Filmowe i Serialowe Strachy Dzieciństwa: Co Sprawiało, że Spaliśmy Przy Zapalonych Lampkach?
- Szczegóły
Część z przedstawionych poniżej produkcji reklamowana była jako lekkie historie dla dzieci i młodzieży, ale potrafiły one naprawdę przerażać oraz na trwałe zapisały się w pamięci całych pokoleń młodych widzów. Oto największe filmowe i serialowe strachy, które sprawiały, że spaliśmy przy zapalonych nocnych lampkach. Pomocne diabełki z polskich filmów, kreskówkowe pająki żyjące w wysokiej trawie, chochliki i rodzina wodników z gęstej puszczy znalazły się w galerii obok groźnych rycerzy, krwiożerczych wilków, duchów i... knujących golarzy z "Akademii Pana Kleksa".
Cruella De Mon z "101 dalmatyńczyków"
Cruella De Mon uważana jest za jeden z najczarniejszych czarnych charakterów w historii Disneya. Zaczynając od tego, że chciała uszyć sobie futro z kilkudziesięciu uroczych szczeniaków, a kończąc na scenie, w której wsiada za kierownicę swojego auta i rusza w pościg za uciekającymi zwierzętami, nie zważając na inne auta, ludzi czy własne bezpieczeństwo. Jej przerażająca twarz podczas tej sceny zapadła w pamięć niejednemu małoletniemu wielbicielowi klasycznych, disneyowskich animacji.
Zjawy w "Wakacjach z duchami"
"Wakacje z duchami" to jeden z kultowych polskich seriali dla dzieci z epoki PRL-u. Zasłynął nie tylko z występów obiecujących dziecięcych aktorów (w tym Henryka Gołębiewskiego) i świetnej dorosłej obsady (Roman Wilhelmi, Janusz Gajos), ale też... z duchów, które przerażały najmłodszych widzów. Konkretnie chodziło o nawiedzające zamek "duchy" księżniczki Brunhildy Brandenburskiej i księcia Bogusława. Każdy fan serialu zna okrzyk "Przebacz mi, Brunhildo!"
Marsz wilków z "Akademii Pana Kleksa"
"Akademia Pana Kleksa", film w większości kolorowy i przyjemnie dziwaczny, ma jedną scenę, którą pamięta się najbardziej, bo w niej zmienia się zupełnie ton filmu. Mowa o marszu wilków, okrutnym ataku na rodzinną krainę szpaka Mateusza, czyli scenie pełnej ciemności, ognia i żołnierzy o wilczych głowach. Niesamowitego klimatu tej scenie dodawał oczywiście utwór "Marsz wilków" zespołu TSA i upiorny wręcz wokal Marka Piekarczyka.
Golarz Filip z "Akademii Pana Kleksa"
Nie tylko wilki straszyły nas w "Akademii Pana Kleksa" - skutecznie robił to też Golarz Filip, główny przeciwnik Pana Kleksa w pierwszym filmie. Tajemniczy i niesympatyczny Filip dostarczał piegi oraz strzygł uczniów, ale miał swój cel - zniszczyć Akademię i pana Kleksa. W tym celu skonstruował nawet (także wyjątkowo strasznego) robota-dziecko, który miał udawać ucznia Akademii. W tym, jak bardzo straszył nas Golarz Filip, jest duża zasługa wcielającego się w niego Leona Niemczyka.
Przeczytaj także: Kudłaty Pazur - definicja i zastosowanie
Androidy w filmie "Test pilota Pirxa"
Film (produkcji polsko-radzieckiej) w reżyserii Marka Piestraka z 1979 r. zaczynał się od dosyć upiornej sceny: oto w świecie przyszłości, w nowoczesnym laboratorium pełnym nieruchomych ciał, skrytych pod prześcieradłami, zespół naukowców w skafandrach ochronnych składał androida i ożywiał go - na wzór doktora Frankensteina - za pomocą elektryczności. Dla dzieciaków, które chciały obejrzeć widowisko science fiction, mogła to być przerażająca scena - zwłaszcza te głowy... Kolejnym strasznym elementem z tego filmu były z pewnością dłonie androida Caldera, rozrywające się w jednej ze scen i ujawniające skryte pod skórą kable oraz metalowe elementy.
Pajęczyca Tekla z "Pszczółki Mai"
To może być zaskoczenie, ale "Pszczółka Maja" potrafiła napędzić najmłodszym widzom stracha. Najczęściej chodziło o Pajęczycę Teklę (w końcu pająki są straszne!), ale też o owadożerną rosiczkę czy scenę, w której dżdżownica zostaje przecięta na pół lub najlepszy przyjaciel tytułowej bohaterki, Gucio, zostaje uwięziony w bryle lodu. Świat przyrody był dla niewielkich owadów pełen niebezpieczeństw, a dzieciakom przed telewizorami napędzał stracha!
Gargamel ze "Smerfów"
"Kto się boi Gargamela, niechaj zaraz idzie spać..." niby się nie baliśmy, ale zły czarnoksiężnik, który za wszelką cenę próbował złapać wszystkie Smerfy i zniszczyć ich wioskę, na pewno przestraszył niejednego kilkulatka. Gargamel (w Polsce mówiący głosami Wiesława Drzewicza i Mirosława Wieprzewskiego) ganiał Smerfy przez osiem lat i ponad 250 odcinków, a także w kilku filmach, ale nigdy nie dopiął swego.
"Gremliny rozrabiają"
Gizmo był uroczym stworkiem i wiele dzieci chciało w latach 80. mieć takiego przyjaciela w domu. Jednak inne stwory jego gatunku już nie były tak przyjazne. Chociaż "Gremliny" Joe Dantego miały być komedią, to wielu najmłodszych widzów przerażały te pokryte łuską stwory o ostrych zębach, które siały zniszczenie w spokojnym, amerykańskim miasteczku. Zwłaszcza scena, w której jeden z nich atakuje głównego bohatera piłą mechaniczną, mroziła krew w żyłach. Starszych widzów na pewno ruszała opowieść o tacie udającym św. Mikołaja, a co delikatniejszych nawet pies zaplątany w światełka choinkowe.
"Przyjaciel wesołego diabła"
"Ja kudłaty, durnowaty...." - powtarzał wielokrotnie diabeł Piszczałka w produkcji z 1986 r. Postać z powieści Kornela Makuszyńskiego i filmu Jerzego Łukaszewicza była diabłem dobrym i pomocnym, zaprzyjaźniała się też z głównym bohaterem filmu, Jankiem. Przez swój wygląd Piszczałka wśród wielu młodych widzów wzbudzał strach. Nie pomagał sposób, w jaki pojawiał się na ekranie - w świetle błyskawicy lub gdzieś za oknem w ciemności nocy.
Przeczytaj także: Sterowniki i usterki ASUS K52J
G'mork z "Niekończącej się opowieści"
Gdy myślimy o "Niekończącej się opowieści", do głowy zwykle przychodzi w pierwszej kolejności rozdzierająca serce scena z koniem o imieniu Artax, który tonie na bagnach smutku. Jednak w tym filmie pojawia się jeszcze bardziej przerażające elementy - jednym z nich jest czający się w ciemności G'mork, który przybrał formę wielkiego, czarnego wilka, czającego się w cieniu. G'mork został wysłany do świata Fantazji, by zabić dzielnego wojownika Atreyu, ale ostatecznie zginął z jego rąk.
Buka z "Muminków"
Bukę z książek Tove Jansson oraz serialu animowanego znają wszyscy, znaczna większość z nas bała się tej istoty i uciekała sprzed telewizora, gdy pojawiała się na werandzie domu Muminków. Gdy później okazywało się, że Buka nie jest zła, a po prostu szuka przyjaciela, strach przemieniał się we współczucie. Mimo to, dla wielu dzisiejszych 30-latków, Buka nadal kojarzy się z największym strachem z dzieciństwa.
Large Marge z "Wielkiej przygody Pee Wee Hermana"
Pełnometrażowy film o Pee Wee Hermanie z 1985 r. wielu z nas, dorosłych już widzów, kojarzy nie ze względu na porywającą fabułę, ale z powodu postaci Marge, podwożącej głównego bohatera podczas jego pełnej przygód podróży. Wystarczyła do tego jej opowieść o straszliwym wypadku, opatrzona jednym przerażającym efektem. I chyba nawet nie musimy opisywać dokładnie tego momentu, byście go zobaczyli oczami wyobraźni...
Film "Wiedźmy" z 1990 r.
Od czego zacząć w przypadku tego filmu? Od granej przez Anjelikę Huston Wielkiej Wiedźmy, która najpierw robi wykład w sali pełnej czarownic, a później ściąga swoją ludzką skórę? Od sceny, w której czarownice polują na dzieci lub przemieniają się w myszy po zjedzeniu zupy ze specjalnym eliksirem, a potem zostają rozdeptane przez gości hotelowych? Od wielkiej myszy, w którą zmieniła się Wielka Wiedźma w finałowej scenie? Ekranizacja książki Roalda Dahla miała pełno momentów, które przerażały dzieci, a imponowały pod względem np. atmofery i efektów specjalnych. Jednocześnie wielu dorosłych już widzów wspomina ten film z dużym sentymentem (szczególnie gdy porównuje go z wersją z 2020 r.).
Skaza i hieny w "Królu lwie"
W którym momencie wuj Skaza z "Króla lwa" stał się naprawdę przerażający? Gdy pośród oparów zielonego dymu i upiornych chichotów posłusznej mu armii hien zdradza swoje plany zabicia Mufasy i następcy tronu, Simby. Trzeba jednak przyznać, że "Be Preapred" śpiewane przez Jeremy'ego Ironsa (a po polsku "Przyjdzie czas" w wykonaniu Marka Barbasiewicza) jest utworem tak samo strasznym, jak wpadającym w ucho.
Przeczytaj także: Zastosowanie wężyków do filtra osmozy
tags: #kudłaty #odwrócona #twarz #co #to #znaczy

