Wzniesienie jak odwrócona patelnia – refleksje z podróży i życia codziennego
- Szczegóły
Życie składa się z wielu aspektów, a podróże pozwalają nam spojrzeć na nie z różnych perspektyw. Niekiedy zderzenie z nową kulturą i obyczajami może być zaskakujące i prowadzić do interesujących refleksji.
Zderzenie kultur i obyczajów
Australia jest większa od całej Europy, patrząc od Uralu po Portugalię, a mieszka tu jedynie 25 milionów ludzi. Są oczywiście regiony gęściej zaludnione jak okolice Perth i Adelaida-Melburn-Sydney, tam są lepsze warunki do życia. Trochę jak w amerykańskim filmie z klasą średnią w obiektywie.
Tyle, że w Australii domy nie są podobne jeden do drugiego i ludzie się różnią. bogatych do jednej dzielnicy, czarnych do drugiej, a biednych do bloków. prawników, lekarzy, czy po prostu bogatych. Nikomu to nie przeszkadza, bo Australusy mają na to zbyt duży luz. Są też drogie domy, jak na przykład w Sydney.
Przeciwnie, machają do niego ręką na powitanie, podczas spaceru. normalnymi domami klasy średniej. Ot chociażby niedaleko nas, nad samą plażą, z ładnym widokiem do pozazdroszczenia, stoją dwie czynszówki. mają się mieszać i integrować, a nie budować coraz większe mury między sobą. Inną rzeczą, która szybko wpada w oko jest ogrom zieleni. zabudować każdej, wolnej przestrzeni, w poszukiwaniu źródła dochodu. Miejsca jest tu bez ograniczeń. dziką przyrodą jak w dżungli. Popołudniami łazikujemy sobie po okolicy i podglądamy. wszelkie, możliwe zaułki. W USA, w takich dzielnicach w ogóle nie ma chodników.
Tutaj są, wąskie i tylko z jednej strony ulicy. Rzadko spotykamy pieszych. sklepu dojeżdża się samochodem. Nasi gospodarze z oporem przyzwyczajają się do naszych nawyków. chyba nigdy nie poczują podobnej potrzeby. objadali i tylko trochę pomagali w przydomowych obowiązkach. poczucie bycia znowu komuś potrzebnym. Jakoś tak samoistnie wpadliśmy, my wszyscy, w nawyk cowieczornych rozmów. niezauważalnych. świadomości. Może właśnie taki miało to cel.
Przeczytaj także: Sterowniki i usterki ASUS K52J
Klimat i zagrożenia
Ale Australia to nie jest raj na Ziemi. gospodarczego, globalizacją obyczajów i kultury, zgnuśnieniem w przyjemnej konsumpcji. A także z dziurą ozonową, jadowitymi pająkami i Słońcem. informacje o nasłonecznieniu i przypomina o obowiązku smarowania skóry kremami. aby przypomnieć ci o kapeluszu. Jeśli zabierzesz się do prac w ogrodzie, albo tylko do odsuwania sofy, by za nią posprzątać bez rękawic ochronnych, to wyjdziesz na durnia.
Nie wtykaj palców tam gdzie może siedzieć red back - to podstawowa maksyma Antyspodów. Malutkie pająki z rozdętym, czerwonawym, tutaj mówią red-isch, odwłokiem mogą być wszędzie. Gryzą jednak, tylko doprowadzone do ostateczności. się nie widuje. Oprócz tego, że pracuję, będąc w podróży, mieszkam z obcymi ludźmi, poznaję od środka odmienną kulturę i obyczaje, to na dodatek pracuję w ogrodzie i wielkim domu. takich prac nie wykonywałem.
Codzienne życie i praca
Oprócz tego, że pracuję, będąc w podróży, mieszkam z obcymi ludźmi, poznaję od środka odmienną kulturę i obyczaje, to na dodatek pracuję w ogrodzie i wielkim domu. takich prac nie wykonywałem. odkrywcze, inne. Budowa zagrody dla kur. wlazły między młotek a gwóźdź, albo szpadel a grządkę, bo wciskają się pod nogi jak kot co się łasi w nadziei na Wiskas. Sprzątanie ogrodu, mycie okien. całkiem przyjazne dla podróżnika, jeśli nie przywiązuje się wagi do celu i planu życia na następne tygodnie. kur. Po prostu można się tą robotą całkiem dobrze bawić.
Zakup samochodu i formalności
Dzisiaj dzień kupowania samochodu. Dawno tego nie robiłem, a nigdy dobrze nie kupiłem. Tym razem udało się wrócić od sprzedawcy bez problemu i na razie wszystko działa. okazji tej operacji wydawania pieniędzy, zaznajomiliśmy się australijskim prawem dotyczącym samochodów w stanie Western Australia. dowodów rejestracyjnych jak w Polsce.
Jedynie zwykłą kartkę papieru, wydruk z ewidencji urzędu komunikacyjnego. Nie trzeba jej wozić ze sobą. policję, trzeba okazać jedynie prawo jazdy, a resztę sami sobie wyczytają z komputera. ubezpieczenie, z którego bierze się środki na ewentualne odszkodowania, jeśli w wyniku wypadku jaki spowodowaliśmy, ucierpi jakaś osoba. To jest obowiązkowe. jest ubezpieczenie na wypadek uszkodzenia czyjegoś samochodu. Nawet z auto casco już nie wychodzi drogo. za ubezpieczenie nadobowiązkowe. Ale za licencję na użytkowanie opłata wynosi 854AUD. Można płacić w ratach. wojennego.
Przeczytaj także: Zastosowanie wężyków do filtra osmozy
Co ciekawe w Australii nie stosuje się przeglądów rejestracyjnych. Właściciel jest odpowiedzialny za stan techniczny pojazdu. tym że po drogach jeżdżą różnej maści graty. Cóż... jazda samochodem z kierownicą po niewłaściwej stronie i po niewłaściwej stronie jezdni, na początku wydaje się niezwykle trudna, ale człowiek szybko się wciąga. godzinie już się pamięta, że większa część samochodu jest po lewej stronie, podobnie jak najwolniejszy pas na autostradzie. supermarketu, łatwo władować się w uliczkę pod prąd. Kolejnego popołudnia pojechaliśmy przerejestrować samochód. Zapłaciliśmy za parking pod urzędem 12zł i czekaliśmy pół godziny w kolejce.
Przyjechać do głównego, bo nie jesteśmy obywatelami Australii. Można także przerejestrować samochód przez internet. dostaliśmy wydruk na zwykłej kartce papieru, który będzie teraz naszym dowodem rejestracyjnym. nakłaniające do wykupywania ponadobowiązkowych ubezpieczeń i do dbania o kondycję techniczną swoich pojazdów. klimatyzacja działała, szyby były przejrzyste. Stacje diagnostyczne tutaj nie istnieją. Na ścianie urzędu wywieszono 26 rodzajów tablic rejestracyjnych do wyboru. wielkością, formatem, kolorem tła, krojem i kolorem czcionki, kompozycją danych. 25 z nich jest płatne. zapłacić lub się jej zrzec. wybrać format europejski, gdzie na niebieskim pasku zamiast gwiazdek był emblemat stanu Australii.
Gościnność i relacje międzyludzkie
Wszystkie te działania nie byłyby możliwe bez niezwykle rozbudowanej gościnności naszych gospodarzy - Denis i Pete'a. sporo innego wyposażenia. Pete bezceremonialnie zapowiedział, że mam się czuć w jego garażu jak u siebie i korzystać ze wszelkich sprzętów. materiału do budowy łóżka w Mitsubishi. Potem pojechał jeszcze z nami do sklepu, aby udostępnić swój rabat i obniżyć nam koszty. przymusu, wynajdywaniem ciekawych tematów do dyskusji wieczornych. Heisenberga, po tematy kulinarne. Wieczory bez flaszki porządnego wina nie mogą się obejść. sklepie coś ponad 120zł. Codziennie Denis z Iwoną wymyślają jakieś dziwaczne potrawy, może nie do końca zgodne z moją dietą, ale bardzo smaczne. energię do kulinarii. Tylko ja wtedy czuję się nieużyteczny. wybraliśmy rodzinę na chybił trafił.
Porównanie z Polską i Europą
Czuję się tutaj inaczej niż w Polsce, ale raczej już zadomowiony. kraju, mniej cywilizowanego, biedniejszego. W Australii, od pierwszego dnia było inaczej, bo tu jest inaczej. Australijczycy są inni z natury od, na przykład, mieszkańców rejonu śródziemnomorskiej Europy. ludności, nawet w miastach. W Europie, zwłaszcza wschodniej, jesteśmy z góry nastawieni podejrzliwie w nieskrępowanych kontaktach na ulicy, czy w supermarkecie. zostawiamy otwartego samochodu z kluczykami na podjeździe przed domem, nie od razu ufamy komuś, kto chce nam pomóc włożyć dużą paczkę do wozu. usługodawcom, naprawiającym nam pękniętą rurkę w domu, sprawdzamy i pilnujemy. wielka firma chce tylko na nas szybko zarobić, a nie zdobyć nasze zaufanie na lata. Tutaj jest odrobinę inaczej, ludzie mniej się takimi rzeczami stresują.
Kasjerka w sklepie jest uśmiechnięta ze swej natury, a nie z rozkazu przełożonego. powtarzać durne regułki - dziękuje i zapraszam ponownie - zagada na temat pogody, zażartuje na temat cen. potem od niechcenia zapyta staruszkę gdzie chce wysiąść, aby jej przypomnieć. Kiedy naprawiasz wóz przed domem, żaden przechodzień nie minie cię obojętnie. zamykać się w czterech ścianach, albo w ogrodzie za wysokim płotem - wyjdźmy do ludzi - taki mają tu obyczaj. atmosfery jaką tworzą tutejsi ludzie. Może dlatego czuję się tutaj bardziej na miejscu niż w Niemczech, czy Hiszpanii, mniej wyobcowany. A może to tylko złudzenie. razie, 12 dni po wyjeździe z Polski zupełnie zapomniałem o wszystkich sprawach jakie tam zostawiłem.
Przeczytaj także: Odwrócona osmoza: Twój przewodnik
Emigracja i spotkania z Polonią
Umówiliśmy się na te spotkania aby rozeznać rynek możliwej emigracji. Tutaj co tydzień ktoś przyjeżdża i wchodzi na drogę wiodącą ku karcie stałego pobytu. kilka. Najłatwiejsza, ale zarazem najbardziej żmudna, to zacząć kurs językowy, płatny co tydzień nie mniej jak 180AUD. pozwolenie na pracę do 20 godzin tygodniowo. Pracę łatwo znaleźć przy pomocy polskich przyjaciół, tak samo jak pokój za minimum 150AUD tygodniowo. rynku pracy, spowodowany zastojem w nierentownych kopalniach, ale kto chce pracować, to bez problemu zarobi 20AUD na godzinę. pracodawcy, który zatrudni na stałe i zapewni papier na pobyt i pracę. Wtedy też można założyć własną firmę. A jak się płaci podatki, to Australia chętnie przyjmuje.
Są inne drogi do Australii. Na przykład przez małżeństwo, doktorat, albo kontrakt na pracę, wtedy od razu ląduje się na wyspie i idzie do pracy. młodych. Czyli ostatnia fala polskiej emigracji. Pierwsza nastąpiła tuż po wojnie. ojczyzny. Druga fala przyszła w latach '80-tych. Ci mniej wzdychali, sami uciekli, bardziej zależało im na wpasowaniu się w zachodnią konsumpcję. dorobili, kiedy wyjazdy wakacyjne do Polski nie były tak przyjemne jak się tego spodziewali, zaczynali szukać swojej tożsamości. obyczaje, kuchnię, język, kulturę. na wakacje. polityczno-społeczno-kulturalnej w Polsce. biegu. Rodzina w Polsce oczekiwała od nich, że przyjmą postawę turysty, a oni nadal czuli się Polakami. telewizji, jak ich gorąco przyjęto, jakie to było wzruszające być rozpoznanym i oczekiwanym na drugim końcu świata. poklasku i uwielbienia jakiego potrzebują, zwłaszcza u schyłku kariery. koniec semestru w szkole, satysfakcji z dobrze wykonanej roboty. Oto przyjeżdża wielki, polski artysta, tylko do nas, jest dostępny na wyciągnięcie ręki. kończyły wieczorne rozmowy przy wódeczce, po występie? zmartwienia. Chińczykiem na piwo, aniżeli wzdychać do tego co zostawili za sobą, w polskim klubie. normalnych, tu...
Ceny i zakupy
Kiedyś w bogatych dzielnicach Perth istniała instytucja wystawek. się w kartonie cytryny, albo pomarańcze, których nie sposób przejeść w domu, a drzewo w ogrodzie ugina się pod ciężarem owoców. śmieciarze. Teraz tak robić nie wolno. Trzeba zamówić kontener, albo samemu wywieźć na śmietnisko. dość wysokie ceny. gospodarstwa domowego. My udaliśmy się tam w pierwszej kolejności. Zanabyliśmy teflonowy garnek do naszego gospodarstwa, spodnie robocze i inne ciuchy. Takie miejsca są zwykle obstawione przez imigrantów i emerytów, podobnie jak supermarkety Coles. Czasami trafi się tam promocja niższych cen niż w Polsce. wołowina jest tańsza od kurczaka, ale nie ma wyboru tanich serów, trudno znaleźć gazowaną wodę, a alkohol tylko w sklepach BWS. australijskiego wina. Nie pamiętam abym w Polsce kiedykolwiek pił tak dobre wino z butelki, jak z australijskiego kartonu za 10.50zł/litr. go opróżniać spokojnie przez tydzień. Wracając do cytrusów. Tutaj rosną w ogrodzie jak u nas jabłka, zresztą jabłka, gruszki, a nawet oliwki też tu są. je jeść razem ze skórą, nie są pryskane, a skóra jest smaczna.
tags: #wzniesienie #jak #odwrocona #patelnia #co #to

