Recenzja spektaklu "Księżniczka na opak wywrócona"

„Księżniczka na opak wywrócona” to maciupeńki traktat filozoficzny o maskach i pozorach, rzeczywistości i ułudzie. Rymkiewiczowska najsłynniejsza imitacja trafiła do tv, czyli pod strzechy - "Księżniczka na opak wywrócona" - dowolny przekład, a raczej "próba odtworze­nia oryginału innym językiem" calderonowskich aż dwu utworów o swoistym dworskim qui pro quo.

Spektakl wyreżyserował Paweł Aigner - znany z błyskotliwych, pełnych humoru i brawurowych inscenizacji klasycznych tekstów. Jan Englert wystawia dramat Calderóna w znakomitej imitacji Jarosława Marka Rymkiewicza. Przedstawienie jest imitacją siedemnastowiecznej komedii Calderona autorstwa Jarosława Marka Rymkiewicza.

Charakterystyczna dla tego świata gra masek i piętrzące się intrygi zaburzają poczucie realności i zdolności jednostki do samostanowienia i określenia własnej tożsamości. W zamęcie, nie wiadomo już kto jest kim, a co jest czym. Przemieszane ze snem życie płynie jakby omyłkowo.

Perypetie kochanków, zamiany ról, walka o uczucia. Z ogrodniczki - księżniczka, kochankowie pogubieni, a rzeczywistość staje dęba. Szaleńcze pomysły, aktorskie transformacje i doniosłość słowa. Po prostu: potęga teatru.

"Księżniczka..." grywana czę­sto w teatrze wymaga nie lada umiejętności reżyser­skich i aktorskich, ma bowiem to odwołujące się do Calderona cacko wdzięk i dowcip swoistej comedii delle'arte (zamiana ról, nieporozumienie, afery miło­sne książąt i sług) nie przestając być humorystycz­nym wykładem względności faktów wszelkich.

Przeczytaj także: Sterowniki i usterki ASUS K52J

Gdańska premiera w tv wypadła nadspodziewanie udatnie. Reżyser, sam świetny jako Fabio, postawił na lekkość i dowcip, nie "dodając głębi" jak to czę­sto robiono z ambitną "Księżniczką...". Znalazł też aktorów, z których trójka udźwignęła tę paradę para­doksów.

Teresa Kaczyńska jako "ta Gileta", w miarę rubaszna w miarę głupio naiwna, w miarę cwana. Zo­fia Walkiewicz jako sprytna, choć niby niewinna jak róża księżniczka mantuańska. Perote, mąż Gilety, słu­ga roztropny - Jerzy Łapiński.

Spektakl miał dobre tempa, wiersz Rymkiewicza mówiono sprawnie i zro­zumiale, wymieniona trójka wręcz świetnie, humor zo­stał, gdzie trzeba, dyskretnie serwowany, gdzie trzeba - podkreślony... Słowem, dotarł do nas żart i ironia i na szczęście - głębsze znaczenie. O które tutaj zresztą chodzi.

Dialogi iskrzą, aktorzy fechtują się na słowa i żonglują konwencjami. „Księżniczka na opak wywrócona” to sceniczny żart pełen zaskakujących perypetii, zabawnych qui pro quo, zamian ról, przebieranek, intryg i gier, w które wikłają się bohaterowie, by walczyć o miłość.

Siedemnastowieczna sztuka Calderóna, łącząca w sobie cechy komedii dell’arte i teatru jarmarcznego, staje się pretekstem do opowiedzenia o zakulisowym życiu aktorów, kondycji teatru i jego magicznej sile, która sprawia, że możemy przeżyć tysiące alternatywnych przygód i uwierzyć w potęgę wyobraźni. Publiczność, niczym w sztuce „Czego nie widać”, obserwuje aktorów, którzy z niemałym trudem, dużym sprytem i niebanalnym poczuciem humoru dążą do spełnienia - finału przedstawienia teatralnego.

Przeczytaj także: Zastosowanie wężyków do filtra osmozy

Tekst Calderona staje się pretekstem do namysłu nad skutkami głębokich podziałów społecznych i ekonomicznych oraz nad możliwościami emancypacji w ramach społeczeństwa patriarchalnego i klasowego oraz opresywnych struktur językowych.

„Księżniczka na opak wywrócona” to dramat marzycielsko-miłosny, w którym świat wywrócony jest na opak, a wydarzenia pędzą w zawrotnym tempie. Bohaterowie, nie mając czasu na westchnienie i odpoczynek, omdlewają z powodu miłosnych uniesień. Czy życie jest snem, a śmierć wybawieniem? A może jest na odwrót?

Śnijmy zatem swoje role, byle obudze­nie nie było boleśniejsze niż dla nieszczęsnej Gilety...

Przeczytaj także: Odwrócona osmoza: Twój przewodnik

tags: #księżniczka #na #opak #odwrócona #spektakl #recenzja

Popularne posty: