Niezwykłe bariery: Osmoza i plazmoliza na przykładzie cebuli

Pojęcie komórki sformułował jako pierwszy w 1665 roku Robert Hooke. Terminem tym określamy w biologii najmniejszą funkcjonalną i strukturalną jednostkę organizmu żywego, która może prowadzić wszystkie podstawowe procesy życiowe. Komórka musi więc być zdolna do przemiany materii, a także wzrostu i rozmnażania w odpowiedni dla siebie sposób. Można więc powiedzieć, że jest ona podstawową jednostką morfologiczno-czynnościową ustroju.

Wiemy, że komórki wykazują między sobą duże różnice morfologiczne i biochemiczne. Różnice te są na tyle duże, że niektóre z nich stanowią samodzielne organizmy jednokomórkowe, zaś inne są elementami składowymi organizmów wielokomórkowych.

Komórka jest otoczona błoną komórkową. Występowanie wewnątrz niej jądra komórkowego jest podstawą podziału organizmów na jądrowe (eukarionty, łac. Eucaryota) i bezjądrowe (prokarionty, łac. Procaryota). U większości prokariontów, roślin, grzybów i niektórych innych grup organizmów na zewnątrz błony komórkowej występuje dodatkowo charakterystyczna struktura o złożonej i zróżnicowanej budowie - ściana komórkowa. Jest to struktura martwa, nie wykazująca własnego metabolizmu. Wewnątrz komórki znajduje się cytoplazma, a u eukariontów także szereg wewnętrznych organelli pełniących określone funkcje, np. mitochondria, plastydy, aparat Golgiego, wakuole i inne.

Błona komórkowa nazywana też błoną cytoplazmatyczną lub plazmolemmą jest zbudowana z dwóch warstw fosfolipidów oraz białek, z których część jest luźno związana z powierzchnią błony (białka powierzchniowe), a inne przebijają błonę (białka transbłonowe) lub są w niej w jakiś sposób zakotwiczone (białka błonowe).

Zauważmy, że błona komórkowa pełni bardzo ważną funkcję - oddziela środowisko zewnętrzne od wnętrza komórki. Roli tej nie w sposób przecenić, gdy tylko uświadomimy sobie, że życie przynajmniej na poziomie molekularnym jest złożonym zespołem ściśle sprzężonych procesów fizyko-chemicznych i jako takie wymaga do ich prowadzenia odpowiednich warunków, m.in. właśnie oddzielenia ich od uorganizowanego w inny sposób środowiska zewnętrznego.

Przeczytaj także: Jak przeprowadzić doświadczenie z osmozą i ziemniakiem?

Błona komórkowa jako bariera nie może być jednak całkowicie nieprzepuszczalna, ponieważ żadna komórka nie mogłaby żyć jako układ izolowany, tj. bez możliwości wymiany materii i energii z otoczeniem.

Tak więc błona komórkowa z jednej strony musi stanowić barierę oddzielającą wnętrze komórki od środowiska zewnętrznego, a jednocześnie umożliwiać transport pewnych substancji w obie strony. Tego typu barierę nazywamy błoną (membraną) półprzepuszczalną. Oczywiście półprzepuszczalność jest tylko jedną z cech błony komórkowej, ponieważ ma ona dużo bardziej skomplikowaną budowę niż to tutaj pokrótce nakreślono.

Błony półprzepuszczalne wykazują szereg bardzo interesujących właściwości, z którymi możemy się zapoznać. W dalszej części artykułu chciałbym zaproponować Czytelnikowi przeprowadzenie kilku niezbyt skomplikowanych, a jednocześnie ciekawych doświadczeń, w których wykorzystano zarówno naturalne, jak i sztuczne błony półprzepuszczalne.

Osmoza - teoria

Możemy powiedzieć, że błona półprzepuszczalna to taka bariera, która przepuszcza niektóre rodzaje cząsteczek, a zatrzymuje inne. Mogą przez nią przenikać np. niewielkie cząsteczki rozpuszczalnika, blokowane są natomiast duże cząsteczki substancji rozpuszczonej lub jony.

Aby zrozumieć procesy zachodzące w przypadku błony półprzepuszczalnej musimy przypomnieć sobie o dyfuzji. Jest to proces samorzutnego rozprzestrzeniania się cząsteczek lub energii w każdym ośrodku (ciele stałym, gazie lub cieczy) o temperaturze wyższej od zera absolutnego - jest to efekt chaotycznych zderzeń cząsteczek substancji dyfundującej między sobą lub z cząsteczkami ośrodka.

Przeczytaj także: Domowy eksperyment z balonem

Zastanówmy się jednak, co się stanie w przypadku, kiedy za pomocą błony półprzepuszczalnej rozdzielimy dwa roztwory o różnym stężeniu. W takim przypadku cząsteczki rozpuszczalnika mają częstszy kontakt z błoną po stronie o niższym stężeniu, ponieważ przy wyższym w roztworze istnieje większa ilość cząsteczek substancji rozpuszczonej, z którymi cząsteczki rozpuszczalnika niejako konkurują o dostęp do błony. W efekcie więcej cząsteczek rozpuszczalnika przenika przez błonę w kierunku od roztworu mniej stężonego do bardziej stężonego, niż odwrotnie. Możemy więc zaobserwować przenikanie rozpuszczalnika właśnie w tym kierunku. Zjawisko to nazywamy osmozą. Zauważmy, że w wyniku osmozy dochodzi do powolnego wyrównywania się stężeń roztworów po obu stronach błony półprzepuszczalnej: roztwór o niższym stężeniu ulega zatężeniu poprzez odpływ rozpuszczalnika, zaś bardziej stężony ulega rozcieńczeniu przez dopływ rozpuszczalnika.

Roztwór o niższym stężeniu, tj. ten z którego ubywa rozpuszczalnika nazywa się hipotonicznym, natomiast ten o wyższym stężeniu, w którym przybywa rozpuszczalnika nazywa się hipertonicznym. Gdy roztwory pozostają w równowadze osmotycznej (tzn. wymiana rozpuszczalnika zachodzi w tym samym tempie w obu kierunkach), mówi się że są wzajemnie izotoniczne.

Doświadczenia związane z osmozą

Wykorzystanie jelit zwierzęcych

Istnieje wiele sposobów na zapoznanie się ze zjawiskiem osmozy w układach biologicznych. Niezależnie od tego, który z nich wybierzemy jest nam jednak potrzebna jakaś błona półprzepuszczalna. Dla adepta biologii zdobycie odpowiedniego materiału nie stanowi jednak problemu. W pierwszym doświadczeniu proponuję wykorzystanie zwierzęcej błony półprzepuszczalnej w postaci jelit zwierzęcych.

Są to fragmenty oczyszczonego jelita cienkiego pochodzącego od świni. Zdobycie materiału nie jest trudne - jelita takie stanowią surowiec do wyrobu kiełbas i można je kupić w odpowiednich sklepach. Zaznaczam jednak, że niektóre z nich, szczególnie te paczkowane o długich okresach trwałości nie nadają się, ponieważ proces konserwacji uszkadza jelita i tracą one funkcję błony półprzepuszczalnej. Przed wykorzystaniem warto namoczyć jelita w przegotowanej wodzie o temperaturze około 30°C, tak by nabrały odpowiedniej elastyczności.

Następnie trzeba zbudować odpowiedni układ doświadczalny. Składa się on z lejkowatego naczynia wypełnionego roztworem a. Jest ono z jednej strony zamknięte błoną półprzepuszczalną i zanurzone w roztworze b o stężeniu innym niż wewnątrz lejka, zaś z drugiej strony zakończone cienką rurką c otwartą ku górze.

Przeczytaj także: Osmoza: biologia i praktyka kulinarna

Układ taki można zbudować ze stosunkowo łatwo dostępnych elementów. W roli lejka znakomicie sprawdzi się szklany reduktor szlifu wykorzystywany w sprzęcie laboratoryjnym. Jego węższe ujście należy połączyć za pomocą odcinka gumowej rurki z wylewem pipety miarowej o niewielkiej pojemności, np. 2cm3. Zaletą takiego rozwiązania jest ułatwiona możliwość odczytywania poziomu cieczy na tle skali pipety.

Szer­sze zakończe­nie reduk­tora zgod­nie ze sche­ma­tem powinno zostać zamk­nięte błoną półp­rze­pusz­czalną. Można ją przy­go­to­wać poprzez roz­cięcie frag­mentu świńs­kiego jelita wzdłuż i roz­pro­sto­wa­nie tak uzy­ska­nej mem­brany. Błonę trzeba umo­co­wać w spo­sób zapew­nia­jący jak naj­lep­szą szczel­ność na styku ze szkłem. Wygod­nie jest w tym celu użyć kilka gumek recep­tu­rek.

Z błoną uzy­skaną z jelita należy obcho­dzić się dosyć ostrożnie, ponie­waż cho­ciaż jest ona dosyć wytrzy­mała na roz­ciąga­nie, to z łatwo­ścią można ją prze­kłuć, co oczy­wi­ście unie­możl­iwi prze­pro­wa­dze­nie doświad­cze­nia. Trzeba także uwa­żać, aby jej nie prze­su­szyć. Błona powinna być ciągle wil­gotna.

W naszym przy­padku jako roz­twór hipo­to­niczny radzę zasto­so­wać wodę desty­lo­waną, zaś jako hiper­to­niczny stężony w tem­pe­ra­tu­rze poko­jo­wej roz­twór glu­kozy - dla uła­twie­nia obser­wa­cji roz­twór ten można zabar­wić barw­ni­kiem spo­żyw­czym.

Bez­po­śred­nio po zesta­wie­niu układu należy odczy­tać począt­kową wyso­kość słupa cie­czy. Pozo­sta­wia­jąc układ w spo­koju po pew­nym cza­sie można zau­wa­żyć, że wyso­kość słupa cie­czy rośnie. Gdy­by­śmy nie wie­dzieli o zja­wi­sku osmozy mogłoby wydać się nam to dosyć zaska­ku­jące, ponie­waż dzieje się to naj­wy­raźniej prze­ciwko sile gra­wi­ta­cji. Po chwili zasta­no­wie­nia możemy jed­nak stwier­dzić, że zga­dza się to całk­o­wi­cie z naszymi teo­re­tycz­nymi roz­wa­ża­niami na temat osmozy, ponie­waż to wła­śnie dzięki niej zacho­dzi tran­s­port roz­pusz­czal­nika od zew­nętrz­nego roz­tworu hipo­to­nicz­nego do wew­nętrz­nego hiper­to­nicz­nego, co obser­wu­jemy jako wzrost wyso­ko­ści słupa cie­czy.

Potwier­dza to także dru­gie doświad­cze­nie, gdzie roz­twór hiper­to­niczny znaj­duje się na zew­nątrz, zaś hipo­to­niczny wew­nątrz lejka. W tym przy­padku zabar­wiono oczy­wi­ście roz­twór hipo­to­niczny, a począt­kowa wyso­kość słupa cie­czy była taka sama jak w poprzed­nim doświad­cze­niu. Tym razem po pew­nym cza­sie poziom słupa wody ulega wyraźn­emu obni­że­niu.

Przy wyko­rzy­sta­niu opi­sa­nego układu doświad­czal­nego można badać także wła­ści­wo­ści innych błon półp­rze­pusz­czal­nych.

Wykorzystanie ziemniaka

O ist­nie­niu osmozy możemy się też prze­ko­nać przy wyko­rzy­sta­niu ziem­niaka. W tym celu należy wykroić z suro­wej bulwy ziem­niaka dwa nie­wiel­kie frag­menty np. w ksz­tałcie pro­sto­pa­dło­ścianu. Obie ziem­nia­czane kostki należy zwa­żyć i zano­to­wać wyniki, a następ­nie jedną z nich zanu­rzyć w roz­two­rze hipo­to­nicz­nym (woda desty­lo­wana), a drugą w roz­two­rze hiper­to­nicz­nym (stężony roz­twór glu­kozy) w sto­sunku do wnętrza komórek, z których jest zbu­do­wana bulwa. Po pew­nym cza­sie (zwy­kle wystar­czą już trzy godziny) należy wyjąć kostki z roz­two­rów, deli­kat­nie je osu­szyć papie­ro­wym ręcz­ni­kiem lub bibułą fil­tra­cyjną, a następ­nie ponow­nie zwa­żyć.

Wyniki uzy­skane w efek­cie prze­pro­wa­dzo­nego przeze mnie doświad­cze­nia ilu­struje poniższa tabela:

R-r hipotoniczny R-r hipertoniczny
Masa kostki - początkowa [g] 3,23 3,00
Masa kostki - końcowa [g] 3,76 2,48
Zmiana masy [g] +0,53 -0,52
Zmiana masy [%] +16,4% -17,3%

W obu przy­pad­kach masa kostki wyciętej z bulwy ziem­niaka ule­gła zmia­nie. W przy­padku kostki zanu­rzo­nej w roz­two­rze hipo­to­nicz­nym masa wzro­sła o 0,53g, zaś w odnie­sie­niu do kostki zanu­rzo­nej w roz­two­rze hiper­to­nicz­nym masa zma­lała o 0,52g (odpo­wied­nio +16,4% i -17,3%). Tak więc zmiana co do war­to­ści bezw­zględ­nej była bar­dzo podobna w obu przy­pad­kach.

Możemy stwier­dzić, że zmiana masy próbek została spo­wo­do­wana przez osmozę. W wyniku tego zja­wi­ska, w zależn­o­ści od stęże­nia śro­do­wi­ska zew­nętrz­nego woda wni­kała lub wypły­wała z komórek ziem­niaka - rolę błony półp­rze­pusz­czal­nej pełn­iła tu m.in. ich błona komór­kowa. Zmiana zawar­to­ści wody była na tyle duża, że ujaw­nił ją pomiar masy kostek.

Plazmoliza w komórkach cebuli

Ważnym prze­ja­wem osmozy jest ist­nie­nie zja­wi­ska pla­zmo­lizy. Można je stwier­dzić w przy­padku wielu komórek roślin­nych. Wygod­nie jest zasto­so­wać liście spi­ch­rzowe cebuli zwy­czaj­nej Allium cepa. Wew­nętrzna skórka tych liści jest zbu­do­wana z cien­kiej war­stwy komórek, które można łatwo obser­wo­wać w mikro­sko­pie świetl­nym przy wyko­rzy­sta­niu nie­zbyt dużych powięk­szeń. Pole­cam zasto­so­wa­nie czer­wo­nej odmiany cebuli, ponie­waż zawar­tość barw­nika w komór­kach zwięk­szy kon­trast obrazu bez sto­so­wa­nia sztucz­nych środ­ków bar­wiących - uła­twi to obser­wa­cje.

Skórkę łatwo oddzie­lić od liścia za pomocą pęsety - naj­le­piej pobrać ją z gór­nej czę­ści wew­nętrz­nej strony liścia, tam gdzie tkanka jest sil­niej wybar­wiona, a jed­no­cze­śnie w dal­szym ciągu przej­rzy­sta. Następ­nie należy umie­ścić ją w kro­pli wody.

Cho­ciaż wszy­scy uży­wamy w odnie­sie­niu do tego zna­nego wszyst­kim warzywa okre­śle­nia "cebula", to pra­wi­dłową nazwą bota­niczną jest w tym przy­padku czo­snek cebula. Roślina ta należy do rodziny ama­ryl­ko­wa­tych Ama­ryl­li­da­ceae - tej samej, w skład której wcho­dzi wiele roślin ozdob­nych, m.in nar­cyz trąb­kowy Nar­cis­sus pseu­do­nar­cis­sus.

Cebula jest jedną z naj­daw­niej upra­wia­nych przez czło­wieka roślin i obec­nie nie występuje już w sta­nie dzi­kim. Roślina pocho­dzi praw­do­po­dob­nie z Azji Środ­ko­wej, ale dziś występuje prak­tycz­nie na całym świe­cie. Ślady wska­zu­jące na wyko­rzy­sta­nie cebuli znaj­do­wane są na wyko­pa­li­skach w Pale­sty­nie pocho­dzących z epoki brązu, sprzed około 5000 lat p.n.e - są to rysunki przed­sta­wia­jące to warzywo, a także jego zasto­so­wa­nie w celach kon­sump­cyjnych.

Cała roślina, a głów­nie jej cebula jest bogata w przy­datne związki che­mi­cze, także w wita­miny. Występują w niej olejki lotne, takie jak dwu­siar­czek alilo-pro­py­lowy o cha­rak­te­ry­stycz­nym zapa­chu oraz inne siarczki i związki alki­lowe, w tym sub­stan­cje o sil­nych wła­ści­wo­ściach fiton­cy­do­wych, czemu cebula zna­la­zła zasto­so­wa­nie w medy­cy­nie ludo­wej i fito­te­ra­pii.

Dzięki pro­wa­dzo­nej przez wieki hodowli otrzy­mano wiele różn­ych, tak pod względem wyglądu, jak i smaku oraz war­to­ści odżyw­czych, odmian. Po prze­kro­je­niu możemy obser­wo­wać budowę wew­nętrzną tego inte­re­su­jącego organu roślin­nego. Cebula bulbus jest sil­nie wyspe­cja­li­zo­wa­nym pędem podziem­nym o funk­cji spi­ch­rzo­wej i prze­tr­wal­ni­ko­wej, którego główną część sta­no­wią prze­ksz­tałc­one liście. Łodyga rośliny cebu­lo­wej jest mocno skrócona i przyj­muje postać tzw. piętki, na której gęsto osa­dzone są zgru­białe liście spi­ch­rzowe gro­ma­dzące sub­stan­cje zapa­sowe, przy czym liście zew­nętrzne są zwy­kle mar­twe i two­rzą łuski o funk­cji och­ron­nej. Część nadziemna rośliny bie­rze swój początek z tak zwa­nego pąka wierz­chołk­o­wego.

Jak widać, obie przed­sta­wione cebule nie różnią się budową, a jedy­nie kolo­rem. Oka­zuje się, że do obser­wa­cji pla­zmo­lizy bar­dziej przy­datna jest odmiana czer­wona - myślę, że powód takiego stanu rze­czy sta­nie się za parę chwil jasny.

Aby móc obser­wo­wać pla­zmo­lizę, naj­le­piej jest naciąć za pomocą skal­pela lub żyletki odpo­wiedni frag­ment skórki wew­nętrz­nej strony liścia spi­ch­rzo­wego w rejo­nie ozna­czo­nym na strzałką. Są to rejony szczy­towe liścia, po stro­nie prze­ciw­nej do umiej­sco­wie­nia piętki cebuli.

Pra­wi­dłowo pobrany frag­ment skórki ma gru­bość jed­nej komórki i powi­nien szybko zostać umiesz­czony na szkiełku pod­sta­wo­wym w kro­pli wody, tak aby nie wysechł, a następ­nie przy­kryty szkiełk­iem nakryw­ko­wym. Obser­wa­cje pro­wa­dzimy w świe­tle prze­cho­dzącym, w jasnym polu.

Foto­gra­fia pozwala na stwier­dze­nie, że komórki skórki u obu odmian nie różnią się od sie­bie ksz­tałtem - są wydłu­żo­nymi wie­lo­kątami. W ich wnętrzu można zau­wa­żyć słabo widoczne jądra komór­kowe doci­śnięte do wew­nętrz­nej powierzchni błony komór­ko­wej poprzez sil­nie roz­ro­śnięte i zaj­mu­jące pra­wie całą dostępną objętość waku­ole (cyto­pla­zma two­rzy led­wie dostrze­galną war­stwę). Można zau­wa­żyć jed­nak pewną dosyć cie­kawą różn­icę: pro­to­plast komórek cebuli odmiany bia­łej jest prak­tycz­nie bez­barwny, nato­miast u odmiany czer­wo­nej ma wyraźne fio­le­towe zabar­wie­nie spo­wo­do­wane obec­no­ścią barw­ni­ków anto­cy­ja­no­wych. Takie natu­ralne wybar­wie­nie spra­wia, że obraz komórek odmiany czer­wo­nej cebuli jest dużo bar­dziej kon­tra­stowy niż w przy­padku odmiany bia­łej, co zde­cy­do­wa­nie uła­twia obser­wa­cje mikro­sko­powe, m.in. w trak­cie pla­zmo­lizy. Z tego powodu wyko­rzy­sta­nie cebuli odmiany czer­wo­nej jest godne pole­ce­nia do wyko­rzy­sta­nia w prak­tyce szkol­nej.

Aby zaob­ser­wo­wać pla­zmo­lizę badane komórki należy umie­ścić na kilka, kil­ka­na­ście minut np. w dosyć stężo­nym roz­two­rze glu­kozy lub sacha­rozy (roz­two­rze hiper­to­nicz­nym względem wnętrza komórki), po czym pow­tórzyć obser­wa­cje. Możemy wtedy zano­to­wać wyraźną zmianę: waku­ola wraz z całym pro­to­pla­stem zmniej­sza wyraźnie swoją objętość i zaczyna wyraźnie odsta­wać od ściany komór­ko­wej.

pla­zmo­liza powo­duje utratę tzw. tur­goru, czyli stanu napięcia ściany komór­ko­wej spo­wo­do­wa­nego dzia­ła­niem ciśnie­nia hydro­sta­tycz­nego panu­jącego wew­nątrz komórki. Efek­tem ist­nie­nia tur­goru jest stan jędr­no­ści tka­nek roślin­nych oraz możl­i­wość zacho­wa­nia ksz­tałtu i sztyw­no­ści nawet tych ele­men­tów, które pozba­wione są typo­wych tka­nek mecha­nicz­nych.

Pla­zmo­lizę możemy odw­rócić (o ile w jej trak­cie nie zostały zbyt­nio usz­ko­dzone błony bio­lo­giczne komórki) po prze­nie­sie­niu pre­pa­ratu do roz­tworu hipo­to­nicz­nego, tj. o mniej­szym stęże­niu niż we wnętrzu pro­to­pla­stu. Zarówno pla­zmo­liza (poprzez odwod­nie­nie komórki), jak i depla­zmo­liza (poprzez rozer­wa­nie błon) mogą - choć nie muszą - pro­wa­dzić do śmierci komórki.

Osmoza zacho­dzi spon­ta­nicz­nie w kie­runku od roz­tworu o niższym stęże­niu do roz­tworu o wyższym, co pro­wa­dzi do wyrów­na­nia obu stężeń. Efek­tem tego jest powięk­sze­nie się objęto­ści roz­tworu bar­dziej stężo­nego, zmniej­sza­nie zaś mniej stężo­nego. Jaki jed­nak mecha­nizm stoi za tym feno­me­nem?

Klu­czem do zro­zu­mie­nia osmozy jest fakt ist­nie­nia dyfu­zji, jako samo­rzut­nego (spon­ta­nicz­nego) pro­cesu roz­prze­strze­nia­nia się cząste­czek lub ener­gii w każdym ośrodku o tem­pe­ra­tu­rze wyższej od zera bezw­zględ­nego, co jest spo­wo­do­wane cha­o­tycz­nymi zde­rze­niami cząste­czek budu­jących roz­pa­try­wany układ. Wpro­wa­dze­nie do układu bariery półp­rze­pusz­czal­nej roz­dzie­la­jącej roz­twory o różnym stęże­niu pozwala na obser­wa­cję inte­re­su­jących pra­wi­dło­wo­ści.

Począt­kowo po obu stro­nach bariery półp­rze­pusz­czal­nej występują różne stęże­nia sub­stan­cji roz­pusz­czo­nej w ten spo­sób, że w lewej czę­ści naczy­nia stęże­nie jest mniej­sze niż w pra­wej. Pamiętajmy też, że przez barierę prze­ni­kać mogą tylko cząsteczki roz­pusz­czal­nika, zaś cząsteczki sub­stan­cji roz­pusz­czo­nej nie posia­dają tej zdol­no­ści. W takiej sytu­a­cji cząsteczki roz­pusz­czal­nika mają częst­szy kon­takt z barierą po stro­nie o niższym stęże­niu, ponie­waż po prze­ciw­nej stro­nie ist­nieje więk­sza ilość cząste­czek sub­stan­cji roz­pusz­czo­nej, jako swego rodzaju kon­ku­ren­tów. Powo­duje to, że więcej cząste­czek roz­pusz­czal­nika prze­nika przez błonę w kie­runku od roz­tworu mniej stężo­nego do bar­dziej stężo­nego, niż odw­rot­nie - zja­wi­sko to nazy­wamy wła­śnie osmozą. Po pew­nym cza­sie możemy zaob­ser­wo­wać zmianę objęto­ści roz­two­rów - w przy­padku roz­tworu mniej stężo­nego zmniej­szyła się (stęże­nie wzro­sło), a u dru­giego zwięk­szyła się (stęże­nie zma­lało).

Pla­zmo­liza jest wyni­kiem osmozy, w której rolę bariery półp­rze­pusz­czal­nej pełnią błony bio­lo­giczne. W momen­cie zanu­rze­nia komórki w bar­dziej stężo­nym w sto­sunku do jej wnętrza roz­two­rze woda zaczyna wypły­wać przez błony bio­lo­giczne - np. błonę ota­cza­jącą waku­olę, czy błonę komór­kową - na zew­nątrz, co pociąga za sobą odwod­nie­nie komórki i zmniej­sze­nie się objęto­ści pro­to­pla­stu. Prze­nie­sie­nie komórki, u której zaob­ser­wo­wano już pla­zmo­lizę, do roz­tworu hipo­to­nicz­nego spo­wo­duje napływ wody do komórki i odzy­ska­nie tur­goru, co nazy­wamy depla­zmo­lizą.

tags: #doswiadczenie #cebula #osmoza #plazmoliza #biologia

Popularne posty: