Mario Budowlaniec radzi: Jak uporać się z wilgocią i przygotować ściany do malowania

Kiedy kupiliśmy mieszkanie, ściany były świeżo pomalowane, ale widoczne były liczne nierówności. Dwa lata później, podczas kolejnego malowania, postanowiliśmy skupić się jedynie na zmianie koloru. Jednak z czasem na ścianach i suficie zaczęły pojawiać się drobne pęknięcia i wypukłości, szczególnie w sypialni. Mimo wszystko, remont odkładaliśmy na później, tłumacząc się brakiem czasu i obawą przed bałaganem.

Nie przesadzę mówiąc, że farba o efekcie rosy Francesco Guardi okazała się prawdziwym objawieniem - przede wszystkim ze względu na spektakularny efekt, jaki uzyskujemy z jej udziałem, ale również dlatego, że praca z nią jest bajecznie prosta.

Przygotowanie ścian do szpachlowania

Pierwszą czynnością przed przystąpieniem do szpachlowania wcześniej malowanych ścian jest ich umycie ciepłą wodą z użyciem delikatnego detergentu - u nas to niewielka ilość szarego mydła w płynie. Po wyschnięciu ścian zaczynamy badanie stabilności podłoża - w celu określenia, czy konieczne będzie wcześniejsze żmudne szlifowanie całości. Na powierzchni ściany, ostrym brzegiem szpachelki, robimy próbę w postaci kilku przecinających się linii.

Usuwanie pęknięć i wybrzuszeń

Jak wspominałam - naszym problemem było wiele drobnych pęknięć i wybrzuszeń farby. Zaczęliśmy więc od ich skucia. Tu natrafiliśmy na pierwszy problem - wystarczyło je ruszyć, by szybko okazało się, że są znacznie głębsze, niż przypuszczaliśmy. Krytycznymi miejscami okazały się łączenia regipsów na suficie, linia łącząca proste ściany ze skosem i przestrzeń za wiszącymi półkami na ścianie zewnętrznej przy drzwiach balkonowych.

Ubytki wypełniliśmy lekkim akrylem szpachlowym Soudal - dzięki niskiej kurczliwości po wyschnięciu nie pęka i nie kruszy się. Błyskawicznie schnie i po około 20-30 minutach można go już szlifować - oczywiście przy zastosowaniu cienkiej warstwy.

Przeczytaj także: Poradnik: walka z wilgocią w mieszkaniu

Szpachlowanie - wyzwanie dla perfekcjonisty

Ta część remontu okazała się dla nas zdecydowanie najtrudniejsza, a właściwie najbardziej żmudna, bo samo szpachlowanie nie należy do szczególnie skomplikowanych czynności, wymaga jednak pewnej wprawy, której oczywiście nie mieliśmy. Pierwotnie zakładaliśmy - o, słodka naiwności!, że nie powinno nam to zająć więcej niż 3-4 dni - wszak w wykonaniu youtube'owego guru mojego Męża wszystko wydawało się banalnie proste. Nie wzięłam jednak poprawki na to, że wyżej wymieniony to jednak nie Mario Budowlaniec, tylko mój osobisty Marcin, który w życiu nie miał w rękach pacy, a mimo tego nie będzie umiał pokonać swojej natury perfekcjonisty.

Użyliśmy Gładzi tynkowej wykończeniowej RG21 Regular Acryl-Putz - to gotowy produkt, którego nie trzeba już rozrabiać- wystarczy użyć mieszadła wolnoobrotowego, po wyschnięciu jest śnieżnobiała, świetnie się ją szlifuje, optymalny efekt uzyskaliśmy po położeniu dwóch cienkich (po ok.

Jeśli mają na nich - w dotychczasowych miejscach - zawisnąć półki, po usunięciu na czas szpachlowania kołków rozporowych- oznaczmy te miejsca np. Przy szpachlowaniu narożników sprawdziła się niewielka kielnia kątowa wewnętrzna i malutka szpachelka. Podczas pracy ciężko uniknąć lądowania resztek gładzi na podłodze - warto wyłożyć ją tekturą malarską/budowlaną - sprawdza się o wiele lepiej niż folia.

Szlifowanie - droga do idealnej gładkości

Jeśli przyjdzie Wam do głowy, że po szpachlowaniu najgorsze macie już za sobą - nie wierzcie w to! To kolejna czynność, którą ciężko nazwać trudną. Wielką zaletą użytej przez nas gładzi jest to, że podczas szlifowania pył nie unosi się bez przerwy w powietrzu, tylko od razu opada na podłogę. Pierwsze szlifowanie wykonaliśmy z użyciem prostokątnej pacy do szlifowania - pracę zaczęliśmy od użycia siatki ściernej, jednak mimo wysokiej gradacji (P150) - zostawiała na powierzchni brzydkie ślady (choć to być może efekt braku wprawy w pracy z nią;), zastąpiliśmy ją więc papierem ściernym (P100).

Tu pozwolę sobie na małą dygresję - Marcin to pedant i perfekcjonista. Cokolwiek robi - musi to robić idealnie. Nieważne, czy mowa o sporcie, remoncie czy sprzątaniu - po prostu MUSI być w tym najlepszy. MUSI wszystko umieć. MUSI osiągnąć perfekcyjny efekt. Nawet jeśli jakąś niedoskonałość w efektach jego pracy miałby widzieć tylko on sam - nie potrafi sobie na nią pozwolić. Kiedyś mnie to denerwowało. Teraz - zaakceptowałam to jako nieodłączną część jego charakteru. Dlaczego o tym mówię? Tu przechodzimy do kolejnego punktu naszych prac - szlifowania w celu osiągnięcia idealnie gładkiej powierzchni. Pacę zastąpiliśmy podłużnymi kostkami ściernymi i całość kawałek po kawału była szlifowana po raz drugi. Teoretycznie na tym etapie zaleca się przechodzenie z gradacji papieru/kostki ściernej od P100 do nawet P150. W praktyce - przy wysokiej jakości gładzi - okazało się, że już gradacja P100 daje świetny efekt i tylko w niektórych miejscach konieczne było użycie kostki P120.

Przeczytaj także: Wakacje w Bodrum

Już w następnym poście zobaczycie finał sypialnianej metamorfozy i poznacie bardzo nietypowy produkt, jakim jest Farba Francesco Guardi o efekcie rosy. Pokażę Wam też, jakich przygotowań wymaga ściana, byśmy mogli cieszyć się najlepszym efektem po położeniu właściwej farby.

Przeczytaj także: Poradnik pomiaru wilgotności

tags: #mario #budowlaniec #wilgotność #porady

Popularne posty: