Czy Oczyszczalnia w Rowach Śmierdzi? Analiza Problemów z Odorem
- Szczegóły
Problem nieprzyjemnych zapachów w okolicach oczyszczalni ścieków, mleczarni i innych zakładów przemysłowych jest powszechny i dotkliwy dla mieszkańców. Artykuł analizuje przyczyny tego zjawiska, interwencje służb oraz potencjalne rozwiązania prawne i techniczne.
Zalewanie Łąk Ściekami z Oczyszczalni
Rolnik spod Praszki od 12 października alarmuje w gminie, na policji i w inspekcji ochrony środowiska, że gminna oczyszczalnia ścieków zalewa mu łąkę. Benedykt Lachowski, rolnik z Krzyżanowic (powiat oleski), hoduje bydło i skosił trawę na paszę dla krów, ale zastał zalaną łąkę.
Policjanci byli wzywani na interwencję do Przedmościa, gdzie zlokalizowana jest praszkowska Oczyszczalnia Ścieków. Sierż. sztab. Marek Kotara z komendy policji w Oleśnie informuje, że trwają czynności sprawdzające, czy doszło do awarii oraz czy na łące wylały się ścieki, czy czysta woda.
Benedykt Lachowski twierdzi, że wzywał policję i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, żeby sprawdzili, co wylewa się na łąkę, ponieważ woda śmierdzi szambem. Nie może zebrać tej trawy i dać zwierzętom.
Aneta Bugajska-Majka, prezes spółki komunalnej Oczyszczalnia Ścieków w Praszce, podkreśla, że woda, która jest na łące, nie pochodzi z oczyszczalni. Burmistrz Praszki, Jarosław Tkaczyński, pojechał na miejsce i stwierdził, że łąka została zalana, ale ten teren od zawsze jest podmokły i po opadach woda zawsze tam stoi. Dodaje, że zarośnięte i niedrożne są tam rowy melioracyjne, które powinny być utrzymywane przez właścicieli pól.
Przeczytaj także: Przydomowe oczyszczalnie ścieków Zawiercie
Sprawdzono kolektor, którym spływają do rzeki oczyszczone ścieki. Kolektor nie jest uszkodzony, nie ma też skażenia. Burmistrz dodaje, że planowana jest wymiana rury na większą w 2020 roku.
Problem Odprowadzania Ścieków przez Mleczarnię
Jeden z kanałów, którym spółdzielnia mleczarska odprowadza swoje ścieki poza teren zakładu, powoduje problemy z zapachem. W mleczarni praktycznie nic nie czuć, ale po wypuszczeniu ścieków poza teren zakładu okoliczny rów i rzeczka zamieniają się w białą ciecz. W czasie upałów mieszkający w pobliżu ludzie nie mogą wytrzymać zapachów. Szefostwo mleczarni nie widzi problemu, a Inspekcja Ochrony Środowiska twierdzi, że ścieki są w porządku.
Paweł Ameryk, były burmistrz Włoszczowy, opowiada, że przeważnie wypuszczają ścieki po godzinie piętnastej. Woda w strudze "białej" i rzece Belińskiej jest wtedy mętnie biała. Taka ciecz płynie aż pod zbiornik Biadaszek. Rowy są pełne strzępieli (osadów po ściekach z mleczarni). Wszystko śmierdzi, że nie da się wytrzymać.
Problem ten ciągnie się od wielu lat, praktycznie od czasów powstania Spółdzielni Mleczarskiej w połowie lat 70. Zawsze w tej rzece było pełno ryb, teraz nie ma nic. Nawet roślin nie widać, a te, które są oblazły już w strzępiele, uniemożliwiając ich rozwój.
Zdaniem Pawła Ameryka, problem tkwi w tym, że mleczarnia nie doczyszcza swoich ścieków na miejscu, w swojej zakładowej oczyszczalni.
Przeczytaj także: Oczyszczalnia oksydacyjna: zasady działania
Oczyszczalnia Działa Jak Nigdy
Prezes Zarządu Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej, Stanisław Skóra, nie zgadza się z takim poglądem. Twierdzi, że jeszcze nie było w historii spółdzielni, żeby oczyszczalnia tak dobrze pracowała i to przy takich upałach. Ścieki, które odprowadzają, są nawet lepsze niż te, które mają na pozwoleniu wodno-prawnym. W oczyszczalni nie ma żadnych nieprzyjemnych zapachów, chociaż trudno wymagać, żeby w oczyszczalni było jak w perfumerii.
Prezes Skóra przyznaje, że miesiąc temu mieli problem, bo zalegał im na poletkach osad, ale został już usunięty. Zainwestowali sporo pieniędzy w tę oczyszczalnią i są widoczne efekty. Zwiększyli moc przerobową, ale ścieki ograniczyli do minimum. Wszystko przechodzi przez rowy cyrkulacyjne.
Niezapowiedziane kontrole z Inspekcji Ochrony Środowiska zdarzają się dość często w zakładzie i póki co, nic rażącego nie stwierdziły. Prezes Skóra zaprasza każdego, kto ma problem, do kontaktu, zapewniając, że pojedzie na miejsce i zobaczy jak to wygląda.
Koniec ze Smrodem?
Być może antidotum na przykre zapachy z mleczarni będzie wydanie przez starostę włoszczowskiego jeszcze w tym roku tak zwanego pozwolenia zintegrowanego. Pozwolenie to normuje całość spraw związanych z ochroną środowiska, czyli na przykład powietrzem, odpadami, ściekami w większych zakładach produkcyjnych.
Cezary Nowak, kierownik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska w Starostwie Powiatowym, wyjaśnia, że na razie prowadzone jest postępowanie w sprawie wydania pozwolenia dla mleczarni, która wystąpiła już do nich z takim wnioskiem. Przed wydaniem pozwolenia Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska będzie poddana kompleksowej kontroli przez Inspekcję Ochrony Środowiska w Kielcach.
Przeczytaj także: Jak ustawić napowietrzanie?
Waldemar Wach, naczelnik Wydziału Inspekcji w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Kielcach, informuje, że mleczarnia we Włoszczowie miała różne okresy, lepsze i gorsze. W tym roku na przełomie czerwca i lipca mieli zgłoszenia od mieszkańców odnośnie nieprzyjemnych zapachów. Inspektorzy pobrali ścieki i z tego co wie, wyglądały całkiem nieźle.
Zatrucie w Kunicach
Mieszkańcy Kunic mają już dość indolencji władz i organów ścigania. Uważają, że ktoś ich zatruwa. Fetor, wydostający się z cieku wodnego biegnącego wzdłuż ich posesji nie pozwala im otwierać okien, ani odpoczywać na świeżym powietrzu. Najgorzej jest wieczorami, gdy nad ziemią unosi się mgła.
Kilka dni temu ciekiem odbierającym wody opadowe z części ul. Pułaskiego, płynęła ruda maź, wcześniej ktoś ponoć wpuścił do niego ropę. Jolanta Makowicz pokazuje, że na powierzchni utworzył się kolorowy film, dna nie było widać, a resztki płynu do teraz zalegają pomiędzy krzakami i trawą porastającą rów.
Gdy kilka lat temu Makowiczowie zaczęli się tu budować, woda była czysta. Na odcinku swojej działki zbudowali porządną faszynę i sami czyścili dno. Mąż zaczął tu nawet wpuszczać niewielkie rybki, żyły tu też żaby. Zeszłoroczna powódź zniszczyła wszystko. W tym roku w sierpniu, czarny scenariusz się powtórzył.
Tadeusz Maj, mieszkaniec sąsiedztwa, pamięta jak jego ojciec zasilał wodą z cieku staw wykopany w pobliżu domu. Hodowali tu karpie, sztuki były tak dorodne, że jedną mogły się nasycić dwie osoby. Świeżo smażone, aż pachniały.
Mieszkańcy alarmowali straż miejską, policję i przedstawicieli urzędu miejskiego, ale bez skutku. Przypuszczają, że ropa może pochodzić z oczyszczalni ścieków.
Zdzisław Czekalski, prezes Zakładu Wodociągów i Kanalizacji zaprzecza. Twierdzi, że nie używają ropy do czyszczenia zbiorników. Uważa, że ludzie sami nielegalnie przyłączają się do rowu i wpuszczają do niego substancje ropopochodne.
Rafał Fularski, naczelnik infrastruktury w Urzędzie Miejskim w Żarach, obiecał wysłać na miejsce ekipę i zbadać kwestie.
Zanieczyszczenia w Bażanowicach
Zanieczyszczenia, nieprzyjemny zapach, wzmożony ruch kołowy to problemy związane ze strefą ekonomiczną w Bażanowicach. Do tematu odniósł się radny Gminy Goleszów, Krzysztof Madejski. Sprawa ciągnie się od początku działania hal, które emitują do otoczenia środki o nieprzyjemnym zapachu. Opary przemieszczają się przy gruncie w pobliżu rowów odpływowych (gdy nie ma wiatru) - oczyszczalnia - rzeka Bobrówka. Ten aspekt dotyczy głównie odpadów płynnych i ich uciążliwości dla okolicznych mieszkańców.
Z opinii rodziców dzieci uczęszczających do szkoły i przedszkola wynika, że te ze schorzeniami górnych dróg oddechowych (astmatyczne i alergiczne), mają od czasu uruchomienia hal, częstsze problemy ze zdrowiem. Szkodliwe substancje mogą być emitowane również przez systemy wentylacyjne/kominowe.
Sołtys Bażanowic, Jan Polok, zwraca uwagę na wzmożony ruch kołowy, zwłaszcza tiry, które kursują całą dobę. Hałas jest uciążliwy, zwłaszcza w nocy, dla osób najbliżej mieszkających.
Radny Krzysztof Madejski sygnalizował problem braku chodnika i dostosowania drogi Cieszyn/Bażanowice, ale pozostał bez odzewu. Sołtys i radny podkreślają, że pieniądze, które spływają do Gminy nie wracają do Bażanowic. Sołtys złożył wniosek, aby część pieniędzy wróciła w postaci inwestycji.
Kierownik Referatu Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska, Danuta Tomiczek, poinformowała, że w sprawie nieprzyjemnych zapachów zostało wysłane pismo do Starostwa Powiatowego w Cieszynie. Problem został skierowany do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Bielsku-Białej. Prawdopodobnie zostaną wykonane pomiary stężeń pyłów w obrębie hal produkcyjnych i kompleksowa kontrola.
Wójt podkreśla, iż gmina podejmuje w tym zakresie działania przewidziane prawem. Kontrola uprawnionych organów powinna dać nam odpowiedź, ponieważ nie mamy pewności, z której hali wydobywa się nieprzyjemny zapach.
Odór w Łagiewnikach
17 września zwołano specjalną Sesję Rady Gminy Łagiewniki dotyczącą występującego odoru. Jedna z wersji mówiła, że za nieprzyjemny zapach odpowiada lokalna oczyszczalnia ścieków. Inna wymieniana przyczyna to rów, którym odprowadzone były ścieki z Cukrowni Łagiewniki.
Jan Klonowski, dyrektor biogazowni w Łagiewnikach, tłumaczył, że biogazownia jest jednym ze źródeł pozyskiwania energii odnawialnej. Energia pozyskiwana jest z biomasy w wyniku procesów biologicznych a nie chemicznych. Występujący tam zapach jest zapachem naturalnym, bowiem w biogazowni zachodzą podobne procesy, jak w żołądku krowy.
Smród w Kołobrzegu
Mieszkańcy Kołobrzegu skarżą się na ogromny smród. Fetor unosi się nad ulicami miasta. Czuć go już na ulicy Solnej. Im głębiej podążamy w kierunku Radzikowa, tym głębia smrodu staje się coraz większa.
Paweł Hryciów, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji, twierdzi, że na terenie oczyszczalni nie śmierdzi. Uważa, że na jedno z pól uprawnych pod Kołobrzegiem ktoś wylał gnojowicę i to ona jest źródłem nieprzyjemnych zapachów.
Fetor z Baryczy w Wieliczce
Mieszkańcy Wieliczki skarżą się na fetor z Baryczy, który najintensywniej atakuje w soboty i dni świąteczne. Zapraszają na "rodzinny festyn wąchania fetoru z Baryczy" w Wieliczce.
Ministerstwo Środowiska chce ulżyć tym, którzy mieszkają w okolicach niezbyt ładnie pachnących zakładów jak np. oczyszczalni ścieków. Jeszcze w tym roku ma być gotowa ustawa odorowa.
Mieszkańcy wsi Wielkanocy w Małopolsce mówią, że odór jest taki, że lepiej usiąść, żeby się nie przewrócić. Smród tam można zauważyć od kilkudziesięciu lat.
Największym problemem jest brak możliwości pomiaru smrodu. Jedynym miernikiem jest nos, a ten nosowi nie równy.
Składowisko Odpadów Komunalnych Barycz w Krakowie
Na składowisku odpadów komunalnych Barycz w Krakowie, biogaz pozyskiwany od 1998 roku wykorzystywany jest do ogrzewania budynków. Najczęściej występujące skargi ludności na uciążliwość wysypiska dotyczą wydzielania się nieprzyjemnych zapachów, powodujących powstawanie u ludzi stresów psychicznych i fizjologicznych.
Główne składniki gazu, metan i dwutlenek węgla są bezwonne. Za występowanie odoru wysypiskowego odpowiedzialne są składniki śladowe, których łączna zawartość w gazie wysypiskowym nie przekracza l %. Substancje te są najczęściej toksyczne.
Szybkość wydzielania się gazu, a tym samym i rozprzestrzeniania się zapachów, zależy od wielu czynników do których należą m.in.: zawartość wody, gęstość odpadów, głębokość wysypiska, wilgotność powietrza, temperatura, występowanie wiatrów roznoszących zapachy. Szybki spadek ciśnienia atmosferycznego powoduje wzmożony wypływ gazu, który wymaga większego rozcieńczenia niż w warunkach normalnych.
W niektórych przypadkach stwierdzono występowanie zapachów w odległości do 8 km od wysypiska. Stosowanie prawidłowego systemu eksploatacji wysypiska sprowadza ten problem do minimum. Powstawanie i rozprzestrzenianie się zapachów jest najbardziej dokuczliwe we wcześniejszych etapach rozkładu odpadów i związane jest głównie z fazą kwasową. Występowanie zapachów związane jest bardziej z fazą rozkładu odpadów niż z ich rodzajem.
Mimo że siarkowodór uważany jest często za przyczynę nieprzyjemnego zapachu płynącego z wysypiska, to w rzeczywistości rzadko ma w nim główny udział. Zapach ten powodowany jest przede wszystkim przez merkaptany i lotne związki organiczne.
Analiza danych z różnych wysypisk świadczy o obecności ponad 100 związków posiadających nieprzyjemny zapach. Stosowanie wartości progowych poszczególnych składników gazu dla oceny toksyczności mieszanin gazowych, do których należy gaz wysypiskowy, nie zawsze jest właściwe, gdyż nie uwzględnia pojawienia się efektów synergicznych.
Niebezpieczne substancje zagrażające zdrowiu ludzkiemu zostały wykryte podczas wielu badań próbek gazu wysypiskowego, a kilka spośród najbardziej szkodliwych (benzen, siarkowodór, chlorek winylu) w stężeniach znacznie przekraczających wartości progowe.
Toksyczność Składników Gazów Wysypiskowych
Dwutlenek węgla jest zaliczany do związków pośrednich pomiędzy toksycznymi i nietoksycznymi. Trujące działanie dwutlenku węgla nie jest, spowodowane jego toksycznością, lecz wypieraniem tlenu z układu oddechowego. Wykazuje tendencje do gromadzenia się w przestrzeniach nisko położonych, gdyż jest cięższy od powietrza. Przebywanie w miejscu, gdzie stężenie CO₂ wynosi ponad 5% obj. stanowi poważne zagrożenie dla życia. Objawy zatrucia dwutlenkiem węgla to mdłości i osłabienie.
Tlenek węgla jest silnie trujący. Związek ten wiąże hemoglobinę wypierając tlen, co powoduje niewydolność układu oddechowego. W środowisku zawierającym 5000 ppm tlenku węgla powoduje śmierć po paru minutach.
Siarkowodór jest również silnie trujący. Atakuje układ nerwowy. Powyżej 50 ppm następuje porażenie powonienia w granicach 20-150 występuje podrażnienie oczu i zakłócenia oddychania. Stężenia powyżej 400 ppm są niebezpieczne, gdyż zostaje zaatakowany układ nerwowy. Powyżej 700 ppm zachodzi poważne zagrożenie życia wskutek niewydolności układu oddechowego.
Znaczna część lotnych związków organicznych obecnych w gazie wysypiskowym jest trująca i posiada działanie kancerogenne. Należą do nich benzen, chlorek winylu i chloroform.
Mimo że już rozcieńczenie powietrzem atmosferycznym w stosunku 1000-10000 razy większości przypadków doprowadza do obniżenia stężenia składników toksycznych do wielkości poniżej granicy bezpieczeństwa dla człowieka, to skazane jest ograniczenie dostępu do miejsc, gdzie złożono świeże odpady, ludziom o stwierdzonych zaburzeniach nerwowych lub oddechowych.
Wyciek Zanieczyszczeń do Cieku Wodnego w Szarlejce
15 marca na terenie miejscowości Szarlejka, gm. Wręczyca Wielka w okolicach skrzyżowania ul. Cmentarnej oraz ul. Łukaszewicza, zgłoszono wyciek zanieczyszczeń do cieku wodnego. Nieprzyjemny zapach oraz mleczne zabarwienie substancji świadczyło o bytowym charakterze zanieczyszczeń.
Po kontroli pobliskich zabudowań nie stwierdzono nieprawidłowości, jednakże ścieki bytowe znalazły się w rowie co świadczy o ich nielegalnym zrzucie. Ścieki mogły płynąć rowem do cieku wodnego nawet kilkaset metrów, prawdopodobnie wypompowane z posesji przy ul. W pierwszej kolejności wypuszczanie ścieków do środowiska prowadzi bezpośrednio do znacznego pogorszenia jakości wód gruntowych, co za tym idzie wody przeznaczonej do spożycia.
tags: #czy #oczyszczalnia #w #rowach #śmierdzi

