Wacław Sporski: Artysta Dojrzały i Jego Metaforyczny Świat

Wacław Sporski, urodzony w 1960 roku na Białorusi, to artysta dojrzały, ukształtowany i pewny obranej przez siebie drogi. Ukończył Państwową Szkołę Plastyczną im. A.K. Glebowa w Mińsku. W roku 1983 dał się poznać jako artysta szerszemu gronu, inaugurując działalność wystawienniczą w kraju i poza granicami Białorusi.

Od tamtej pory bierze udział w wielu wystawach, tak wielu, iż artysta zaprzestał ich rachuby (wymieńmy chociażby te w rodzinnej Białorusi, Polsce, Holandii czy nawet Japonii). Jego prace znajdują się w kolekcjach w rodzinnym kraju i poza nim.

W jego obrazach nie znajdziemy świata odwzorowanego. Świat w obrazach Sporskiego jest dalece przetworzony, nawet jeśli dotyka tematów klasycznych, takich jak martwa natura, postacie świętych, aniołów, kobiet, dzieci, widoki miast (jak kartki z podróży do Wenecji, Londynu...). Interesuje go mnogość tematów, a dobrym tematem na obraz może być tak naprawdę „wszystko” i to „wszystko” może się stać inspiracją pobudzającą proces kreacji. Życie, które samo w sobie jest inspirujące, generuje tę niezliczoną ilość transponowanych na obrazy myśli.

Obok motywów głównych, poza pierwszym planem, w planach kolejnych planach Sporski umieszcza elementy jakby „z innej bajki”, z innego świata, z innej krainy, które dopiero po wnikliwej obserwacji przynoszą konstatację o ich symbolicznym rodowodzie. Pojęcie pierwszego i drugiego planu jest płynne, a wszystko tworzy wysmakowaną całość, w którą można się zatopić, natrafiając na kolejne szczegóły. Obrazy Sporskiego są analityczne, „gęste” od detali, jednakże to „rozbicie” na fragmenty tworzy niemniej spójny i perfekcyjny.

"Maniera twórcza Wacława Sporskiego - wyraźnie indywidualna - organicznie wplata się w system artystyczny współczesnej sztuki białoruskiej. Spontanicznym wrażeniom z obserwacji i przeżyć autor nadaje nowy estetyczny sens i właśnie one tworzą głębię meritum jego dzieł malarskich. Podstawą artystyczną jego dzieł jest polisemia symboli, ukrywających w sobie subiektywne autorskie uczucia i myśli a zarazem apelujących do doświadczeń emocjonalnych i intelektualnych widza. Odsłaniając własne postrzeganie świata, artysta kreuje metaforyczną treść na styku realnych form i fantazji.

Przeczytaj także: Studium modernizmu polskiego

Wg innego historyka sztuki Natalii Pawlenko: „Jego malarstwo to poezja, mistyczny akt zbliżenia realności i wyobraźni w najbardziej nieprzewidywalnych połączeniach. Jego pędzel tak lekko wychwytuje i tak szlachetnie łączy kolory, rytmy i formy, że rodzi się niepowtarzalnie piękny i majestatyczny, znajomy, a jednocześnie tajemniczy świat, gdzie wszystko jest w ruchu, wszystko drga i faluje i jest nieuchwytne. (...) Rozbita na kawałki realność, symbole, metafory i alegorie, przechodząc przez filtr wyobraźni twórczej artysty przeobrażają się w wyrazisty, zapadający w pamięć obraz.

Natomiast sam artysta przyznaje, że „twórczość jest wstrząsającą praktyką duchową”, a najważniejsza w procesie tworzenia (jak i poza nim) jest droga - jako cel życia, ta droga do samego siebie. „Ponieważ każdy człowiek jest Wszechświatem o nieskończenie nieuświadomionych poziomach pojmowania, tak samo jak otaczający nas świat tak i twórczość nie może być pojęciem absolutnym, bądź obiektywnym. (...) Gdy człowiek wchodzi w styczność z prawdziwym procesem twórczym, to zaczyna rozumieć, że droga nie jest jednokierunkowa, że od jej środka nici biegną w różne strony”.

Bajkowy, magiczny i idealistyczny obraz - dobrze jest wierzyć, że od chwili narodzin dobry Anioł czuwa nad każdym dzieckiem, nad każdym człowiekiem. Jak pasterz, siedzi i pilnuje, żeby wszystko było w porządku, czuwa, żeby nikt i nic nie zmąciło spokojnego snu dziecka, być może nuci kołysankę (z boku widnieje napis kołybka, ros. kołysanka). Dziecka nota bene nie widzimy, dziecko jest w domyśle, schowane głęboko w starodawnym wózku. Pięknie dobrane ciepłe kolory sprawiają, że ta scena urzeka - emanuje spokojem - wierzymy, że nad nami też ktoś czuwa, Anioł, „znajomy” duch, Bóg ?

Martwe natury są często obecne w twórczości Sporskiego, jako jeden z jego ulubionych tematów. O martwej naturze można opowiadać jak o ludziach. Martwa natura to zestaw „martwych”, bo nieożywionych przedmiotów do odczytania. Dostajemy otwartą przestrzeń wizualną do reinterpretacji. Możemy się doszukiwać ukrytych obrazów, takich których artysta nie przewidział. „Ja zawsze mówię, że ludzie, to są także współpracownicy z artystą. Dlatego, że artysta może nie wszystko widzieć co namalował. Nie wszystko robi tylko artysta. Ktoś jemu jeszcze pomaga. Ktoś jeszcze pracuje razem z nim, stoi z tyłu. Gdyby tak było, żeby artysta wszystko widział, to nie byłaby sztuka”.

Oddajmy w całości głos Sporskiemu: „W białoruskich wierzeniach ludowych jest taki duszek, który odpowiada za wszystko w domu. To on jest gospodarzem. Kiedyś zostawiano nawet dla niego jedzenie, po to by dbał o dom i wszystko chronił. Kłódka symbolizuje, że on za wszystko odpowiada. U gospodarza zawsze wszystko jest pod ręką także klucz do kłódki... Nad każdym domem czuwa taki dobry duch”. (...) „Jak stoi taki stary dom, jeśli ktoś w nim żyje, to i dom mimo tego, że stary, ale żyje. A jeśli nikogo nie będzie, to on za dwa lata zgnije i nic z niego nie będzie. Dom wtedy umiera. Umiera wtedy wraz z życiem, z ludźmi”.

Przeczytaj także: Tajemnicza dziewczyna przed kościołem

„Na huśtawce” to obraz z cyklu obrazów plenerowych, powstały pod wpływem zauważonej sytuacji, radosnej chwili z dzieckiem bujającym się na huśtawce. Mamy tu zatrzymany słoneczny, letni dzień, wirujący na huśtawce świat. „Poranek” doskonale opisuje moment przejścia, oddający nastrój odchodzącej nocy i rodzącego się poranka w wyobrażonym, nieistniejącym mieście - mieście, które może być wszędzie.

„Jak idziesz i jest już nie noc, a jeszcze nie rano,... taki przejściowy moment kiedy noc przechodzi w poranek. Na ulicy są jeszcze światła, a niebo ma już taką poświatę. Zawsze. Jak idziesz do lasu jest taka chwila, że ptaki jeszcze nie śpiewają, a potem wszystkie nagle zaczynają swój poranny radosny śpiew. Taki moment jest także mieście”. Tajemnicza noc, a w nocy może się wiele zdarzyć. To kolejne nieistniejące, zaledwie wyobrażone a zarazem pulsujące, namacalne miasto które żyje swoim nocnym życiem. Kopuła kościoła wskazuje być może na miasto o tradycji chrześcijańskiej, a więc europejskie albo amerykańskie. Ale każdy może sobie wyobrazić swoje miasto: Rzym, Warszawę, Nowy Jork...

To nocna randka z miastem i randka tych którzy flirtują z miastem i ze sobą. „To taka nocna kompozycja, taki spacer. Wieczorem, kiedy ludzie wychodzą. W dużym mieście jest dużo ludzi. Wszystko jest możliwe wtedy, spotkanie dwojga ludzi, nocna randka”.

Mała uliczka, w małym mieście, z małymi kamieniczkami. Przyjemność patrzenia polega na świadomości, że gdzieś blisko lub daleko taka „mała uliczka, w małym mieście, z małymi kamieniczkami” istnieje realnie. Może to jest wspomnienie rodzinnego miasta, wakacji, wycieczki.

Sporski uchwycił na tym obrazie moment: dziewczynkę, trzymającą zebrany bukiet kwiatów. To impresjonistyczny zachwyt chwilą, sposób siadania z rozstawionymi kolanami, które tworzą ciekawy układ ciała, charakterystyczny dla małych dziewczynek.

Przeczytaj także: Różnorodne materiały w kolażu i fotomontażu

Sporski nieustannie podkreśla, że artystą kieruje „siła wyższa”, a on sam w akcie kreacji nie zawsze jest świadomy swoich ruchów pędzlem. Tutaj też miało być inaczej: miała być abstrakcja, wyszedł obraz figuratywny. Najpierw pojawił się łuk, a potem Amor. Sporski mówi: „Powiedzieć trudno, to wszystko siedzi w głowie, ale trudno wszystko wyłożyć, gdyby mówił i pisał mógłbym być dziennikarzem”. Ale autoanalizując ten obraz interpretuje jego przesłanie: „z jednej strony możemy się zadziwić jak dużo namiętności przygotowano nam życiu, ale z drugiej filozoficznie - miłość i namiętność przychodzi i przechodzi, potem zostaje tylko przeżycie” I jego wizualizacja w tym obrazie.

Kwiaty - „wiatraczki”, zbudowane z wielokolorowych plam opanowały całą płaszczyznę obrazu. Sprawiają wrażenie, że zostały w nich zawarte „wszystkie barwy świata”, sprawiają wrażenie, że drgają. Radują oczy wielością barw. Czuć tu ruch letniego powietrza. Czystość obrazu „zakłóca” tekst - nie wiadomo czy można go odczytać, czy pozostał w głowie autora, dla nas tajemniczy. Sporski często odwołuje się do perskiego poety, filozofa Omar Chajjama, żyjącego na przełomie XI/XII wieku. Który wiersz zamieścił tym razem.

Caryca Sawska to znana z przepowiedni Sybilla, królowa Saby. Podziwiamy jej profil i tajemniczą twarz, jak zastygłą przy pozowaniu. Sporski umieścił ją na wyjętym z obrazu papirusie. Przypomina egipskie królowe: Kleopatrę i Nefretete. Co „mówi” nam ten obraz?

Ten obraz to pewnego rodzaju hołd dla starszej siostry i jej opieki, która dużo dała artyście, nauczyła go czytać i dzięki temu zaszczepiła miłość do książek. Czerpiemy od innych to co nam dają, dzięki temu stajemy po trochu nimi - to prosty przekaz pokoleniowy. To co dostaliśmy przekazujemy dalej. I w jednej i drugiej siostrze - małej i dużej, rysuje się na twarzach zaduma. To obraz poważny, wprawiający raczej w nastrój melancholii, może bez „fajerwerków”, ale z pozytywnym przesłaniem.

Twarz z „Listu miłosnego” ma częściowo odniesienie do realnej osoby, częściowo wykreowana została w wyobraźni Sporskiego. To twarz-ideał, kumulująca w sobie wg autora charakter miłości. Ta twarz-kompilacja powstała pod wpływem energii, spotkanej podczas jednego z malarskich plenerów młodej dziewczyny oraz wspomnień z lat szkolnych i zapamiętanego wiersza Puszkina. Kiedy „muza” zapytała mistrza „dlaczego ta malowana twarz jest niepodobna do mnie?”, odpowiedział „ale ja chciałbym, żebyś ty taka była”’. Sporski sięgnął do swojej doskonałej pamięci i zapamiętanych ze szkoły wierszy, wpisując słowa wiersza w obraz.

Ten obraz cofa nas do czasu kiedy powstał kinematograf, ponad 100 lat w tył. Szkiełko i oko Przypomina, że wystarczy wziąć szkiełko, by móc zapisać ruch, że czasami wystarczy niewiele, by stworzyć nową jakość, by zmienić świat, który wiruje, transformuje na naszych oczach. My go zmieniamy przez nasze szkiełka. Oglądamy jedno z tańczących, „niepoprawnych” miast Wacława Sporskiego. Wszystko jest zanurzone w błękicie, niebiańskim kolorze. Widzimy fragment miasta, ale nie jest to miasto „oczywiste”. Kamienice przekształcają się w butelki, zamiast budynku stoi samowar z czajniczkiem (ale nie mamy pewności czy to na pewno samowar?), wciśnięta książka i przykuwająca największą uwagę, odwrócona tyłem kobieca postać.

Sporski mówi, że „Artysta maluje poza sobą samym”. Dzieje się tak, jakby to ktoś kierował jego świadomością, jego ręką, „nakazywał” mu uczynić taki lub inny ruch pędzlem, podpowiadał co umieścić na obrazie. „Tak jak ta kobieta. To coś takiego - po prostu ona sama tam weszła, sama się tam prosiła. To nie moja ręka malowała. Ja po prostu to zobaczyłem i namalowałem. Jeżeli tak wychodzi to znaczy, że ona powinna być w tym miejscu po prostu”.

Tytuł tego obrazu jest znamienny dla Sporskiego i pasowałby do wielu innych prac. Jego obrazy są efektem przebłysku, wyzwoleniem strumienia świadomości, a raczej podświadomości, która znajduje swoje ujście w tym co przelewa na płótno. Sporski uważa, że przez artystę przemawia coś wyższego, „ktoś” poza nim. To Bóg, wyższy byt, który kierując artystą wyzwala z mózgu idee. Tak, też ta nierozpoznana, tajemnicza siła sprawia, że Sporski maluje swoje nierzeczywiste miejsca, tańczące miasta i znajdujące się w nich budowle. Daje nam przefiltrowany przez jego strumień świadomości obraz. Teraz my możemy go przefiltrować przez swój. Te obydwa strumienie mogą się spotkać, mogą być rozbieżne, mogą wejść w dialog.

Na świątecznej kartce z okazji Walentynek objawiła się kobieta z marzeń. „To objawienie chwili, tego co odczuwasz w tym momencie. Jak piszesz, odczuwasz coś takiego, że chciałbyś ją mieć. Kochasz ją w tym momencie. A w drugim momencie może pojawić się coś innego. Ty jesteś inny i może zdarzyć się coś innego” To obraz z niedopowiedzeniem - jego koniec w postaci urwanego tekstu znajduje się dalej poza obrazem.

Gitara czeka na początek koncertu, na człowieka który będzie na niej grał. To w niej Sporski ulokował odczucia dane człowiekowi - oczekiwanie. „Architektura jawi się tu także jako muzyka. Muzyka tkwi w tej architekturze”. Czujemy jej rozedrganie i gotowość na dźwięk, który sprawi, że nie będzie już sobą stojąc w posadach, tylko ruszy do tańca.

Sporski chciał pokazać w tym obrazie największą atencję do Boga. Ale stan który towarzyszy właściwej modlitwie, czyli skupienie i koncentracja prowadzące do medytacji - jest paralelny ze stanem tworzenia, z aktem kreacji. „Jak pracuję to też jest medytacja, koncentracja. Ja się skupiam na jakimś przedmiocie.

Sporski mówi „Człowiek zawsze w życiu na coś lub na kogoś czeka” I ten obraz odzwierciedla taki stan. Jest w nim zawieszenie, niepokój, ale i nadzieja wyrażone w twarzy kobiety. I nie ma potrzeby dodawać więcej. Ja myślę, że każdy artysta zawsze maluje siebie, zostawia w obrazie jakąś część swojego charakteru...”. Tutaj twarz dostała oblicze zbliżone do żony Wacława Sporskiego.

Taki personifikuje Sporski biblijną Wiarę, Nadzieję i Miłość - trzy cnoty, które powinny być najważniejsze w życiu każdego człowieka. Na pewno są najważniejsze dla Sporskiego. Wiara z Nadzieją o „wyczyszczonych” twarzach, odwrócone w przeciwnych kierunkach wypatrują tego co sobą wyobrażają: wiary i nadziei. W centrum jest Miłość trzymająca palącą się zapałkę, bo „zapałka spali nasze marzenia o miłości. Wszystko ma swój czas, tyle ile pali się zapałka”.

Sporski podczas swoich wizyt w różnych miastach dostrzegł podobieństwo i zbieżności w - wydawałoby się całkiem odmiennych metropoliach: carskim, imperialnym Sankt Petersburgu, środkowoeuropejskiej, nowoczesnej Warszawie i - „prowincjonalnym” z naszej perspektywy - Grodnie. Trzy różne miasta, które połączył dawny wspólny duch.

„Sen młodego rybaka” - to obraz o marzeniu, największym marzeniu. Marzeniem młodego rybaka, jest jak największa ryba, ale każdy z nas nosi w sobie tę rybę, wierząc, że ją złowi któregoś ranka.

Trzy kobiety jak trzy tajemnice. Jedna stoi naga en face, wydaje się, że osiągnęła już wiek dojrzały, może go n...

tags: #naga #dziewczyna #odwrocona #tylem #definicja

Popularne posty: