności braku realizacji decyzji MWIOŚ z dnia 30.08.2019 r. (dotyczącej obowiązków nieobjętych postępowaniem egzekucyjnym) - zaznaczono w komunikacie.
MWIOŚ oznajmił też, że po zakończeniu kontroli przekazał Państwowemu Gospodarstwu Wodnemu Wody Polskie wyniki obliczeń dotyczące wielkości ładunków zanieczyszczeń w ściekach odprowadzanych do Wisły podczas awaryjnego zrzutu. Na tej podstawie określona zostanie tak zwana opłata podwyższona dla MPWiK za wprowadzenie ścieków do wód bez wymaganego pozwolenia.
W październiku rzecznik ratusza Kamil Dąbrowa informował, że jeśli na MPWiK zostaną nałożone kary za awarię kolektora przesyłowego, to na ich uregulowanie pieniądze będzie musiała przeznaczyć miejska spółka.
Reakcja MPWiK i Kontrowersje
Do komunikatu MWIOŚ odniosła się w środę spółka MPWiK. Jak zaznaczono w oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji, "ocena, że w porównaniu do stanu z 2018 r. nastąpiło pogorszenie jakości wody w Wiśle z pierwszej klasy czystości do stanu poniżej dobrego" jest nieuzasadniona.
"Jest to sformułowanie nieprecyzyjne, mogące wprowadzać w błąd, a przede wszystkim odbiegające od aktualnego systemu klasyfikacji czystości wód. Zgodnie z wynikami badań Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska z lat 2017-2018, już w 2018 r., a więc na długo przed awarią sam inspektorat ocenił stan wody w Wiśle na odcinku warszawskim jako zły" - argumentuje MPWiK. Podkreśla jednocześnie, że potwierdzające ten stan rzeczy dane są dostępne na stronie GIOŚ, w zakładce dotyczącej monitoringu wód.
Spółka przypomniała też, że po awarii na bieżąco publikowała wyniki badania próbek wody pobieranych z Wisły, które badane były w akredytowanym laboratorium MPWiK. "Należy podkreślić, że ilość wprowadzonych do Wisły ścieków stanowiła około jeden procent całkowitego przepływu wody w rzece. Prowadzony monitoring wskazał także, że zrzut ścieków powodował jedynie lokalne i przejściowe pogorszenie jakości wody" - twierdzą wodociągowcy.
"Obecność metali ciężkich w Wiśle jest od paru lat śladowa i awaryjny zrzut ścieków nie miał wpływu na zmianę parametrów wody w tym zakresie" - dodano w komunikacie.
"MPWiK jest zawiedzione dezinformacyjnymi działaniami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. WIOŚ nie publikuje całych komunikatów, a do mediów rozsyła jedynie zdawkowe, wyjęte z kontekstu i nieprecyzyjne informacje, które wprowadzają opinię publiczną w błąd. Mimo to, MPWiK niezmienne pozostaje w gotowości do rzetelnej i merytorycznej współpracy z WIOŚ w dobrze rozumianym interesie mieszkańców i środowiska" - informuje zespół prasowy spółki.
Problemy ze Spalarnią Osadów Ściekowych
We wrześniu, gdy nie ucichły jeszcze echa awarii kolektora przesyłowego, okazało się, że MPWiK ma także problem ze spalarnią osadów ściekowych (STUOŚ) w "Czajce". Alarmowali o tym radni Prawa i Sprawiedliwości oraz Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Miejska spółka potwierdziła później, że od grudnia 2018 roku spalarnia była nieczynna. Utylizowane w niej osady ściekowe (produkt uboczny, powstający podczas oczyszczania ścieków) były od tego czasu wywożone z "Czajki" przez firmy zewnętrzne.
Udało się wówczas przywrócić działanie jednej z linii technologicznych, która odpowiada za spalanie około 85 procent osadów ściekowych.
"Z subiektywnej oceny wynika, że STUOŚ od stycznia 2013 r. do września 2019 r. mogła nie pracować blisko połowę czasu (średnio ok. sześciu miesięcy w ciągu danego roku kalendarzowego)" - oznajmia MWIOŚ w komunikacie. Zdaniem inspektoratu, sytuacja wokół spalarni osadów jest przejawem niegospodarności. Argumentem jest między innymi to, że MPWiK wydało około 500 milionów złotych na jej budowę, a nie jest ona w stanie samodzielnie zagospodarować osadów ściekowych wytwarzanych przez miejskie oczyszczalnie. Z kolei zlecanie tego zadania zewnętrznym podmiotom powoduje konieczność wydawania dodatkowych środków publicznych.
W związku z tymi podejrzeniami MWIOŚ zawiadomiło Centralne Biuro Antykorupcyjne. Postępowanie w sprawie zarządzania spalarnią wszczęła Prokuratura Regionalna w Warszawie. Równolegle toczyło się już śledztwo związane z awarią kolektora przesyłowego, które dotyczyło "możliwości sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach". Decyzją prokuratora krajowego zostały one połączone w jedno postępowanie.
Reakcje i Zagrożenia
Przez awarię ścieki wpadają teraz bezpośrednio do rzeki. Rok po awarii kolektora przesyłowego ścieków w Warszawie, fekalia znowu płyną Wisłą. Miliardy poszły w błoto, scenariusze awaryjne zawiodły, a największa polska rzeka jest ponownie zanieczyszczana ściekami.
Jak poinformowały służby miejskie, do rzeki z każdą sekundą, trafia około 15 tys. litrów nieczystości. Oznacza to, że skala awarii jest 5-krotnie większa niż rok temu, kiedy do rzeki w sekundę trafiało ok. 3 tys. litrów ścieków.
W obecnej sytuacji konieczne jest także przeprowadzenie oceny wszystkich działających oczyszczalnie ścieków w Polsce przez Najwyższą Izbę Kontroli.
Problem widzi też Komisja Europejska. W maju tego roku wezwała Polskę do przestrzegania unijnych przepisów dotyczących oczyszczania ścieków zgodnie z unijnymi dyrektywami. W opinii Komisji można przeczytać, że w Polsce 1 183 aglomeracje nie posiadają systemu zbierania ścieków komunalnych. Ponadto w 1 282 miejscowościach ścieki komunalne wprowadzane do systemów zbierania nie podlegają odpowiedniemu oczyszczaniu przed odprowadzeniem. Polska nie zapewniła też w 426 aglomeracjach bardziej rygorystycznego oczyszczania ścieków komunalnych wprowadzanych do systemów zbierania i odprowadzanych na obszary wrażliwe.
Raport NIK i Błędy w Projekcie
Najwyższa Izba Kontroli wytyka błędy przy projektowaniu i budowie kolektorów ściekowych do oczyszczalni Czajka. Zdaniem kontrolerów, w projekcie wykonawczym naprędce wprowadzono zmiany, które przyczyniły się do awarii z 2019 roku. Dostało się też wodociągowcom - za nierzetelność w nadzorze, niestaranne odbiory i brak procedur na wypadek sytuacji kryzysowej. Decyzje spółki miały narazić pracowników na realne zagrożenie życia i zdrowia, ponieważ kilka osób weszło do tunelu tuż przed jego ponownym zalaniem.
W ocenie NIK działania MPWiK związane z projektowaniem, budową i eksploatacją kolektora ściekowego do Czajki, "nie zapewniły ciągłego i bezpiecznego dla środowiska przesyłu ścieków" i nie wyeliminowały czynników zwiększających ryzyko wystąpienia awarii.
NIK przyznaje, że do momentu awarii w 2019 roku prezydent Warszawy nie otrzymywał żadnych sygnałów o problemach z funkcjonowaniem kolektora przesyłowego. Ale w tym czasie ani razu nie zwracał się też do rady nadzorczej MPWiK o przeprowadzenie kontroli i nie zlecał takich działań urzędnikom ratusza.
Jeden z najpoważniejszych zarzutów dotyczy niezapewnienia przez MPWiK bezpieczeństwa osób znajdujących się w układzie przesyłowym w trakcie pierwszej i drugiej awarii w Czajce oraz pomiędzy nimi.
Kontrolerzy przytaczają tu postępowanie brygadzisty w Zakładzie "Farysa". Mężczyzna zeznał, że zauważył w systemie alarm "podtopienie tunelu", ale skasował go, bo ten "często się wyświetlał".
Kolejnym problemem była ocena sprawności nitki B. "Pomimo zaangażowania doświadczonych pracowników na szczeblu kierowniczym nierzetelnie przeprowadzono ocenę szczelności nitki B po rozerwaniu nitki A w trakcie pierwszej awarii" - podaje NIK. Błędnie uznano ją za szczelną i uruchomiono przesył ścieków, co doprowadziło również do jej uszkodzenia. W efekcie konieczne było rozpoczęcie zrzutu ścieków do Wisły.
Kontrolerzy wskazują, że prawidłowo przebiegał proces wyboru koncepcji i wariantu przesyłu ścieków z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni oraz projektu budowlanego. Mimo to "nie udało się uniknąć błędów projektowych w postaci rozwiązań zwiększających ryzyko wystąpienia awarii tego układu".
Kontrolerzy wykazali też, że projektant nie uwzględnił sposobu usuwania przecieków w dolnej części tunelu przesyłowego i jako pewnik przyjął niezmienną w czasie, co najmniej 50-letnią szczelność rurociągów. Choć zakładano, że w tunelu może dochodzić do przecieków, to nie opracowano zabezpieczeń na wypadek jego całkowitego zalania.
Kolejnym zarzutem wobec MPWiK jest to, że spółka nierzetelnie monitorowała budowę układu przesyłowego oraz działania inspektora nadzoru inwestorskiego i inżyniera kontraktu. Efektem było wprowadzenie zmian wykonawczych względem projektu budowlanego, które zdaniem biegłych powołanych przez NIK, najpewniej doprowadziły do pierwszej awarii kolektora.
Biegli wskazali, że jedną z nich była zmiana sposobu i miejsca połączenia rur stalowych (zamontowane w syfonie na lewym brzegu Wisły) z rurami z tworzywa GRP (biegnącymi przez tunel pod rzeką). Obliczyli, że w wykonanym połączeniu nie zachowano jednolitej średnicy wewnętrznej, przez co około 1/3 grubości ścianki rury z GRP utworzyła próg na drodze przepływu ścieków.
Druga istotna zmiana to zastosowanie pianobetonu zamiast lekkiego betonu wokół rurociągów. W trakcie budowy okazało się, że wykonawca nie może pozyskać pomp zdolnych dostarczyć beton co najmniej 650 metrów w głąb tunelu.
Rozwiązanie zaakceptowali: główny projektant konstrukcji układu przesyłowego, inżynier kontraktu i inspektor nadzoru inwestorskiego. "Główny projektant konstrukcji zeznał, że przed zaakceptowaniem zastosowania pianobetonu do wypełnienia przestrzeni międzyrurowej w tunelu nie dokonywał żadnych obliczeń dla nowego materiału" - podaje NIK.
tags: #oczyszczalnia #Czajka #kolektor #awaria #przebieg #sytuacyjny

