Problemy z Oczyszczalnią Ścieków w Olsztynie: Od Sporów o Działki po Nietypowe Odpady

Oczyszczalnie ścieków, choć niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania miast i gmin, często stają się źródłem konfliktów i problemów. Nie inaczej jest w przypadku Olsztyna, gdzie problemy z oczyszczalnią ścieków przybierają różne formy - od sporów o działki, przez nietypowe odpady w kanalizacji, po protesty mieszkańców przeciwko rozbudowie.

Spór o Działkę w Węgajtach

Jednym z problemów jest spór o działkę w Węgajtach w gminie Jonkowo. Rolnik, który wydzierżawił teren od gminy, napotkał na trudności związane z jego uporządkowaniem. Gmina twierdziła, że na działce znajduje się urobek z oczyszczalni ścieków, który może być wykorzystany jako nawóz. Rolnik zlecił prywatną ekspertyzę, która wykazała, że są to raczej gleby lżejsze, piaszczyste, przepuszczalne.

Mimo alarmujących ustaleń, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, uznając, że nie doszło do naruszenia prawa. Poszkodowany złożył zażalenie. Urząd Gminy w Jonkowie dostarczył dokumentację, która zawierała m.in. wyniki badań gleby prowadzonych tam na terenie tych działek. Z tych dokumentów wynikało, iż żadne normy zanieczyszczeń nie zostały przekroczone. Opierając się o takie materiały, prokurator zatwierdził wydaną przez funkcjonariuszy policji decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa. I wpłynęło na nie zażalenie ze strony pełnomocnika zawiadamiającego. Rolnik liczy, że decyzja sądu odwróci losy sprawy. Chcieliśmy rozwiązać problem z panem dzierżawcą.

Nietypowe Odpady w Kanalizacji

Kolejnym problemem, z którym borykają się oczyszczalnie ścieków, jest wrzucanie do kanalizacji odpadów, które nie powinny się tam znaleźć. Jak pokazuje historia z Wielkopolski problem nie dotyczy jednak tylko stolicy Małopolski a całej Polski. Rzucanie odpadów do kanalizacji może prowadzić do wielu poważnych problemów. Przede wszystkim śmieci wrzucane do rur często powodują zatory, co skutkuje awariami sieci kanalizacyjnej, wybiciem studzienek i kosztownymi naprawami. Dodatkowo, substancje takie jak leki czy chemikalia niszczą mikroflorę oczyszczalni ścieków, utrudniając skuteczne oczyszczanie wody i szkodząc środowisku. Odpady takie jak patyczki do uszu, leki czy farby są trudne do usunięcia i mogą dodatkowo zanieczyszczać środowisko. Warto też pamiętać, że resztki jedzenia trafiające do kanalizacji przyciągają szczury, co sprzyja wzrostowi populacji tych gryzoni i zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania się chorób.

W Słupi (woj. wielkopolskie) w sobotę nietypowe produkty zatkały rurociąg. Nie wszyscy, którzy wypieków mieli za dużo, zdecydowali się jednak na wyrzucenie pączków do kosza. Teraz się okazuje, że na równie dziwny pomysł pozbycia się pączków wpadł ktoś w województwie wielkopolskim. Niezjedzone wypieki trafiły do przepompowni w Słupi, o czym poinformowały Wodociągi Kępińskie. "Przypominamy, że kanalizacja nie jest miejscem na odpady spożywcze, a takie sytuacje mogą powodować poważne awarie. Kampanie na temat tego, czego nie można wrzucać do sedesu czy zlewu, prowadzą od lat Wodociągi Miasta Krakowa.

Przeczytaj także: Konserwacja filtra Ursus C-330

Traktowanie kanalizacji jako śmietnika to problem nie tylko Olsztyna a całej Polski. Z kanałów pracownicy wydobywają nawet takie przedmioty jak: garnitur, firankę, czy cegły. Absurdalne znaleziska powinny dać do zastanowienia i skłonić do refleksji.

- Największa zmora olsztyńskiej kanalizacji to odpady tj. chusteczki nawilżane, patyczki do uszu, tłuszcze. Ludzie wrzucają je bez zastanowienia. Robią to, bo po prostu stoją blisko toalety. Wynika to też z ich nieświadomości, niekiedy z bezmyślności. Podobnie jest z piachem z butów mytych w wannie czy w umywalce. Taka ziemia czy piach zatyka kanalizację - mówi Andrzej Brudniak, dyrektor Zakładu Gospodarki Ściekowe. - Ludzie myślą często “wrzucę tylko jeden patyczek, chusteczkę”, jednak później wpadają kolejne i kolejne. Kiedy pomyśli tak 40 czy 50 tys. osób to zaczyna tworzyć się nie miały problem. Dla przykładu co miesiąc musimy utylizować ok. 40 mg skratek i 40 mg piasku.

- Na zdjęciach te zanieczyszczenia są bardzo dobrze widoczne. Ale to nie koniec problemów. Urządzenia i obiekty trzeba czyścić, bo rurociągi, pompy i mieszadła się zapychają - mówi Andrzej Brudniak. - Aby tego uniknąć stosujemy kraty, rozdrabniarki, a to są po prostu kolejne urządzenia, które generują koszty inwestycyjne i eksploatacyjne tj. Oprócz tego typu odpadów do kanalizacji trafiają niekiedy takie rzeczy, że pozostaje tylko złapać się za głowę.

- W olsztyńskiej kanalizacji dawno temu przypłynęły małe prosiaki. Inne nietypowe rzeczy, które zostały znalezione to m.in. deski, taczki, czy padlina. Podobno w latach 80 na kratach znaleziono dolary. Handel dolarami był wtedy zabroniony.

Sieć kanalizacyjna to nie śmietnik, to podstawowa rzecz, a bezmyślne zachowania nie pozostają bez konsekwencji.

Przeczytaj także: Rozwiązywanie problemów z pakietami rozsączającymi

Protesty Mieszkańców Przeciwko Rozbudowie Oczyszczalni

Mieszkańcy Odrzykonia i osiedla Pod Wilczą Górą w gminie Olsztyn mają wrażenie walki z wiatrakami, chociaż właśnie powiewu świeżego powietrza im brak. Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Gminy Olsztyn Orle Gniazdo, któremu przewodniczy Artur Cecota reprezentuje interesy mieszkańców.

Stowarzyszenie, czynnie uczestnicząc w postępowaniu, wielokrotnie zgłaszało zastrzeżenia do projektu rozbudowy oczyszczalni ścieków w bliskości zabudowań, wskazywało na zagrożenia związane z funkcjonowaniem tak dużego obiektu na okolicznych mieszkańców. To stowarzyszenie dążyło i naciskało na władze Miasta i Gminy Olsztyn w sprawie dialogu społecznego. Niestety bez zainteresowania ze strony władz Miasta i Gminy Olsztyn. Podkreślić należy, że mówimy o budowie nowej, znacznie większej oczyszczalni, dla której istniejące budynki po przebudowie będą stanowić wyłącznie zaplecze.

Stowarzyszenie proponowało i wskazywało rozwiązania alternatywne w stosunku do przedkładanych planów rozbudowy, które były akceptowane przez protestujących mieszkańców, a nie znalazły uznania władz Miasta i Gminy Olsztyn oraz Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji okręgu częstochowskiego, eskalując tylko protest mieszkańców. Na przestrzeni kilku lat można było, wykazując się odrobiną dobrej woli, chociaż spróbować przeprowadzić niezbędne prace planistyczne i dokonać zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, oddalić oczyszczalnię od zabudowań, a pewnie bylibyśmy bliżej zakończenia trwającego protestu, być może już z nowym obiektem.

Rodzi się więc pytanie czy mieszkańcy Biskupic, Turowa, Zrębic, Bukowna, Krasawy chcieliby mieć oczyszczalnię ścieków zaspokajającą potrzeby całej gminy Olsztyn tuż za swoim ogrodzeniem? Społeczność Odrzykonia i osiedla Pod Wilczą Górą mówią TAK dla oczyszczalni ścieków, która z pewnością pobudzi rozwój gminy, prosząc wyłącznie o poszanowanie ich praw i woli.

Mając na uwadze systematyczny rozwój Gminy Olsztyn i dopuszczenia terenów pod zabudowę zapewne za kilka lat znów staniemy przed kolejną decyzją o rozbudowie oczyszczalni, z uwagi na niewystarczającą przepustowość konieczną dla skanalizowania obszaru całej gminy.

Przeczytaj także: Poradnik: Awarie oczyszczaczy Xiaomi

Wszystko zaczęło się w roku 1977, gdy jeszcze żyli moi dziadkowie, których władze poinformowały o wywłaszczeniu z ich kawałka ziemi. Dziadek ze zgryzoty zmarł we wrześniu tego samego roku, a babcia 9 dni po nim. Zaraz potem w grudniu, po świętach w 1977 roku dostaliśmy powiadomienie o zajęciu prawie 7 tysięcy mkw. ziemi. I… powstał parking, bo w latach 70-tych nikt jeszcze o oczyszczalni nawet nie wspominał. Ziemia moich dziadków sąsiadowała z dwoma zalewami. Wkoło był teren rekreacyjny i dlatego zjeżdżało się tam dużo turystów, zwłaszcza w weekendy, więc ten parking był potrzebny.

Po kilku latach jednak woda w zalewach wyschła i parking nie był już tak oblegany. W 1993 roku moi rodzice dowiedzieli się, że na części parkingu ma powstać oczyszczalnia ścieków. Moja mama napisała do gminy pismo, że się nie zgadza. Przypomniała, że zabrano nam już 6.400 metrów, a teraz zagraża nam taka inwestycja obok naszego domu.

Znalazł się deweloper, który kupił kawałek terenu. W tej chwili jest tam osiedle Pod Wilczą Górą. Ten deweloper porozumiał się z ówczesnym wójtem Olsztyna, żeby obok naszych nieruchomości, na dawnym parkingu powstała oczyszczalnia, bo jest potrzebna, by ścieki odprowadzać z takiego prestiżowego osiedla. Mamie mojej wtedy tłumaczono, że to będzie malutka oczyszczalnia, wszystko będzie zamknięte, pod dachem, żeby się nie martwiła.

Budowa ruszyła pod koniec lat 90-tych. Najpierw teren dawnego parkingu był własnością Dyrekcji Okręgowej Dróg Publicznych w Katowicach, a potem decyzją wojewody częstochowskiego Szymona Giżyńskiego, 3 grudnia 1998 roku przeszedł na własność gminy Olsztyn.

Rzeczywiście, na początku oczyszczalnia obsługiwała tylko nowe osiedle Pod Wilczą Górą i samą miejscowość Olsztyn. Przepustowość wtedy była przewidziana do 400 m3, a w tej chwili jest już 900 m3 na dobę.

Doszło do spotkania wójta z mieszkańcami. Pierwsze odbyło we wrześniu 2017 roku na parkingu w obecności wójta i wodociągów częstochowskich. Później coraz więcej osób włączało się w nasz protest. Stowarzyszenie Orle Gniazdo reprezentowane przez Artura Cecotę działa już od kilku lat i występuje razem z nami przeciwko rozbudowie oczyszczalni w tej lokalizacji.

Ale dlaczego obok naszych działek? Nie ma przepisów odnośnie odległości, jednak w 2020 roku powstał dokument „bezpieczne odległości”. Według tych zapisów, odległość oczyszczalni od zabudowań powinna wynosić co najmniej 1.500 metrów.

Jeżeli cały czas wożą smrody pod naszymi oknami i jeżdżą wozy z szambem, to nikt normalny nie chce mieszkać obok oczyszczalni, z której śmierdzi, która jest zagrożeniem zdrowotnym, psychicznym nawet. Śmierdzi naprawdę bardzo, zwłaszcza zimą, gdy jest wilgotno. W momencie gdy coś wypompowują, to my ten smród czujemy. Gmina nam mówi, że gdy oczyszczalnia zostanie rozbudowana, to będzie nowocześniej i nic nie będzie śmierdzieć. My mieszkańcy w to nie wierzymy. Jeżeli ja mam mieć osadniki wtórne i reaktor biologiczny przy mojej działce, to jak mam żyć…?

My rozumiemy, że oczyszczalnia jest potrzebna, ale prosiliśmy, by te ścieki przekierować do oczyszczalni Warta w Częstochowie. Nawet częstochowskie wodociągi opracowały trzy obszerne koncepcje, łącznie z kosztorysami, gdzie taka możliwość była wskazana. Takie rozwiązanie byłoby idealne. Ponadto wnioskowaliśmy o rozbudowanie tej oczyszczalni w drugą stronę, gdzie są lasy. Ale uparto się, by budować w stronę zabudowań, naszych i osiedla Pod Wilczą Górą, gdzie ludzie kupowali działki ze względu na walory Jury, przyrody, żeby mieć spokój i czyste powietrze. A w tej sytuacji wartość tych działek spadła i nie będzie chętnych na ich kupno. Kto będzie chciał mieszkać w sąsiedztwie oczyszczalni? Więc wołamy o zrozumienie!

W międzyczasie zmieniła się rada gminy. Mamy nadzieję na powstrzymanie zagrażającej nam inwestycji, która w moim przypadku całkowicie ogranicza mi swobodę użytkowania mojej własności. Jako strony postępowania zaskarżyliśmy decyzję środowiskową.

Zanieczyszczenie Substancją Ropopochodną

Do zdarzenia doszło 18 grudnia w godzinach popołudniowych, kiedy pracownicy oczyszczalni ścieków stwierdzili obecność substancji ropopochodnej. Wezwana na miejsce straż pożarna ustawiła zapory sorpcyjne na terenie oczyszczalni oraz prewencyjnie na rzece Łynie. Strażacy oczyszczali również osadnik z substancji nieznanego pochodzenia - smolistej, cuchnącej mazi. Łącznie zebrano jej 14 m sześc.

Ponieważ nie stwierdzono obecności substancji na żadnej z przepompowni ścieków, istnieje domniemanie, że dokonano zrzutu substancji bezpośrednio z cysterny do studni kanalizacji sanitarnej w rejonie osiedla Redykajny lub ul. Rzeczniczka Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Anita Chudzińska poinformowała, że oczyszczalnia ścieków pracuje już normalnie. W środę strażacy wezwani przez pracowników zebrali przez kilka godzin z powierzchni urządzenia ok. 14 metrów sześciennych zanieczyszczenia.

Strażacy wezwani przez pracowników zebrali przez kilka godzin z powierzchni urządzenia ok. Przypuszczamy, że jednorazowy zrzut nastąpił do kanalizacji sanitarnej prawdopodobnie w rejonie osiedla Redykajny blisko oczyszczalni, bo zanieczyszczenie nie przechodziło przez żadną z przepompowni. Dodała, że gdy substancja została zauważona przez pracowników oczyszczalni z użytkowania zostało wyłączone zanieczyszczone urządzenie. Oczyszczalnia pracuje już normalnie, do rzeki Łyny substancja się nie przedostała - wskazała. Służby chcą ustalić sprawcę zanieczyszczenia.

Apelujemy do mieszkańców, którzy mogli widzieć jak sprawca być może z cysterny zrzuca ropopochodną substancję do studzienki kanalizacyjnej, by powiadomili policję albo Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji - dodała Chudzińska.

tags: #problem #z #oczyszczalnia #ścieków #olsztyn

Popularne posty: