Scena Odwrócona w Teatrze: Nowe Perspektywy i Interpretacje
- Szczegóły
Scena odwrócona w teatrze to zabieg, który zmienia perspektywę odbioru spektaklu, oferując widzom nowe doznania i interpretacje. Przykładem takiego podejścia jest spektakl Małgorzaty Bogajewskiej na podstawie „Sędziów” Stanisława Wyspiańskiego w Teatrze Ludowym.
Innowacyjne Rozwiązanie Scenograficzne
Po wejściu na widownię okazuje się, że jest ona umieszczona… na scenie. Akcja spektaklu odbywa się wprawdzie na deskach teatru, ale jest odwrócona tyłem do prawdziwej widowni, oddzielonej od nas spuszczoną kurtyną. Znajdujemy się zatem również na zapleczu teatru.
Scenografka Barbara Ferlak zamieniła zaplecze karczmy, gdzie zgodnie z didaskaliami autora dzieje się akcja spektaklu, na współczesną knajpę. Bogajewska postanawia jednak tę myśl Wyspiańskiego twórczo rozwinąć.
Odtąd staje się jasne, że tragedia Wyspiańskiego będzie się w Ludowym odbywała na dwóch poziomach: tym zapisanym w tekście oraz tym zagranym na odwróconej scenie teatru Ludowego.
Pierwsza Scena i Efekt Odwrócenia
Pierwszą sceną „Sędziów” jest rozmowa dwóch synów Żyda Samuela: starszego Natana, pomagającego ojcu w niepięknych zresztą interesach (lichwa, stręczycielstwo) z młodszym Joasem, zatopionym w muzyce i mistycznych przeżyciach uzdolnionym skrzypkiem.
Przeczytaj także: NFM: Scena Odwrócona
Natan (Cezary Kołacz) jest na scenie od początku spektaklu, razem z Jewdochą (Weronika Kowalska), swoją pracownicą i kochanką krzątają się, witają nas, swoich gości, uwijają się - jak to w knajpie. W pewnym momencie na scenę wchodzi Joas (Maja Pankiewicz). Staje tyłem do nas i przygotowuje skrzypce.
W tym momencie kurtyna idzie w górę, na bohatera padają światła i Joas zaczyna grać. Naszym oczom ukazuje się widownia Teatru Ludowego - wielka i pusta. Nie do końca jednak, bo - jak okaże się po występie Joasa - siedzi na niej jego najwierniejszy fan - ojciec. Scena ta robi wielkie wrażenie.
Sprawiedliwość Boska a Ludzka
Jan Błoński, pisząc kiedyś o tragedii Wyspiańskiego, zauważył, że „kara jest tu w pewnym sensie nieproporcjonalna do zbrodni, bo Bóg tragedii nie uderza według moralności ludzkiej (gdyby tak było, ukarałby Natana, który dzięki ludzkim sędziom pewnie wyjdzie bez szwanku) lecz według prawa, które ludzkiemu rozumowi się wymyka: ginie najlepszy, grzesznik znajduje oczyszczenie w nieszczęściu, a zbrodniarz umyka przed karą”.
Mamy zatem sprawiedliwość, jaką dyktuje nam nasza ludzka moralność oraz sprawiedliwość boską. „Kapłanami” tej pierwszej są przybyli na miejsce sędziowie, tej drugiej - artysta Joas. Werdykt wydany przez sędziów „ludzkich” zostaje tu unieważniony przez Boga, który wydaje swój bezwzględny i ostateczny wprawdzie, ale sprawiedliwy wyrok.
Ten finałowy rozdźwięk między sprawiedliwością boską a ludzką każe nam zastanowić się przede wszystkim nad ułomnością tej naszej - ludzkiej; ułomnością naszego spojrzenia na świat i tegoż świata osądu. Nieoczekiwanie zatem tragedia Wyspiańskiego staje się sądem nad sędziami i ich sądzeniem.
Przeczytaj także: Dlaczego ludzie noszą czapki z daszkiem do tyłu?
Teatr w Teatrze i Perspektywa Widza
Bogajewska, wprowadzając zabieg teatru w teatrze, zmienia perspektywę. Nie tylko dosłownie (przenosząc widownię na scenę), lecz także metaforycznie. Widz z zasady przychodzi do teatru, by coś przeżyć. Dostaje bohaterów, opowieść o nich i ma dwie drogi: albo się, wiedziony ludzką empatią, tym bohaterom i ich historii poddaje - albo nie.
W pierwszym przypadku identyfikacja z postaciami dramatu prowadzi do współodczuwania, które jest koniecznym warunkiem głębokiego przeżycia, w drugim - niemożność wczucia się w sceniczne problemy bohaterów powoduje, że oglądamy ich historię na chłodno, bez emocji. Obie drogi kończą się sądem, który widz wydaje po spektaklu.
W kontekście sztuki Wyspiańskiego pytaniem kluczowym jest, który z tych sądów jest bardziej sprawiedliwy, bliższy „sprawiedliwości boskiej”. Wydaje się, że ten pierwszy, oparty na utożsamieniu się i empatii, pozwala on bowiem głębiej wniknąć w naturę bożej (absolutnej) sprawiedliwości i jej nieoczywiste ścieżki, a także w samego człowieka i jego naturę.
Sąd nad Samym Sobą
Bogajewska, sadzając nas na scenie i czyniąc z nas bohaterów swojej sztuki, zmusza nas do sądzenia samych siebie. Robi to w sposób inteligentny i zaskakujący. W jej spektaklu Dziad przychodzi po sprawiedliwość do karczmy/teatru i ją dostaje, przy okazji demaskując i ośmieszając ziemskich „sędziów”: tych scenicznych, ucharakteryzowanych na gości knajpy i nas, widzów.
Nie chodzi bowiem o historię, jaka się akurat na scenie wydarza, ale o nasz do niej stosunek. A przez to - o nasz stosunek do innych ludzi i ich opowieści.
Przeczytaj także: Odwrócona osmoza i podwójna wylewka - co warto wiedzieć?
Rola Artysty i Prawda
Dramatycznie wyglądała scena, w której Joas nieświadomie wykonuje karę boską, mówiąc prawdę i doprowadzając dramat dziada i Jewdochy do sprawiedliwego końca. Bo artysta (skrzypek, aktor, reżyser) ma obowiązek za wszelką cenę mówić prawdę. Wbrew jakiejkolwiek „ludzkiej moralności”.
To nie tylko obowiązek, lecz wręcz tragiczna misja, która polega często na byciu „bożym naczyniem”, na przepuszczeniu przez siebie energii danej od Boga. Może się to skończyć dla „naczynia” bardzo źle.
Empatia i Choroba Naszych Czasów
Wychodzi zatem na to, że jedyną drogą do oddzielenia prawdy od kłamstwa są emocje a niezbędna do tego jest empatia. Jeśli się ją ma, to nie ma problemu, ale co zrobić, jeśli się jej nie ma. Nie mam pojęcia.
Brak empatii to niestety jedna z najważniejszych chorób naszych czasów, a przy tym - jak pokazuje Bogajewska w Sędziach - dla teatru śmiertelna. W dniu, w którym ostatni człowiek na nią zapadnie - teatr przestanie mieć rację bytu.
Aktorzy i Ich Role
Aktorzy są w większości znakomici. Całą tę opowieść dzierży w dłoni Piotr Pilitowski jako Dziad. Jego zapalczywa, czerwona od skrywanych emocji twarz, długo jeszcze po spektaklu stawała mi przed oczami. Bardzo dobre role stworzyli Weronika Kowalska (Jewdocha) i Cezary Kołacz jako Natan. Podobała mi się ostrość i temperatura relacji, jaką dokładali do swoich wyraziście tworzonych, niełatwych ze względu na archaiczny język, postaci. Ciekawy był również androgyniczny Joas, Mai Pankiewicz. Aktorce udało się przełamać swoją kreacją naturalistyczną konwencję dramatu Wyspiańskiego.
Podsumowanie
Bogajewska zrobiła bardzo dobry spektakl. Nie jest to jednak spektakl łatwy. Trudno się dziwić - wszak już sami “Sędziowie” są utworem wielowymiarowym i złożonym. Twórcom z Teatru Ludowego udało się jednak nie tylko ukazać tragedię Wyspiańskiego w nowym, zaskakująco aktualnym świetle, lecz także użyć jej do zrobienia błyskotliwego przedstawienia, docierającego do jądra współczesnych problemów człowieka. Porusza ono tym mocniej, że w swoim „sądzeniu” się czasem potyka.
tags: #co #to #znaczy #scena #odwrocona #w

