Odwrocona Panna Młoda: Horror i Fabuła
- Szczegóły
Punkt wyjścia fabuły już sugeruje ciekawą zabawę i korespondencję z gatunkiem, jakim jest slasher.
Slasher jako hołd i parodia
Obraz Herriera i Ormsby'ego to kolejny zgrabny przykład filmu o filmie. Z jednej strony to całkiem wdzięczny slasher, z drugiej zaś głęboki hołd złożony temu gatunkowi wraz z jego ikonografią: od postaci nastolatków aż po osobę mordercy.
Miejskie legendy w horrorze
Kto z nas nie zna najbardziej popularnych miejskich legend, które powtarzane z pokolenia na pokolenie nabierały znamion realności i przerażały mimo braku dowodów na ich autentyczność? Ich popularność postanowili wykorzystać również twórcy horroru "Ulice strachu" (w oryginale „Urban Legends” - czyli z angielskiego właśnie miejskie legendy).
Tym razem morderca działa dużo bardziej kreatywnie, ponieważ uśmierca nastolatków zgodnie z prawidłami najsłynniejszych miejskich legend. Znacie ich treść i pochodzenie? Film będzie dla Was olbrzymią frajdą. Nie znacie? Warto przed seansem poczytać, aby w pełni czerpać z niego radość.
Postmodernizm w "Piątku trzynastego"
"Piątek trzynastego" doczekał się już niedługo po premierze pierwszej części swojej podróbki, która może być traktowana nie tylko jako niezła parodia historii Jasona, ale również motywów slasherowych jako takich.
Przeczytaj także: Sterowniki i usterki ASUS K52J
Mimo cech typowego slashera (są wszak i morderca, i głupie nastolatki na wakacyjnym obozie) film skonstruowany jest tak, aby wszystkie te schematy obśmiewać. Nie bez powodu kolejne części noszą podtytuły "Smutni obozowicze" i "Nastoletnie odpady". Idee postmodernizmu na gruncie tego filmu zostały wyjątkowo kreatywnie zaszczepione.
"Coś za mną chodzi" - perełka dla fanów slasherów
Wielkim zwycięstwem (chociaż nie dla każdego) dla fanów kina grozy jest tegoroczna premiera „Coś za mną chodzi”.
Historia nastolatki, która po seksie z nowo poznanym chłopakiem prześladowana jest przez niebezpieczną klątwę, to prawdziwa perełka dla widzów znających charakter slasherów - klimat typowy dla takich mistrzów jak chociażby John Carpenter czy analizowanie poszczególnych motywów składających się na ikonografię gatunku (od amerykańskiego przedmieścia po krytykę seksualności). „Coś za mną chodzi” to standardowy film o filmie.
Na nic się tu mają próby logicznego wytłumaczenia całości. Historia powstała po to, aby zebrać w 1,5h historii całą tradycję wypracowaną na przestrzeni kilkudziesięciu lat istnienia gatunku. Udało się?
"Oszukać przeznaczenie" - śmierć jako morderca
Pojawienie się tego tytułu w tym zestawieniu może dziwić. I słusznie! Niemniej jednak cała seria "Oszukać przeznaczenie" to prawdziwe novum na gruncie gatunku, który został w wielu przypadkach przeżarty schematami.
Przeczytaj także: Zastosowanie wężyków do filtra osmozy
Opowieści o kolejnych grupach młodych ludzi, którzy wymykają się śmierci przy pomocy sobie tylko znanego wzoru, noszą pewne znamiona postmodernizmu. „Oszukać przeznaczenie” to jeden z niewielu slasherów, w których postać mordercy tak naprawdę nie istnieje. Mordercą jest tu sama śmierć, która zdaje się być metaforycznym podjęciem dyskusji z estetyką gatunku.
Śmierć jest tu odmitologizowana. Bohaterowie o niej rozmawiają, analizują i próbują przechytrzyć poprzez dotarcie do sedna jej „działania”.
"Siła Suki - Trylogia" - teatr wobec przemocy
Carolina Bianchi, brazylijska performerka i reżyserka, z pełną świadomością używa napięcia między medium teatru, z jego powtarzalnością i detalicznie zafiksowaną strukturą, a performansem jako niepowtarzalnym materialnym i cielesnym zdarzeniem, w którym działający podmiot nie daje się oddzielić od samego dzieła.
Początkowy wykład trwa niespełna godzinę. Bianchi siedzi przy białym stole ustawionym na pustej scenie, sama ubrana także na biało, z mikrofonem w ręku na tle wielkiego ekranu projekcyjnego. Przed nią leży potężny stos kartek, z których odczytuje efekty researchu, jaki wykonała - „niepokojących ćwiczeń pamięci - jak mówi - dla których źródłem jest być może gwałt”.
Siła Suki - Trylogia. Rozdział 1: Panna młoda i śpiący Kopciuszek, reż. Carolina Bianchi / fot. Pierwszoosobowa narracja dotycząca zmagania z badanym tematem, skrajnie afektywny sposób wypowiadania wskazują, że Bianchi mówi o własnym doświadczeniu, a czarna dziura traumy, wokół której krąży - „jak pies, jak szczur” - jest jej własną wyrwą w pamięci (autorka w wywiadach potwierdza, że tak jest w istocie).
Przeczytaj także: Odwrócona osmoza: Twój przewodnik
Od męskich dzieł wielkiej europejskiej kultury przechodzi wprost do radykalnej feministycznej sztuki, a więc znów do własnego doświadczenia twórczyni wpisującej się w długą genealogię artystek badających granice ciała i jego relacje z przemocą oraz władzą.
Działanie Bianchi jest więc reenactmentem tamtego performansu, a zarazem powtórzeniem realnego doświadczenia przemocy, które pozostawiło nieusuwalny ślad w jej ciele.
Powtórzeniem tego, czego nie można powtórzyć, bo pozostaje niedostępne świadomej pamięci, a co zarazem zgodnie z logiką traumy bezwzględnie domaga się powtórzenia. Powtórzeniem wpisanym w ramy teatru, powtarzanym każdego wieczoru, gdy grany jest spektakl, bo tylko teatr „jest w stanie znieść tego rodzaju powtórzenia”.
Najważniejszym performansem, który Bianchi rekonstruuje w swoim wykładzie, jest Brides on Tour Pippy Bakki i Silvii Moro.
tags: #odwrocona #panna #mloda #horror #fabuła

