Jakość wody w Grudziądzu i proces chlorowania: Aktualne wyzwania i przyszłość

Wraz z projektem ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę oraz zbiorowym odprowadzaniu ścieków wraca jednak pytanie: czy woda w naszych kranach jest rzeczywiście tak bezpieczna, jak słyszymy od lat? Nowe prawo miało wdrożyć unijną dyrektywę o jakości wody pitnej i przełożyć się na większy dostęp mieszkańców do informacji o tym, co płynie w ich rurach.

W tle sporu o polską ustawę stoi unijna dyrektywa w sprawie wody pitnej z 2020 roku. Przepisy dyrektywy miały zostać wdrożone do stycznia 2023 roku. Polska wciąż się z tym spóźnia, za co grożą jej kary finansowe. Sprawa trafiła już do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Woda w Kujawsko-Pomorskiem: Co wiemy?

Wraz z projektem powraca opisywany przez nas wielokrotnie temat zawartości kranówki w Kujawsko-Pomorskiem. Oficjalne komunikaty wodociągów i Sanepidu uspokajają, utrzymując że w największych miastach regionu woda spełnia obowiązujące normy i uznawana jest za bezpieczną do spożycia. Badania prowadzone są jednak według listy parametrów narzuconych przez dość przestarzałe przepisy.

Obejmują cechy mikrobiologiczne - takie jak obecność bakterii grupy coli, enterokoków kałowych czy ogólnej liczby drobnoustrojów - oraz szeroki wachlarz wskaźników chemicznych: od azotanów i azotynów, przez metale ciężkie (ołów, arsen, rtęć), po pestycydy, benzo(a)piren, cyjanki czy chlorek winylu. Woda w Toruniu i Bydgoszczy wypada w tych badaniach dobrze: dostawcy i sanepid podkreślają, że wszystkie te parametry mieszczą się w normach, często z bezpiecznym zapasem.

Problem "białych plam"

Problem zaczyna się tam, gdzie kończy się urzędowa lista substancji objętych obowiązkowym monitoringiem. Badania na obecność narkotyków, hormonów, antybiotyków czy mikroplastiku nie są dziś wymagane rozporządzeniem, więc większość zakładów wodociągowych nie prowadzi takich analiz.

Przeczytaj także: Zalety osuszaczy kondensacyjnych

Tymczasem to właśnie na te "białe plamy" w wiedzy o składzie wody od lat zwracają uwagę niezależni eksperci. Kilka lat temu głośno zrobiło się o wypowiedziach lekarza Marka Skoczylasa, który na popularnym kanale internetowym omawiał obecność trihalometanów - związków powstających m.in. podczas chlorowania, potencjalnie rakotwórczych i toksycznych dla wątroby, nerek czy serca - oraz N-nitrozodimetyloaminy, wywodzącej się z nawozów sztucznych i powodującej nowotwory u zwierząt.

Nowe wyzwania: Mikroplastik i PFAS

W ostatnich latach do katalogu obaw doszedł wszechobecny mikroplastik oraz PFAS - trwałe związki używane w kosmetykach „wodoodpornych”, opakowaniach jednorazowych i wielu produktach codziennego użytku. Unijna dyrektywa już nakazuje ich monitorowanie, ale Polka jeszcze jej nie wdrożyła.

Weto prezydenta i co dalej?

Fot. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która miała zaostrzyć kontrolę jakości wody i dać mieszkańcom więcej informacji o tym, co płynie w ich kranach. Prezydent zawetował nowelizację ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę oraz zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Nowe prawo miało wdrożyć unijną dyrektywę o jakości wody pitnej i przełożyć się na większy dostęp mieszkańców do informacji o tym, co płynie w ich rurach.

W uzasadnieniu weta prezydent nie kwestionuje ani samej unijnej dyrektywy, ani potrzeby dbania o jakość wody. Zwraca jednak uwagę, że polska ustawa idzie - jego zdaniem - dalej niż wymagają tego przepisy unijne. Mówi o „nadregulacji”, która nakłada na samorządy, wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie oraz zarządców budynków obowiązki, jakich dyrektywa wprost nie przewiduje.

Efektem miałyby być bardzo wysokie koszty związane z modernizacją sieci wodociągowych i kanalizacyjnych, wymianą armatury, rur i materiałów filtracyjnych, wdrożeniem nowych technologii uzdatniania. Konieczne byłoby też doposażenie laboratoriów w aparaturę zdolną wychwytywać m.in. PFAS, mikroplastik, mikrocystyny czy chlorany.

Przeczytaj także: Informacje o oczyszczalni ścieków

Rozszerzony monitoring jakości miałby dotyczyć również sieci wodnej wewnątrz budynków. W praktyce oznaczałoby to zakup nowego sprzętu, szkolenia pracowników, rozbudowę systemów informatycznych i zatrudnienie dodatkowych specjalistów. Przy zaledwie 14-dniowym vacatio legis prezydent uznał, że dla wielu gmin byłoby to niewykonalne bez ryzyka zakłóceń w dostawach wody i przełożyłoby się ostatecznie na rachunki.

Dodajmy, że dostawcy wody mieli obowiązkowo przeprowadzać oceny ryzyka i co sześć lat takie analizy weryfikować. Raz w roku na fakturze lub w aplikacji mobilnej miała pojawiać się informacja, ile wody dane gospodarstwo zużywa oraz ile kosztuje litr kranówki, wprost porównany z litrem wody butelkowanej. Gminy, we współpracy z dostawcami, zostałyby zobowiązane do identyfikowania osób pozbawionych dostępu do wody pitnej i podejmowania w ich sprawie konkretnych działań.

Ustawa doprecyzowywała również obowiązki dostawców wody i rolę sanepidu w nadzorze nad jakością. Co ważne, podobne obowiązki oceny ryzyka w wewnętrznych instalacjach spadłyby na właścicieli i zarządców obiektów niemieszkalnych, takich jak urzędy, szkoły czy szpitale.

Szybkie i niezawodne rozwiązania: Kontenerowe oczyszczanie wody

Kontenerowe oczyszczanie wody to idealne rozwiązanie wszędzie tam, gdzie liczy się szybka instalacja, niezawodność i mobilność systemu. Każdy kontener działa jako samodzielny system, zawierający wszystkie niezbędne komponenty - od wstępnej filtracji, przez membrany, aż po systemy chlorowania i ochrony antykorozyjnej. Nasze rozwiązania to nie tylko skuteczność, ale także komfort obsługi.

Kontenerowe stacje uzdatniania wody są w pełni zautomatyzowane - parametry pracy, dozowanie środków chemicznych oraz procesy płukania odbywają się bez konieczności ingerencji operatora. Kontenerowe oczyszczanie wody to rozwiązanie typu plug and play - stacja jest gotowa do pracy bez skomplikowanego montażu.

Przeczytaj także: Grudziądz: dostępność wody destylowanej

tags: #grudziadz #jakość #wody #chlorowanie

Popularne posty: