Woda, czysta woda – bez niej trudno się umyć
- Szczegóły
Wielki dzień zbliża się wielkimi krokami. Pakiety odebrałam już wczoraj wieczorem. Tak sprawnej organizacji nie widziałam już dawno. Żadnych zarzutów. I to właśnie słyszę od wszystkich znajomych.
Wystawiliśmy 2 składy: - BIEGAMY Z OCHOTĄ - koledzy zajęli 35 miejsce na 132 sklaszfikowane drużyny. Jako kapitan ustaliłam, że będę biegła na pierwszej zmianie. W końcu dlaczego nie. Wczoraj po konsultacjach doszłam do wniosku, że może jednak na początku powinien byc ktoś lepszy ode mnie. I w ten sposób na pierwszej zmianie pobiegł jeden z kolegów. Na ostatniej zmianie drugi kolega. My kobiety biegłyśmy na miejscu 2,3,4. Tuż przed startem chyba bladłam i zieleniałam. Byłam tak zdenerwowana, że nie mogłam się uspokoić. Przypomniałam sobie, dlaczego MUSZĘ być zawsze pierwsza. Paraliż. Całkowity.
Wyobraziłam sobie, że nie uda mi się przejąć pałeczki, że po drodze ją zgubię lub nie uda mi się jej przekazać. Po paruset metrach zastanawiałam się, co ja tu właściwie robię… Dopiero w połowie trasy wyrównał mi się oddech. Mój cel brzmiał: 40 min na te 5 km, aby się nie zmęczyć przed WIELKIM DNIEM. Niestety nie udało mi się go osiągnąć.
Wyszło mi ok. 31 minut. Chciałam jeszcze powiedzieć, że i-pod podał, że przebiegłam 4,57 km. U innych było nawet powyżej 5 km. Mamy też inną zabawną sytuację. Obiecałam przesłać drużynie wyniki konkursu! "Deklaruję gotowość współsponsorowania nagrody dla organizatorów za tę naszą -nienaszą nazwę" - to od jednej z naszych koleżanek, Fasolki.
Z KTB miałyśmy się spotkać ok. 14:00, więc nie opłacało mi się już jechać do domu. Poczekałam te 2 godziny. I umówiłam się z fotografem z Gazety Wyborczej. Ciekawe, czy zdjęcia ukażą się przy naszych wywiadach. W ciągu ponad pół godziny nie udało nam się zebrać - kobiety! Jednak zdjęcia zostały zrobione.
Przeczytaj także: Gdzie kupić wodę destylowaną?
Szkoda tylko, że tak niewiele osób przyszło, aby nas zobaczyć na żywo. "KB Galeria Warszawa podobnie jak przed rokiem zaprasza do Truskawia koło Warszawy na II Bieg Truskawki, który odbędzie się na leśnych szlakach Kampinoskiego Parku Narodowego w niedzielę 31 maja 2009 r. w formule zbliżonej do tej z zeszłego roku. Dystans: 10 km. Możliwość startowania w parach damsko-męskich i indywidualnie. Chyba nikt kto rok temu przyjechał do Truskawia nie żałował udział w truskawkowym święcie. Już wkrótce na www.kbgaleria.pl będzie dostępny regulamin imprezy i możliwość zapisów.
miałam być dziś na treningu z z Anną Jakubczak na terenie warszawskiego ZOO. Było tylko 25 miejsc. Udało mi się - mogłam pobiegać "w towarzystwie" żyrafy, słonia, pingwinów i innych egzotycznych zwierząt. Niestety w musiałam zrezygnować. Na moje miejsce wybrali inną osobę. Musiałam jednak załatwić coś ważnego i umówiłam się w … Falenicy. Coż, skoro tak, przy okazji wystartowałam. Za "karę" udało mi się złapać zająca. Nie wyglądało to dobrze. Na szczęście żołądek przestał boleć dość szybko i mogłam pobiec dalej. Oba łokcie jednak nieco pościerane. I czuję, że mam nerki 🙁 Mam nadzieję, że do jutra przejdzie.
W końcu w ubiegłym tygodniu udało mi się ocalić 3 osoby, które wiozłam. Więc nie zasłużyłam sobie na konuzję. A co do Biegu dookoła ZOO. Został mi nadany numer startowy 349. to już jutro - musi być piękna pogoda. Przynajmniej taka, jak dziś. Czyli w niedzielę w samo południe o 12:00, na Pl.Zamkowym. Happening w towarzystwie rodzin, znajomych. Nie tylko kobiet. Już rozmawiałam z paroma osobami. Nie mam możliwości wgrywania swoich treningów z nowej pięknej zabaweczki na swoim komputerze, więc wybrałam sie do Złotych Tarasów.
W końcu trzeba pokonać facetów. Są tam 2 tablice ze zdjęciami klientów i ze świetnymi komentarzami. Bardzo mi się to podobało. Tak bardzo, że postanowiłam dać się "zmusić". jaka to piękna nazwa i jaka wieloznaczna 🙂 Nie dość, że biegamy z ochotą, to jeszcze na/ po Ochocie. Wprawdzie w budowie, ale jest już stworzona przez kolegę - zapaleńca. Marcinie chwała Ci za to. Artystyczne zdjęcie widniejące na stronie jest z naszej współnej imprezy.
W pierwszym przypadku planowaliśmy pobiec po 40 minut każdy. I okazało się właśnie, że w ten sposób nie udałoby nam się w żaden sposób zmieścić w limicie, bo 5 x 40 min to 200 min, a limit wynosi tylko 180 min. Podam jeszcze sklad: 1. Ela (kapitan), KTB 2. Bożena 3. Tomek 4. Iwona, KTB 5. Najbardziej boję się tej pałeczki.
Przeczytaj także: Inwestycje w Jakość Wody w Proszówkach
W drugim przypadku nasza drużyna jest nieco liczniejsza. 12 osób (a minimum to: 3 Panów, 1 Kobieta). Większość doszła jednak do wniosku, że w ten sposób zwiększymy nasze szanse na zwycięstwo. A poranny trening na Skrze (po wczorajszej Falenicy) cudowny. Przypomniałam sobie, że chyba nie napisałam, że zgłosiłam się do biegu. To już 18 kwietnia. Chciałam wygrać bezpłatne zaproszenie, ale niestety, zbyt wiele osób znało prawidłową odpowiedź. Za to jestem zaproszona na trening w ZOO!
Trening z Anną Jakubczak, "trzykrotną uczestniczką Igrzysk Olimpijskich, jedną z najlepszych polskich biegaczek ostatniej dekady." Trening ma odbyć się na terenie Ogrodu Zoologicznego w Warszawie. 21 marca o godz. rano przypomniałam sobie, że trzeba kupić 2 koszulki dla koleżanki i kolegi, którzy będą biegli w mojej drużynie w sztafecie 5×5 (w przeddzień półmaratonu). Pojechałam do Decathlonu i kupiłam 2 niebieskie koszulki "dry fit", takie, jak ma pozostała część drużyny "Biegamy z Ochotą" - uzgodniłam, że mogę w sztafecie reprezentować barwy naszego parku 🙂 Dziękuję.
W sztafecie z KTB będzie też Iwona - świetna koleżanka. Uwielbiam treningi z nią. Bo spotykamy się co tydzień na ścieżce biegowej w naszym parku. Trener to prawdziwy trener. Z zamiłowania. Po prostu przychodzi potrenować z nami (zimą nie wszędzie są ścieżki, w Parku Szczęśliwickim nie ma). Bardzo żałuję, że poprosiłam go o pomoc dopiero na miesiąc przed półmaratonem. Bo musiał wykonać jeszcze większą pracę niż normalnie - cel główny: na trening mam znowu wychodzić z chęcią.
W Falenicy cudnie było. Prawdziwa wiosna. I tak dużo osób było, że … 😯 zabrakło numerów startowych na krótsze dystanse. Ci, którzy biegli 1 lub 2 kółeczka mieli numery startowe na 10 km. Może dobrze, że wybrałam Falenicę. Właśnie - użyłam słowa i-pod. Tak, tak. Mam piękne niebieskie urządzenie, o którym od dawna marzyłam. Już się w nim zakochałam. Pasuje do moich ukochanych butków (Vomero3) i koszulki do półmaratonu. I pozwoli mi na wzięcie udziału w rywalizacji Ona czy On. Oczywiście musi być ona - przekonamy się o tym 19.04. w Parku Skaryszewskim.
Ja się zapisałam, opłaciłam. Teraz tylko trzeba zdobywać dla nas kobiet kilomery. Świetne w swojej prostocie. Oj, niełatwo biega się w bawełnianej koszulce. Szkoda, że mam tylko czerwone koszulki fintessowe "Adidas". Gdybym miała niebieską dryfit, chyba zrobiłabym sobie napis KTB. I już. który miał być dniem wolnym od biegania. Wieczorem wybrałam sie na trening do mojego ulubionego instruktora. Niestety, zamiast Trasą Łazienkowską pojechałam przez centrum. Przez godzinę nie udało mi się dotrzeć do Pl. Trzech Krzyży.
Przeczytaj także: Woda mineralna Józef: Zalety
Przygotowania do Carrefour Półmaratonu Warszawskiego
Na kilka dni przed rozpoczęciem 4. Carrefour Półmaratonu Warszawskiego składamy jeden z ostatnich meldunków z przygotowań do startu. Przede wszystkim zachęcamy wszystkich do zapoznania się z oficjalnym informatorem biegu, który jest dostępny na naszej stronie internetowej. Zawiera on wiele informacji praktyczynych, ale i sporo tekstów, które pozwolą wczuć się w klimat biegu i poczuć nadchodzącą wiosnę. Informator w formie papierowej każdy uczestnik biegu otrzyma też w Biurze Zawodów.
Niezdecydowanym i maruderom przypominamy przy okazji, że zapisy na stronie internetowej trwać będą tylko do 26 marca i tylko do tego dnia opłata startowa będzie wynosić 55 zł. Płatność w biurze to wydatek 80 złotych - nie warto zwlekać. Tym bardziej, że już 4416 osób zdążyło wypełnić formularz zgłoszeniowy i chyba trudno odmówić sobie przyjemności startu w takim tłumie i w takim miejscu.
Oprócz wielu atrakcji, które czekają uczestników imprezy (Nocne Manewry, możliwość spotkania i biegu w półmaratonie z samym Jeffem Gallowayem, konkurs na najlepsze półmaratońskie przebranie) przygotowaliśmy jeszcze jedną niespodziankę. Zawodnicy, których do tej pory mogliśmy oglądać tylko na podium albo w pierwszej strefie startowej - czyli faworyci biegu - będą w piątek i w sobotę uczestniczyć w pracy Biura Zawodów jako wolontariusze i wydawać pakiety startowe uczestnikom półmaratonu. Może i do Ciebie uśmiechnie się szczęście i otrzymasz numer startowy - a może i autograf - z rąk Gosi Sobańskiej, Pawła Ochala, Michaela Karoneia albo Alemayehu Shumye?
Skoro już o faworytach mowa to nie sposób nie zacząć już mysleć o tym, jak rozwinie się walka na trasie. Wśród mężczyzn czeka nas prawdziwa uczta - rewanż za wrześniowy maraton. Trzykrotny triumfator półmaratonu Kenijczyk Michael Karonei podnosi rękawicę rzuconą mu przez Etiopczyka Alemayehu Shumye. Shumye wygrał z Karoneiem na dystansie maratońskim, ale na trasie o połowę krótszej może być odwrotnie. Jednego możemy być pewni - fantastycznej walki i świetnych wyników.
Za plecami tej dwójki o jak najlepsze czasy powalczą młodzi polscy biegacze - Damian Witkowski, Błażej Brzeziński i świeżo upieczony mistrz Polski w przełajach Mariusz Giżyński. Towarzystwo Pawła Ochala i Michała Kaczmarka jest gwarancją tego, że i Polacy mogą pokusić się o niezłe czasy. Wśród pań od roku wszyscy myślą o jednym - aby Małgorzata Sobańska pobiegła o 2 sekundy szybciej. Przed rokiem tyle zabrakło jej do rekordu Polski. Jak będzie tym razem? Odpowiedź poznamy 29 marca o godz. 11.11 i… no właśnie, ile sekund?
Oprócz pani Małgosi na trasie zobaczymy między innymi trzykrotną olimpijkę na dystansie 1500 metrów Annę Jakubczak, która startem w Warszawie zaczyna walkę o czwartą olimpijską nominację - tym razem w maratonie! Nie zabraknie trzeciej przed rokiem Ukrainki Angheli Averkovej, piątej - Natalii Sergeievey z Rosji i czwartej na mecie ostatniego maratonu Tanith Maxwell z RPA. No i jest jeszcze Meseret Dugo z Etiopii.
I jeszcze jedna informacja - medale i numery startowe czekają już na uczestników półmaratonu w Afganistanie i Libanie. Polscy żołnierze dołączą do nas nie tylko duchem, ale i ciałem i otrzymają takie same medale, jak biegacze w Warszawie.
Treningi i kontuzje
Dziś gościnnie pojechaliśmy z koleżankami i kolegami z Ochoty z rewizytą do Pruszkowa (Międzyszkolny Ośrodek Sportu) do Iwony i Grzegorza. Świetnie nas przyjęli - dobry ośrodek, bieżnia. I jakie zaplecze. Każdy z nas robił swój trening, a jednak robiliśmy go wspólnie (3×100 m, 3×2 km). Sama radość. Do pewnego momentu.
Po raz pierwszy była z nami koleżank z Wilanowa. Do tej pory trenowała na bieżni. To był jej pierwszy raz na świeżym powietrzu. Koledzy nas wspierali. Dostałam też radę, jak biegać bardziej efektywnie. Okazało się, że zbyt sztywno trzymam ręce. Jarek mówił mi już o tym, jednak nie potrafię tego zmienić. Starałam się jednak. Po zakończeniu okazało się, że jest już za mało czasu, abym zdążyła na umówione spotkanie KTB (umówiłam się o 12:00). Udało mi się dojechać "tylko" 45 min później. Dziewczyny zmarznięte niesamowicie. Ja niestety też. A fioletowa byłam chyba dlatego, że po poprzednim treningu wszystkie rzeczy miałam mokre (włosy też). Zmieniłam koszulki i kurtkę, ale niestety nie wzięłam prysznica. Po przybyciu na miejsce miałam na sobie tyle rzeczy, że … 2 koszulki, 2 kurtki biegowe (!!!). I nadal było mi zimno.
1) W ubiegłym tygodniu w ogóle nie trenowałam, bo miałam zapalenie zatok. W tej sytuacji nie powinna ćwiczyć. Lekarz stwierdził, że sportowcy (!) są delikatni, jak dzieci.
Z dość dużą niechęcią zapisałam się. Bo w końcu nic mi nie jest - od czasu do czasu pokaszlę sobie, jestem zmęczona, puls skacze niesamowicie wysoko, … No przecież każdy widzi, że jestem zdrowa. Udało się. Termin dostałam już na dzisiaj. Szczęściara. Cały wieczór spisywałam co mi jest i dziś odczytałam lekarzowi potężną listę. Nie załamał się. Dzielny człowiek. Po zbadaniu orzekł, że mam zapalenie zatok. I dał zwolnienie. Do piątku.
Półmaraton - relacja z trasy
Rano ledwie wstałam, bo nie spałam pół nocy. Dobrze, że ważniejsza jest poprzednia noc.Tragedia. Od czego jednak przyjaciele - "ochotnicy". Są cudowni. Zaczęliśmy od wspólnego zdjęcia, później toalety, krótka rozgrzewka i na start. Ubrałam się już w domu, jednak na miejscu zostałam tylko w koszulce Dry-fit i kurteczce biegowej, którą i tak zdjęłam po pierwszym kilometrze. Mój plan 2:30 (początkowe przygotowania nie pomogły mi i dopiero od końca lutego korzystałam z rad trenera Nike, a także mojego poznańskiego kolegi).
Odnalazłam pacemakera - Ewę. Wiem, że świetnie prowadzi. Godzina zero: start. I … nic. Stoimy. W trasę ruszyliśmy 4,5 minuty później. Niespiesznie, bo też nie było innej możliwości. Ucieszyłam się. Rozgrzewka składała się bowiem wyłącznie z rozciągania. Tempo wydało mi się zbyt wolne. Pomyślałam jednak, że początek pokonam razem z Ewą, a po 10 km przyspieszę.
Piękne widoki, trasa była naprawdę fajna. Taka wycieczka biegowa. Nawet nie wiedziałam kiedy pokonałyśmy pierwsze 5 km. Pierwszy wodopój, pierwsi znajomi kibice. Podoba mi się coraz bardziej. Po drodze mogłyśmy porozmawiać o różnych sprawach, jak to kobiety 🙂
Przy dziesiątym kilometrze poczułam, że buty, w ktorych biegam, są niewygodne (w domu okazało się, że to nie buty, a skarpety. W tunelu jeden z biegnących z nami kolegów zaczął śpiewać. Okazało się, że jest z chóru UW (występowali w czasie ostatniego maratonu). Cudnie. Kawałek dalej - bębniarze. Oj, dali czadu. Poderwali chyba nie tylko mnie. W okolicach 15-16 km zaczęłam żałować, że wcześniej nie zjadłam wziętych ze sobą żeli (straszliwie słodkie, trzeba je popić). Dotrwałam do ostatniego wodopoju przed Sanguszki i tu popłynęłam. Zatrzymałam się i zaczęłam pić wodę z każego stolika - musiałam spróbować, na którym stoliku jest najlepsza woda. Zkończyłam PowerAde - słodki.
Po czym podeszłam "podbiegiem". I jeszcze kaszel - oj, nie wyzdrowiałam całkowicie. W ten sposób zgubiłam swoją prowadzącą. I tu z pomocą znów przyszła ochotniczka - Bożena. Zabrałam się z nią. Dzięki obu dziewczynom mam sie czym pochwalic - ZYCIOWKA (2:28/ 2:23 netto). Oczywiście przy pierwszym półmaratonie w życiu trudno byłoby nie zrobić życiowki.
tags: #woda #woda #czysta #woda #bez #niej

